Sport.pl

Święto we wsi Nieciecza. W Legii mówią, że to nie był ich dzień

Wicemistrzowie Polski przegrali 0:3 z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. - To nie był nasz dzień - krótko podsumował Stanisław Czerczesow.
Kiedy w ostatniej minucie gry Arkadiusza Malarza pokonał Dawid Plizga, a sędzia zakończył mecz 4,5 tys. kibiców Termaliki oszalało ze szczęścia. "Proszę pana, co za radość! Ale to będzie święto we wsi!" - ekscytował się stojący obok dziennikarzy jeden z kibiców. A legioniści ze spuszczonymi głowami szybko uciekali do szatni. Była to ich pierwsza ligowa porażka od 11 spotkań. Tylko dzięki przełożeniu meczu Piasta ze Śląskiem są liderem ekstraklasy.

- To nie był nasz dzień. Sami sprowadziliśmy na siebie to nieszczęście. Zagraliśmy bardzo słabo i musimy jak najszybciej wyciągnąć z tego spotkania wnioski - powiedział zaraz po meczu Czerczesow.

Dla zamieszkiwanej przez niespełna 800 osób Niecieczy mecz z Legią był świętem. I to takim, na które czeka się długo i ze zniecierpliwieniem. Biletów na spotkanie nie było od ponad tygodnia. Mimo to, na dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego, do kas ustawiały się kolejki miejscowych kibiców. Przed stadionem fani otrzymywali gadżety - "klaskacze" i konfetti oraz byli zachęcani przez organizatorów do głośnego dopingowania piłkarzy Piotra Mandrysza.

Mecz w Niecieczy legioniści rozpoczęli tak, jak trzy poprzednie tej wiosny, czyli ofensywnie i agresywnie. W pierwszych 20 minutach piłkarze Czerczesowa nawet mogli zdobyć dwie bramki, ale strzał Ondreja Dudy był minimalnie niecelny, a po uderzeniu Nemanji Nikolicia piłka odbiła się od poprzeczki. O tym, że wszystko idzie zgodnie z planem, świadczyła jednak postawa rosyjskiego trenera Legii, który z rękoma w kieszeni spokojnie przyglądał się grze swoich piłkarzy.

Kiedy wydawało się, że gol dla Legii jest kwestią czasu, w 35. minucie fatalne nieporozumienie Michała Pazdana z Malarzem wszystko zmieniło. Obrońca Legii wygrał wyścig do piłki z Wojciechem Kędziorą, podał do Malarza, ale nie zauważył, że ten (dodajmy, że niepotrzebnie) opuścił pole karne. Napastnikowi Termaliki nie pozostało nic innego, jak strzelić do pustej bramki.

- Nie będę szukał winnych. Między Pazdanem a Malarzem zabrakło komunikacji, więc trudno publicznie obarczyć winą jednego albo drugiego - skomentował sytuację Czerczesow. -Biorę winę na siebie - dodał jednak załamany Pazdan.

Mimo że legioniści do przerwy przegrywali w Niecieczy, to nie byli drużyną gorszą od Termaliki. Drugą połowę warszawianie rozpoczęli ofensywnie, ale znów popełnili błąd. W 52. minucie w pole karne dośrodkował Dalibor Pleva, a Malarza pokonał Patrik Mišák, którego nie przypilnował Artur Jędrzejczyk.

Po stracie drugiej bramki Legia postawiła wszystko na jedną kartę. Rosjanin wprowadził na boisko Aleksandara Prijovicia i Michała Masłowskiego i zmienił ustawienie drużyny na 3-5-2. Legia atakowała, parła do przodu, ale w ofensywie nie wychodziło jej nic. Na dodatek w doliczonym czasie gry nadziała się jeszcze na kontratak, po którym Termalica strzeliła swojego trzeciego gola.

Legioniści szansę na rehabilitację będą mieli w sobotę, kiedy przy Łazienkowskiej podejmą ostatniego w tabeli Górnika Zabrze. Początek meczu o 20.30.

Więcej o:
Komentarze (2)
Święto we wsi Nieciecza. W Legii mówią, że to nie był ich dzień
Zaloguj się
  • leszek2620

    0

    Dlatego ten zespół nigdy nie zaistnieje na arenie międzynarodowej .Myślą,że jak są ze stolicy to są wielcy-a tu mała Termalica zrobiła ich w balona .

  • edek-60

    Oceniono 2 razy 0

    Co jest ??legia przegrała ?? sędziowie nie pomogli -za mało dostali w łapę( do kieszeni).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX