Aleksandar Prijović: Niech rywale martwią się co pokaże Legia

PRZEGLĄD PRASY. - W ekstraklasie nie rozegrałem aż tak wielu minut, trenerzy Berg i Czerczesow wystawiali mnie na pozycji numer 10, za napastnikiem. To była nowość, dotychczas zawsze grałem w ataku. Na razie zdobyłem 10 bramek, moim celem na sezon jest 20 - w rozmowie z ?Przeglądem Sportowym? mówi napastnik Legii Warszawa Aleksandar Prijović.


W niedzielę wicemistrzowie Polski w efektowny sposób zainaugurowali rundę wiosenną ekstraklasy. Legioniści pokonali Jagiellonię Białystok 4:0 po dwóch golach Nemanji Nikolicia i bramkach Michała Kucharczyka oraz Tomasza Jodłowca. Prijović w tym spotkaniu zanotował dwie asysty. Czy zdaniem Serba ze szwajcarskim paszportem był to jego najlepszy występ odkąd latem trafił na Łazienkowską?

- Wiele miałem dobrych, więc nie wiem czy ten był najlepszy. W Pucharze Polski strzeliłem dwa gole Lechii, z Napoli zaliczyłem asystę i zdobyłem bramkę, ale przegraliśmy 2:5, więc nie byłem zadowolony. Z Ruchem miałem gola i asystę. Niedzielny mecz był wyjątkowy, bo graliśmy pierwszy raz w tym roku - mówi Prijović w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

I dodaje: - Nie dzielę goli na rozgrywki. W pucharach trafiałem często i regularnie. W PP zdobyłem bramki z Górnikiem Łęczna i Lechią, a to kluby z ekstraklasy, więc potrafię. W LE zdobywałem bramki z lepszymi klubami niż ligowe. Tak wyszło, że nie strzelam w weekend, ale w środku tygodnia. W ekstraklasie nie rozegrałem aż tak wielu minut, trenerzy Berg i Czerczesow wystawiali mnie na pozycji numer 10, za napastnikiem. To była nowość, dotychczas zawsze grałem w ataku. Na razie zdobyłem 10 bramek, moim celem na sezon jest 20.

Prijović odniósł się także do sytuacji z jesiennego meczu przeciwko Lechowi Poznań (0:1). Zaraz po spotkaniu napastnik Legii pokłócił się na boisku z Igorem Lewczukiem. Serb miał pretensje do kolegi z drużyny o jedną z końcowych akcji, kiedy obrońca oddał strzał, chociaż Prijović znajdował się w teoretycznie lepszej sytuacji. Po tamtym incydencie Czerczesow zdecydował się przesunąć napastnika do rezerw i nie zabrał go na mecze z Lechią w lidze i Chojniczanką Chojnice w Pucharze Polski.

- Wierzyłem, że uda się załagodzić sprawę. Futbol to emocje. Piłkarze reagują w różny sposób. Rozsądni ludzie potrafią rozwiązywać takie problemy. Tak było tym razem. To była wyłącznie boiskowa sytuacja, doszło do nieporozumienia. Nie powiedziałem niczego obraźliwego, chciałem wyjaśnić kwestię dotyczącą meczu. W efekcie dostałem tydzień "urlopu" a drużyna pojechała na mecze do Chojnic i Gdańska - komentuje Prijović.

I dodaje: - Długo gram w piłkę i domyślałem się, ile może potrwać kara. Wiedziałem, że nie zostanę w rezerwach do końca życia.

Już niedługo legioniści na wyjazdach zmierzą się z Cracovią, Lechem i Pogonią Szczecin - drużynami z czuba tabeli. Prijović przyznaje, że nie obawia się starć z silnymi rywalami. - Moim zdaniem mamy najsilniejszy zespół w Polsce. Nie musimy się zastanawiać jak zagra Cracovia. Niech rywale się martwią co pokaże Legia. Nie ma znaczenia, czy gramy w Warszawie, czy na boisku przeciwnika. Zawsze musimy dominować, a myślę, że mamy wystarczająco mocny skład. Do tego teraz będziemy grać z taką samą częstotliwością, jak inni i będzie łatwiej. Jeśli wygramy wszystkie mecze, zostaniemy mistrzem Polski - zakończył Serb.