Sport.pl

Arkadiusz Malarz: Wiem, że będę porównywany do Duszana Kuciaka [ROZMOWA]

- Każdy trening jest dla mnie szansą, by udowodnić trenerowi, że zasługuję na swoją pozycję. Na pewno nie spocznę na laurach - powiedział po meczu z Jagiellonią Białystok bramkarz Legii Warszawa Arkadiusz Malarz.
Konrad Ferszter: Efektowna wygrana na początek roku. Tego chyba potrzebowaliście najbardziej.

Arkadiusz Malarz: Możemy się tylko cieszyć. Od początku kontrolowaliśmy spotkanie, praktycznie ani razu nie dopuściliśmy Jagiellonii pod nasze pole karne. Ale nie możemy popadać w samozachwyt, jedziemy dalej.

Pierwszych 15 minut poświęciliście na frontalny atak.

- Mocno pracowaliśmy podczas zgrupowań na Malcie, żeby mieć siły na częste i intensywne ataki. Teraz mamy tego efekty. Pierwsze mecze po zimowej przerwie zawsze są niewiadomą i człowiek zastanawia się czy aby na pewno wszystko będzie w porządku. Bardzo cieszymy się, że ta inauguracja roku wypadła tak okazale. Teraz tylko praca i za tydzień kolejny mecz.

Jak długo jesteście w stanie grać tak intensywnym pressingiem?

- Myślę, że przez całe spotkania. Pracowaliśmy naprawdę ciężko i trenerzy wiedzieli co robią. Mamy siły, by biegać, mamy siły, by stosować pressing. Wcześniej nam tego trochę brakowało, co też przekładało się na wyniki. Teraz jest zdecydowanie lepiej.

Spodziewałeś się trudniejszego meczu?

- Nie myślałem nad tym, ale fakty są takie, że udało nam się zdominować dobry zespół jakim jest Jagiellonia. Daliśmy naszym wspaniałym kibicom dowód na to, że warto przychodzić na stadion przy Łazienkowskiej i że nikt nie będzie się tu nudził.

Na treningach bronisz strzały Nikolicia? W lidze bramkarze nie dają rady.

- Jest niesamowity, prawda? Ja zawsze powtarzam, że to typ napastnika, któremu w polu karnym piłka zawsze spadnie pod nogi. Po tym pozna się najwyższej klasy snajpera. Nikoliciowi należą się ogromne słowa uznania.

Odrobiliście do Piasta dwa punkty i tracicie do niego już tylko trzy oczka.

- Dobrze, że już w pierwszej kolejce udało się część strat odrobić. Chcemy jak najszybciej zabrać im pozycję lidera, by do kolejnych spotkań przygotowywać się tak, by myśleć tylko o sobie. Legia nie może być zależna od wyników innych drużyn. Stać nas na to.

Oswoiłeś się z myślą, że w końcu jesteś niepodważalnym numerem jeden w bramce Legii? Nie obawiasz się porównań do Duszana Kuciaka?

- Jestem doświadczonym zawodnikiem, więc byłoby bardzo dziwne, gdybym nie był gotowy do roli numeru jeden. Jeśli chodzi o Duszana, to jestem gotowy na to, że kibice będą mnie do niego porównywać. Słowak grał tutaj przez cztery sezony i zrobił dla Legii wiele dobrego. Ale życie toczy się dalej, Kuciak chciał się rozwijać, marzył o lidze angielskiej, więc zrobił krok ku spełnianiu marzeń. Teraz ja będę starał się godnie go zastąpić.

Twoimi konkurentami o miejsce w składzie są niedoświadczeni Jakub Szumski i Radosław Majecki. To komfortowa sytuacja?

- Ja nie patrzę na to w ten sposób. Podczas treningów koncentruję się tylko na sobie, bo wiem, że mam wiele braków nad którymi muszę pracować. Na każdych zajęciach ćwiczę tak, by na ich koniec czuć satysfakcję i być zadowolonym z wykonanej ciężkiej pracy. Każdy trening jest dla mnie szansą, by udowodnić trenerowi, że zasługuję na swoją pozycję. Na pewno nie spocznę na laurach.



Skandaliczny quiz! Pamiętasz co przeskrobały gwiazdu futbolu?


Więcej o: