Sport.pl

Bardzo dobry początek wiosny. Legia pokazała moc w meczu z Jagiellonią

Na początek rundy legioniści zaprezentowali mistrzowską formę. W pierwszym ligowym spotkaniu w tym roku rozbili Jagiellonię 4:0.
Gdy w 16. minucie Michał Kucharczyk strzelał drugiego gola dla Legii, trener Stanisław Czerczesow nawet nie drgnął. Stał przy linii niewzruszony. Wyglądał tak, jakby właśnie się tego gola spodziewał. Zresztą tak samo jak poprzedniego i kolejnych dwóch, które strzelili Nemanja Nikolić i Tomasz Jodłowiec.

- Na drugi raz specjalnie dla was nauczę się tańczyć - mówił Rosjanin po meczu, komentując swoje reakcje. Choć jego drużyna wygrała aż 4:0, to przesadnie nikogo chwalić nie chciał. - Pierwsze 25 minut było dobre w naszym wykonaniu, ale później zaczęło brakować koncentracji.

Gra Legii jednak mogła się podobać. Była widowiskowa, ryzykowna, swobodna. Nie było w niej żadnego słabego punktu.

- Pressing to stan mojej duszy - mówił przed meczem Rosjanin. - Jak mamy grać wiosną? Mamy mieć inicjatywę w każdym spotkaniu, z każdym rywalem. Będziemy grali pressingiem, a pozostałe kwestie są uzależnione od tego, jak układa się mecz, jaki będzie rezultat - tłumaczył.

Czerczesow w piątek idealnie nakreślił to, co kibice zobaczyli w niedzielę na boisku. Jeśli mecz z Jagiellonią miał być stemplem trenera na drużynie, to właśnie nim był. Legia - tak jak zapowiadał odważnie jej trener - nie kalkulowała, nie czekała na błąd rywala, tylko od razu ruszyła do przodu. Była agresywna, grała daleko od swojej bramki i stosowała wysoki pressing, który dawał jej kolejne gole.

Znowu skuteczny był Nikolić. Serb z węgierskim paszportem zdobył swoją 22. i 23. bramkę w tym sezonie ekstraklasy. Pierwszego gola strzelił już w ósmej minucie, a był on efektem pressingu całej drużyny na połowie Jagiellonii. Kilka minut później w podobny sposób na 2:0 podwyższył Kucharczyk, który z kilku metrów - tak samo jak Nikolić - pokonał Bartłomieja Drągowskiego.

Legia szybko objęła dwubramkowe prowadzenie, a Czerczesow mógł z boku spokojnie przyglądać się grze swoich piłkarzy. Wściekłość przed przerwą pokazał tylko w jednej akcji. Co ciekawe, nie w tej, kiedy po błędzie Michała Pazdana (w 39. minucie) Karol Mackiewicz znalazł się sam na sam z Arkadiuszem Malarzem, tylko w tej kilkadziesiąt sekund wcześniej, kiedy Jodłowiec nie ruszył do pressingu i pozwolił na strzał Jackowi Góralskiemu. - Po przerwie też zdenerwowałem się tylko raz, przy sytuacji z Hämäläinenem, kiedy powinniśmy dostać rzut karny. Ale poza tym nerwy mam stalowe - mówił Czerczesow.

Trener Legii już w piątek nie tylko dobrze określił sposób gry swojej drużyny, ale też odkrył wszystkie karty, jeśli chodzi o personalia. Jedyną niewiadomą przed meczem było to, czy w wyjściowej jedenastce znajdzie się Pazdan, czy Jakub Rzeźniczak. W piątek na treningu - mimo że był on dla dziennikarzy otwarty zaledwie przez kwadrans - rosyjski szkoleniowiec od razu wręczył Pazdanowi pomarańczowy znacznik, który uprawniał go do gry z Jagiellonią.

Obrona Legii w składzie: Artur Jędrzejczyk, Pazdan, Igor Lewczuk, Adam Hloušek, nie miała w niedzielę zbyt wiele pracy. Poza tym pewnie bronił Malarz, który wyłapał kilka uderzeń graczy z Białegostoku. Po przerwie o to, by emocje nie opadły, dbała głównie Legia. Jagiellonia, jeśli już, to tylko jej w tym pomagała. Jak w 59. minucie, kiedy Przemysław Frankowski za lekko zagrał głową w kierunku swojego bramkarza i pozwolił strzelić Nikoliciowi drugiego gola w tym spotkaniu. W 85. minucie wynik meczu ładnym strzałem z dystansu ustalił Tomasz Jodłowiec.

Czerczesow ma tydzień, by przygotować zespół do kolejnego spotkania. W następną niedzielę Legia zagra na wyjeździe z Zagłębiem Lubin.

Wielki quiz na 100-lecie Legii! Nie tylko o piłce nożnej. Sprawdź się [QUIZ]


Więcej o:
Komentarze (7)
Bardzo dobry początek wiosny. Legia pokazała moc w meczu z Jagiellonią
Zaloguj się
  • si4mano

    Oceniono 6 razy 2

    a tak się białoruska prowincja napinała :D

  • the-voice-of-reason

    Oceniono 5 razy 1

    Mam nadzieję, że Probierz grzecznie podziękował za lekcję porządnej gry i jednak łagodny wymiar kary, bo faktem jest, że Legia na ostatnie 20 min. pierwszej połowy stanęła.

  • juventusiak87

    Oceniono 5 razy 1

    Najważniejsze że Legia wygrała, Piast stracił punkty a Lech i tak nie ma szans na mistrza :)

    Pozdrowienia z więzienia!

  • samochodemwszedzie

    Oceniono 6 razy 0

    Ale była jazda z białoruskimi! Spady z kuchenkorza amicorza nadają się u nas jedynie na ławke jeszcze tego od trzech asyst sobie ściągniemy na ostatnie 15 minut sie przyda no i za dobrą kase sie go dalej puści!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX