Legia gotowa, by przebiec maraton? Michał Pazdan: Bieganie jest ważne, ale gra w piłkę jeszcze ważniejsza

- Dużo można mówić, składać deklaracje, ale i tak wszystko weryfikują mecze, ich wyniki. Efekty naszych przygotowań poznamy w maju. To będzie nasz miesiąc prawdy - mówi Michał Pazdan, 28-letni obrońca Legii Warszawa.
W niedzielę o godz. 18 Legia zagra u siebie z Jagiellonią Białystok w pierwszej w tym roku ligowej kolejce. Na dziewięć meczów przed końcem rundy zasadniczej wicemistrzowie Polski tracą pięć punktów do Piasta Gliwice. Każdy inny wynik niż mistrzostwo Polski na stulecie klubu będzie dla warszawian klęską.

Bartłomiej Kubiak: Czujecie się silni?

Michał Pazdan: Na pewno czujemy się dobrze przygotowani. A czy jesteśmy silni? Dużo można mówić, składać deklaracje, ale i tak wszystko weryfikują mecze, ich wyniki. Na Malcie trenowaliśmy solidnie, i to jest fakt.

Niektórzy śmieją się, że fizycznie jesteście tak dobrze przygotowani, że spokojnie przebieglibyście maraton, odpoczęli kilka minut i przebiegli drugi.

- Bez przesady. Bieganie jest ważne, ale gra w piłkę jeszcze ważniejsza. Na pierwszym zgrupowaniu było sporo biegania, na drugim trochę mniej, ale to były zgrupowania jak wiele innych w moim życiu. Nie ma co ich przerysowywać, wyolbrzymiać i doszukiwać się różnic. Wiadomo, że każdy trener ma inne metody pracy - u jednego pracujesz ciężej, u drugiego mniej - ale nie mnie oceniać, którego metody są lepsze, a którego gorsze. Możemy sobie teraz dyskutować, analizować, porównywać, opowiadać, a później i tak wszystko rozliczy boisko. Efekty naszych przygotowań poznamy w maju. To będzie nasz miesiąc prawdy.

Zimą mieliście cztery sparingi, ale ty w żadnym nie zagrałeś od początku. Dlaczego?

- Na początku pierwszego obozu wykonałem najcięższą pracę z zespołem, ale pod koniec - właśnie wtedy, kiedy graliśmy sparingi - przyplątała mi się lekka kontuzja przeciążeniowa. Gdy już doszedłem do siebie, to przez te kilka dni przerwy między obozami w Polsce dopadła mnie grypa. Nie jestem z tego powodu szczęśliwy, bo treningi treningami, ale to mecze są najważniejsze. A ja w zasadzie straciłem cztery, bo w sumie nie rozegrałem nawet 90 minut. Ale nie ma co się usprawiedliwiać. Ważne, że teraz jestem gotowy do gry.

Nie obawiasz się, że przez to zabraknie dla ciebie miejsca w składzie na mecz z Jagiellonią?

- Tego przetarcia meczowego trochę mi brakuje, ale trener wie, że jestem zdrowy i do jego dyspozycji.

Kto jest w tej chwili kapitanem Legii?

- W ostatnich sparingach na obozie był nim Kuba Rzeźniczak i chyba nic w tej materii się nie zmieniło.

Zimowe transfery do Legii - Ariela Borysiuka, Kaspra Hämäläinena, Adama Hlouška, Artura Jędrzejczyka - robią wrażenie.

- Nie ja odpowiadam za transfery, więc trochę niezręcznie mi się na ten temat wypowiadać. Nie ma wątpliwości, że nasza kadra została wzmocniona, jest większa rywalizacja, a to zawsze sprzyja rozwojowi.

No właśnie, z kim rywalizujesz - ze środkowymi obrońcami czy pomocnikami?

- Od zawsze powtarzam, że jestem środkowym obrońcą, który od czasu do czasu może pobiegać trochę więcej i zagrać w pomocy. Ale trzymajmy się tego, że jestem środkowym obrońcą.

Do Legii zimą przyszedł też Jarosław Niezgoda, którego prezes Bogusław Leśnodorski określił największym wygranym okresu przygotowawczego. Co możesz o nim powiedzieć?

- Już ktoś się mnie pytał o Jarka. Co mogę powiedzieć? Walczy chłopak o swoje. Zresztą jak każdy z nas. Wszyscy chcą grać. Nikt w tej drużynie nie wygląda na takiego, co pogodziłby się z rolą rezerwowego.

Michał Pazdan, to najlepszy piłkarz Legii?

- Skąd to pytanie?

Zbigniew Boniek, który zobaczył wasze selfie z Malty na Twitterze, napisał Bogusławowi Leśnodorskiemu, że na zdjęciu nie widzi najlepszego. Chodziło mu o ciebie.

- OK, rozumiem, ale nie będę tego komentował. W głowie mam tylko mecz z Jagiellonią, a potem kolejne mecze, które mają doprowadzić mnie z Legią do mistrzostwa i Pucharu Polski. Euro jest dopiero później.

Ktoś dzwonił z Białegostoku przed niedzielnym spotkaniem?

- Ktoś tam dzwonił.

Trener Michał Probierz?

- W Jagiellonii grałem trzy lata, więc siłą rzeczy mam w Białymstoku trochę znajomych, także takich niezwiązanych z piłką. Trener Probierz nie dzwonił, ale utrzymuję kontakt z Rafałem Grzybem, Markiem Wasilukiem i Piotrkiem Tomasikiem, z którym wychowałem się na jednym osiedlu w Krakowie. Chłopaki się odzywali i mówili, że się na nas szykują, więc można zaryzykować i powiedzieć, że szykuje się ciekawy mecz.







Skandaliczny quiz! Pamiętasz co przeskrobały gwiazdu futbolu?