Legia na Malcie pracuje ciężko, ale z amerykańskimi amatorami poradziła sobie bez problemów

Wicemistrzowie Polski pokonali 5:0 amerykański twór PSC Soccer Academy w pierwszym sparingu na Malcie. Dobrze zaprezentowali się debiutanci - Kasper Hamalainen i Jarosław Niezgoda, którzy strzelili po golu.


Legioniści na Malcie przebywają od 9. stycznia i z czterodniową przerwą (22 - 25 stycznia) spędzą tam jeszcze ponad dwa tygodnie. Na razie pierwszy zimowy obóz przygotowawczy ze Stanisławem Czerczesowem wygląda dokładnie tak, jak się tego spodziewano. Piłkarze niemal codziennie odbywają po dwa treningi na boisku, a ponadto ćwiczą także na siłowni. Warszawianie nie przywiązują jeszcze wiele uwagi do taktyki, tylko skupiają się na sile, wytrzymałości i motoryce. Częściej niż piłki zawodnicy widzą sztangi, każdego dnia biegają też po kilka kilometrów. Słowem, jest bardzo ciężko.

- Jesteśmy martwi, a do końca jeszcze daleko... Codziennie, do 22. stycznia mamy po dwa mordercze treningi. Po czterech dniach przerwy w Warszawie wrócimy tu na drugą część zgrupowania - relacjonował ostatnio w mediach społecznościowych Nemanja Nikolić.

Obóz z nowym trenerem zdecydowanie różni się od tego, co legioniści robili na zgrupowaniach za kadencji Henninga Berga. Za czasów Norwega treningi były lżejsze i częściej koncentrowały się na taktyce. Rosyjski szkoleniowiec po przybyciu na Łazienkowską od razu dał jednak do zrozumienia, że drużyna została źle przygotowana fizycznie. Teraz to właśnie motoryka i wytrzymałość mają być głównymi atutami wicemistrzów Polski. - Trener na każdym kroku podkreśla, że praca, którą właśnie wykonujemy, na pewno przyniesie pozytywne skutki w przyszłości - powiedział Ondrej Duda.

We wtorek legioniści, po raz pierwszy odkąd przybyli na Maltę, nie trenowali wcale. Rano odbyli tylko standardową aktywację złożoną z prostych ćwiczeń fizycznych, a o 16 zmierzyli się z PSC Soccer Academy w pierwszym tej zimy sparingu. Warszawianie wygrali go bardzo pewnie, bo aż 5:0. Po tym spotkaniu nie sposób jednak wyciągać jakiekolwiek wnioski.

Po pierwsze, drużyna wyraźnie odczuwała trudy dotychczasowych treningów. Po drugie, klasa przeciwnika delikatnie mówiąc do najwyższych nie należała. To amatorski zespół, a w zasadzie zbieranina pod szyldem firmy selekcjonującej zawodników na krótkich obozach, dzięki którym piłkarze mają szansę zaprezentować się przed europejskimi skautami. Rywal był egzotyczny, ale według Czerczesowa - idealny na tym etapie przygotowań. Legia mogła zagrać na Malcie z byłym klubem Rosjanina - Terekiem Grozny, jednak trener z tej opcji zrezygnował. Po fizycznej pracy najważniejsze dla legionistów jest teraz wejście w rytm meczowy, a nie zwycięstwa w spotkaniach bez stawki. Nawet z silniejszymi rywalami.

Jeżeli w sparingu z PSC Soccer Academy doszukiwać się pozytywów, to nimi bez wątpienia była postawa debiutantów - Hamalainena i Niezgody. Obaj piłkarze, którzy na Łazienkowską trafili w ostatnich dniach, na boisku pojawili się po przerwie i zdobyli po jednej bramce - odpowiednio na 4:0 i 5:0. Wcześniej do siatki Amerykanów trafili Duda, Nikolić a własnego bramkarza pokonał Gary Cennarazzo.

- Oczywiście, że się cieszę, że gole strzelili Hamalainen i Niezgoda. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że były to bramki dla Legii. Wnioski po sparingu? Jest wiele rzeczy do poprawy, ale generalnie jestem zadowolony - powiedział krótko po spotkaniu Czerczesow.

Kolejny mecz warszawian czeka już w czwartek. O 17 wicemistrzowie Polski zmierzą się z NK Zavrc. To drużyna występująca w słoweńskiej ekstraklasie, która rundę jesienną zakończyła na piątym miejscu w tabeli z 16 punktami straty do prowadzącej Olimpiji Lublana.

Po nim legioniści mieć będą wspomniane cztery dni wolnego, a do zajęć wrócą we wtorek. Podczas drugiej części obozu piłkarze Czerczesowa rozegrają kolejne dwa sparingi. 31. stycznia zmierzą się z czeską Viktorią Pilzno, a 5. lutego, na koniec zgrupowania, z norweskim Stabaekiem. Pierwszy mecz w rundzie wiosennej czeka warszawian 14. lutego. Wtedy przy Łazienkowskiej podejmą Jagiellonię Białystok.