Jeszcze więcej luzu dla Legii na Malcie. Strzały, do przebiegnięcia jedno okrążenie i siatkonoga

Mniej katorżniczego biegania, więcej kontaktu z piłką i mecz w siatkonogę - tak w skrócie wyglądał czwartek legionistów, którzy do drugiej części sezonu przygotowują się na Malcie.
Ostatnia doba należała do najlżejszych odkąd wicemistrzowie Polski w niedzielę rozpoczęli treningi podczas maltańskiego zgrupowania. W środę warszawianie mieli tylko jeden trening, a w czwartek więcej od biegania, pracy nad wytrzymałością, było kontaktu z piłkami.

Pierwsze zajęcia rozpoczęły się o godz. 10.15 i potrwały około półtorej godziny. Tym razem obyło się bez morderczych biegów interwałowych. Na koniec treningu szkoleniowcy zaplanowani nawet zajęcia strzeleckie, a więc najprzyjemniejszą część zajęć. Po rozegraniu piłki z klepki między pachołkami każdy z piłkarzy wychodził sam na sam z bramkarzem, próbując go pokonać. W czasie gdy jedna grupa wykonywała to zadanie, druga miała gierkę na skróconym polu gry - czterech na czterech, z dwoma dżokerami. Bez bramek, chodziło tylko o jak najdłuższe utrzymanie się przy piłce - czytamy w serwisie Legia.com.

Popołudniu było jeszcze przyjemniej. Po niespełna godzinie na siłowni warszawianie poszli na boisko, a tam po przebiegnięciu... jednego okrążenia, podzieleni na trzy grupy, rozegrali mecz w siatkonogę. Po 30 minutach luźnej rywalizacji drużyna udała się do hotelu.

W piątek zespół Stanisława Czerczesowa ma zaplanowane dwa treningi.