Sport.pl

Ondrej Duda: Jest ciężko. Ale trener Czerczesow nas podbudowuje [ROZMOWA]

- Treningi na Malcie są trudne, bo jest ich dużo i są bardzo intensywne. Naprawdę dużo biegamy, ale trenerzy pozwalają nam też spojrzeć na piłki i je kopać - mówi pomocnik Legii Warszawa Ondrej Duda.


Od soboty wicemistrzowie Polski przebywają na pierwszym z dwóch zimowych obozów na Malcie. Pierwszym ze Stanisławem Czerczesowem, który ma opinię trenera lubiącego "dawać wycisk".

Konrad Ferszter: Jest ciężko?

Ondrej Duda: Jest. Ale tego się spodziewaliśmy. Nikt z nas nie ma zamiaru narzekać. Jesteśmy profesjonalistami, piłka nożna to nasz zawód i nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek powiedział, że mu się nie podoba, albo że nie ma siły i odpuszcza.

Na czym polega trud treningów u Czerczesowa?

- Przede wszystkim na intensywności i różnorodności. Codziennie jesteśmy na siłowni, a później na boisku. Na nim z kolei wykonujemy serie ćwiczeń, między którymi odstępy czasowe są krótkie. Dużo biegamy - trenerzy serwują nam bieg ciągły przez kilkanaście minut, potem sprinty między pachołkami, bardzo intensywne gierki pięciu na pięciu na skróconym polu i dłuższe mecze na całym boisku. We wtorek doszły interwały. Biegaliśmy trzy serie po kilkanaście minut - wydaje mi się, że łącznie wyszło tego kilkanaście długości boiska.

Czym różni się obóz Czerczesowa, od tego co robiliście z Henningiem Bergiem?

- Liczbą treningów i intensywnością. Za trenera Berga na boisku zwykle pojawialiśmy się dwukrotnie, ale zajęcia nie były bezpośrednio poprzedzone siłownią. Nie da się ukryć, że intensywność samych zajęć jest wyższa.

Na Malcie widujecie w ogóle piłkę?

- Tak, i to bardzo często. Wiele ćwiczeń fizycznych wykonujemy właśnie z piłką przy nodze. To pomaga, bo każdy z nas kocha grać i dzięki temu duża ilość biegania nie jest aż tak straszna, jakby się mogło wydawać.

Nie słychać, by ciężkie treningi cię wzruszały.

- Może dlatego, że to dopiero początek? Na pewno z czasem będzie coraz ciężej, ale nie będzie wyjścia. Każdy z nas będzie musiał zacisnąć zęby i walczyć o swoje.

Trenerzy was podbudowują w trudnych chwilach?

- Tak, i to bardzo. Trener Czerczesow na każdym kroku podkreśla, że praca, którą właśnie wykonujemy, na pewno przyniesie pozytywne skutki w przyszłości. A w trakcie zajęć praktycznie bez przerwy motywują nas Aleksandar Vuković i Władimir Panikow, którzy nadzorują ćwiczenia biegowe.

PRZECZYTAJ TEŻ: Ondrej Duda: Obecność Kaspra Hamalainena w Legii jest dla mnie motywacją

Pracowałeś kiedyś tak ciężko?

- Trudno mi powiedzieć czy równie ciężko, ale na pewno gorzej znosiłem treningi, kiedy grałem jeszcze w Koszycach. Wtedy zdarzało się, że przez kilka dni nie widzieliśmy piłki i bez przerwy pracowaliśmy nad przygotowaniem fizycznym. To było męczące nie tylko dla ciała, ale też dla głowy.

Macie też specjalne odnowy biologiczne?

- Pod tym względem wszystko wygląda bardzo podobnie do tego, co robiliśmy w Warszawie. W hotelu do swojej dyspozycji mamy spa i basen, z którego chętnie korzystamy w ramach odnowy. Ponadto mamy tutaj cały swój sztab medyczny, który dba o odpowiednią suplementację, która przy takich treningach jest niezbędna.

Środa jest pierwszym dniem, w którym macie tylko jeden trening.

- W końcu będzie moment, by złapać głębszy oddech i odpocząć. Po porannych zajęciach mieliśmy obiad i regenerację, a później możemy zająć się sobą. Będzie to okazja, żeby posiedzieć wspólnie, odprężyć się w dowolny sposób, a wieczorem zadzwonić do rodziny. Czeka nas dłuższa rozłąka, co także łatwe nie jest.

Jakie są nastroje w drużynie?

- Dobre. Pracujemy bardzo ciężko, ale humoru nie brakuje. Nie jest tak, że po zajęciach wszyscy spuszczamy głowy i ze strachem myślimy o kolejnym dniu. Atmosfera jest bardzo dobra i to pomaga w codziennym funkcjonowaniu.







Więcej o: