Twardziel i przywódca, czyli jak Artur Jędrzejczyk może pomóc Legii

Twardy i nieustępliwy na murawie, otwarty z niebywałym poczuciem humoru w szatni. Eksperci i komentatorzy nie mają wątpliwości - sprowadzenie Artura Jędrzejczyka to bardzo dobry ruch wicemistrzów Polski.


Co Artur Jędrzejczyk może dać Legii?

Maciej Murawski: Każdy szkoleniowiec marzy o takim zawodniku w swoim zespole. Po pierwsze: to bardzo dobry obrońca - Artur już przez transferem do Rosji udowodnił swoją jakość, a w Krasnodarze stał się jeszcze lepszy, co widzieliśmy chociażby w spotkaniach reprezentacji Polski. To piłkarz uniwersalny, który może zagrać na kilku pozycjach, co da trenerowi Stanisławowi Czerczesowowi komfort w razie problemów z zawieszeniami czy kontuzjami. Należy pamiętać też o tym, że Artur to także niezwykle pozytywny człowiek - często to on odpowiada za dobrą atmosferę w szatni. Czasami od niej wiele zależy i odnoszę wrażenie, że kogoś takiego w Legii ostatnio brakowało.

Jacek Magiera: Najważniejsze jest to, że Jędrzejczyka w zespole chciał trener Czerczesow. Na pewno nie jest bowiem tak, że Legia bez konsultacji z trenerem sprowadziła piłkarza, którego zna i któremu może pomóc. Zakładam, że Rosjanin widzi w Arturze wartościowe wzmocnienie i spełnia on wszelkie kryteria, których szkoleniowiec warszawian wymaga od obrońców. Jędrzejczyk zawsze był twardzielem na boisku, ale też odpowiadał za atmosferę w szatni. Jest już doświadczonym piłkarzem, więc może spełniać rolę łącznika między Polakami a obcokrajowcami.

Marcin Rosłoń: O atutach Artura można by mówić bardzo długo - według mnie najważniejszy będzie jego charakter. "Jędza" ma niezwykłe poczucie humoru, którym jest w stanie rozbawić każdego. Ponadto ma duszę przywódcy, w szatni jednym okrzykiem potrafi zmotywować drużynę czy podbudować ją w trudnym momencie. Jędrzejczyk z pewnością ma w sobie coś, co powoduje, że drużyna mu ufa i za nim podąża, a taki gracz potrzebny jest w każdej szatni. Warto też podkreślić jego walory w ofensywie - zwłaszcza przy stałych fragmentach gry. Jego obecność w polu karnym przeciwnika zawsze jest potencjalnym zagrożeniem dla bramkarzy.

Jędrzejczyk grał już na każdej pozycji w linii obronie. W którym miejscu Legii przyda się najbardziej?

Murawski: Na środku. Prawa strona jest dobrze obsadzona, bo tam Czerczesow do swojej dyspozycji ma Łukasza Brozia i Bartosza Bereszyńskiego. Jeden i drugi w ostateczności może zagrać też na lewej obronie, gdy trzeba zluzować Tomasza Brzyskiego. Na środku widzę natomiast największe braki. Przeciętną rundę miał Jakub Rzeźniczak, Igor Lewczuk natomiast przeplata dobre mecze słabszymi. Jędrzejczyk jest wysoki, silny, dobrze gra głową. Wydaje mi się, że z Michałem Pazdanem może stworzyć najlepszą parę stoperów w ekstraklasie.

Magiera: Nie mam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Decyzję podejmować będzie trener Czerczesow. Znam Artura od długiego czasu i wiem, że ma on cechy, które pozwalają mu grać zarówno na boku, jak i na środku defensywy. W obu miejscach grał i w obu na pewno będzie w stanie pomóc drużynie.

Rosłoń: Na środku, bo tu Legia ma największe rezerwy. Nie wiem, jaki pomysł na Artura mieć będzie Czerczesow, ale wyobrażam sobie, że para stoperów Jędrzejczyk - Pazdan byłaby nie tylko najlepsza w lidze, ale cieszyłby się z niej także Adam Nawałka. Oczywiście w reprezentacji jedno miejsce zarezerwowane jest dla Kamila Glika, ale w razie nieszczęścia selekcjoner od ręki miałby duet, który się wzajemnie zna i uzupełnia. Artur jest nieustępliwy, silny i dobrze gra głową, a przy tym jak na swój wzrost jest szybki i zwrotny. Michał za to dzięki doświadczeniu z gry w pomocy dużo lepiej wyprowadza piłkę.

Czy półroczne wypożyczenie Jędrzejczyka nie koliduje z długofalowymi planami budowania zespołu?

Murawski: To największy minus tego transferu. Jeżeli Artur będzie grał na swoim optymalnym poziomie, to nie mam wątpliwości, że z miejsca stanie się jednym z najważniejszych piłkarzy w zespole. Wtedy Legii bardzo trudno będzie zatrzymać go na dłużej. Jeśli Jędrzejczyk już latem opuści stolicę, to Czerczesow stanie przed niełatwym zadaniem zastąpienia go w kilka tygodni przed startem eliminacji europejskich pucharów. Jak pokazuje historia, naszym klubom zwykle nie udaje się łatać dziur po gwiazdach, co potem przekłada się na wyniki w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. W Polsce brakuje stabilizacji - drużyna, która chce walczyć w Europie powinna być w dużej mierze skompletowana już zimą.

Magiera: Jeżeli Artur od razu wkomponuje się w zespół, stanie się jego najważniejszym ogniwem, a Legia sięgnie po mistrzostwo Polski, to rzeczywiście warszawianie mogą mieć latem problem. Z drugiej jednak strony nie jest definitywnie przesądzone, że Jędrzejczyk po zakończeniu wypożyczenia od razu wróci do Rosji. Myślę, że na razie warto skupić się na najbliższej przyszłości - odzyskać tytuł na stulecie klubu, a dopiero potem koncentrować się na tym, co będzie później.

Rosłoń: Nie. Opcja wypożyczenia Jędrzejczyka była bardzo korzystna dla obu stron, więc dobrze, że Legia z tej szansy skorzystała. Co dalej? Myślę, że prezes Bogusław Leśnodorski w negocjacjach z Rosjanami, jak i samym zawodnikiem zabezpieczył się na przyszłość. Jeżeli Artur będzie grał dobrze, to być może, tak jak Dominik Furman, zostanie przy Łazienkowskiej na dłużej. Jeżeli warszawianie zakwalifikują się do fazy grupowej europejskich pucharów, to wtedy będą mieli pieniądze na wykupienie obrońcy. Kwota transferu definitywnego nie powinna być dla wicemistrzów Polski zaporowa.