Sport.pl

Bezradna Legia, wściekły Czerczesow, a na trybunach Jędrzejczyk [SPOSTRZEŻENIA]

Wicemistrzowie Polski nie wykorzystali szansy na zmniejszenie straty do prowadzącego w tabeli Piasta, choć rolę jokera spełnił Aleksandar Prijović. Wśród licznej publiczności na stadionie przy Łazienkowskiej był m.in. Artur Jędrzejczyk - spostrzeżeniami po meczu Legia - Piast Gliwice dzieli się Konrad Ferszter z Legia.sport.pl


Kto kogo goni i kto gra o mistrza?

Niedzielne spotkanie było dla zespołu Stanisława Czerczesowa szansą na zmniejszenie (z pięciu do dwóch punktów) straty do prowadzących w tabeli gliwiczan. Poza tym, a może przede wszystkim, legioniści mieli też okazję udowodnić, że obecna sytuacja w tabeli jest nieco przypadkowa. Grając przed własną publicznością warszawianie mogli dowieść, że zdecydowanie wyższy budżet, aspiracje i rozmiar klubu przekładają się na przewagę w sportowej jakości. Legia swojej szansy jednak nie wykorzystała - dla Piasta okazała się kolosem na glinianych nogach.

To bowiem goście od początku spotkania grali odważniej, przyjemniej dla oka. Drużyna Radoslava Latala wymieniała więcej szybkich podań na jeden kontakt, to ona częściej znajdowała się pod polem karnym Duszana Kuciaka. Legioniści? Przy Łazienkowskiej nastawili się na kontry i długie podania w kierunku skrzydłowych i Nemanji Nikolicia. Dobrze zorganizowany w obronie Piast nie miał problemów z powstrzymywaniem rywali. O tym, że w stolicy stracił punkt, zdecydował moment nieuwagi przy stałym fragmencie gry.

Uwagi trenera a reakcja drużyny

Z postawy swojej drużyny bardzo niezadowolony był Czerczesow, który dawał temu wyraz przy bocznej linii boiska. Rosjanin co chwilę odwracał się w stronę ławki rezerwowych i wymownie pokazywał swoim asystentom, że nie takiej gry oczekiwał od zespołu. Szkoleniowiec decydował się też na indywidualne uwagi dla piłkarzy. W 26 min. oberwało się Ivanowi Triczkowskiemu, a kwadrans później Tomaszowi Jodłowcowi.

Po gestach Czerczesowa łatwo można było wywnioskować czego oczekuje on od obu zawodników. Zarówno skrzydłowy, jak i środkowy obrońca zdaniem Rosjanina grali za wolno. Trener miał pretensje o zbyt częste podania do tyłu lub wszerz albo proste straty i przegrywane pojedynki. Szkoleniowiec Legii oczekiwał szybszej, bardziej bezpośredniej gry, czego mimo uwag, jego drużyna nie stosowała. Nie było więc chyba przypadkiem to, że właśnie Triczkowski jako pierwszy opuścił boisko.

Na problemy Prijović

Rozwiązaniem ofensywnego problemu warszawian okazało się wprowadzenie na boisko Aleksandara Prijovicia. Serb ze szwajcarskim paszportem w 60 min. zmienił bezproduktywnego Triczkowskiego i w pół godziny zrobił więcej, niż macedoński skrzydłowy w dwukrotnie dłuższym czasie. Napastnik miał co prawda mniej podań (ale lepszą ich skuteczność), jednak wygrał więcej pojedynków (także główkowych), i co najważniejsze potrafił rozbijać dobrze zorganizowaną obronę Piasta.

Na efekty obecności Prijovicia na boisku czekaliśmy raptem minutę. Najpierw po dwójkowej akcji z Nikoliciem Serb wywalczył rzut rożny. Po dośrodkowaniu z niego efektownie zagrał piętą, co było początkiem bramkowej akcji warszawian. Bardzo dobra postawa 25-latka powinna spowodować, że w meczu z Koroną Kielce w niedzielę znajdzie się on w podstawowym składzie. Zwłaszcza, że z powodu zawieszenia za kartki, z gry wykluczony jest Ondrej Duda.

Frekwencja na poziomie

Niska temperatura, deszcz, porywisty wiatr - niesprzyjająca, grudniowa aura nie odstraszyła w niedzielę kibiców Legii. Znaczenia nie miało też to, że spotkanie z Piastem było już 62 meczem wicemistrzów Polski w tym roku. Przy Łazienkowskiej pojawiło się 21 tys. 191 widzów.

To piąta najwyższa w tym sezonie frekwencja na stadionie im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Więcej kibiców przyszło tylko na szlagierowe mecze z Wisłą Kraków (26 tys. 141), Zorią Ługańsk (23 tys. 163), SSC Napoli (26 tys. 357) i Lechem Poznań (26 tys. 831). W niedzielę dopisali też fani Piasta. Gliwiczanie pobili swój wyjazdowy rekord historii klubu. Przy Łazienkowskiej pojawili się w liczbie niespełna tysiąca fanów.

Jędrzejczyk już w Warszawie

Wśród obecnych na stadionie w niedzielny wieczór był także przyszły zawodnik wicemistrzów Polski. Hit ekstraklasy z wysokości trybun oglądał Artur Jędrzejczyk. Obrońca, który w barwach stołecznego klubu rozegrał 71 meczów i w maju 2013 roku 2,2 mln euro odszedł do rosyjskiego Krasnodaru, rundę wiosenną ponownie spędzi w Warszawie. 28-latek został wypożyczony do Legii na pół roku z opcją pierwokupu.

Jędrzejczyk przy Łazienkowskiej zameldował się jednak znacznie wcześniej. W niedzielę obrońca oglądał spotkanie z loży, w towarzystwie menadżera Mariusza Piekarskiego, dyrektora sportowego klubu Michała Żewłakowa i dyrektora ds. rozwoju Dominika Ebebenge.

Więcej o:
Komentarze (4)
Bezradna Legia, wściekły Czerczesow, a na trybunach Jędrzejczyk [SPOSTRZEŻENIA]
Zaloguj się
  • the-voice-of-reason

    0

    W mojej ocenie do grupy zawodników podlegających natychmiastowej sprzedaży należy (obok Rzeźniczaka, Kucharczyka, Brzyskiego, Brozia i Lewczuka) również Triczkowski. Duda na dzień dzisiejszy też powinien być brany pod uwagę jako zawodnik do pozbycia się. Filarami drużyny są:Nikolic, Kuciak, Pazdan i Prijovic. W tym kształcie zespół nie ma ŻADNYCH SZANS na mistrzostwo kraju, bo po prostu nie wygra decydujących spotkań.

  • menago1916

    0

    Ebebenge wyp....aj z Legii!!!

  • 0

    czerczesow legia nigdy nie będzie miała klasy.Prożny twój trud.Jędrzejczyk to jeszcze jeden przeciętniak.Pozdrawiam. kibic Legii.

  • plkibic

    Oceniono 2 razy -2

    Mistrz, mistrz kolejorz!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX