Napoli - Legia. Dużo jedynek i dwójek. Trzy z plusem to najwyższa nota [OCENY]

Legia przegrała z Napoli (2:5) w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Europy. Zobacz, jak oceniliśmy zawodników Stanisława Czerczesowa w skali 1-6.


Duszan Kuciak - 2. Było pewne, że w meczu z Napoli słowacki bramkarz będzie miał sporo pracy. I już w 9. minucie popisał się bardzo dobrą paradą po strzale z rzutu wolnego Driesa Mertensa, później kilkakrotnie bronił mniej lub bardziej groźne uderzenie. Kuciak był z reguły pewny przy dośrodkowaniach i wyjściach. Przy bramkach dla rywala nie miał zbyt wiele do powiedzenia.

Bartosz Bereszyński - 2+. Na tle kolegów z drużyny jego występ należy ocenić przyzwoicie. Agresywnie doskakiwał do Mertensa, harował przy linii, wygrał kilka pojedynków. W 36. minucie zablokował belgijskiego skrzydłowego, a w 51. minucie - wraz z Michałem Kucharczykiem - przeprowadził groźną akcję na prawym skrzydle. Niestety, w ostatniej chwili przeszkodził mu obrońca.

Igor Lewczuk - 1. Środkowy obrońca o meczu w Neapolu będzie chciał zapomnieć jak najszybciej. Już w 4. minucie zgubił Lorenzo Insigne, który ostatecznie pomylił się przy strzale. Po jego fatalnym wybiciu piłki w poprzeczkę kilkanaście minut później trafił David Lopez. Przy trzeciej bramce zupełnie stracił krycie Jose Callejona, częściową winę ponosi też za drugiego gola.

Michał Pazdan - 2. Jak zwykle ostry i zdecydowany, ale to nie wystarczyło na błyskotliwych i niesamowicie szybkich rywali. Kilka pojedynków wygrał, kilka razy przeciął groźne podanie, ale ponosi winę za utratę pierwszej bramki. Wtedy to Nathaniel Chalobah przepuścił piłkę pomiędzy jego nogami i znalazł się sam na sam z Kuciakiem.

Łukasz Broź - 1. Po raz drugi w Lidze Europy wystąpił na lewej obronie. 29-latek miał ogromne problemy z upilnowaniem Omara El Kaddouriego. Nie potrafił poradzić sobie z wysoko naciskającymi rywalami, notował wiele strat przy wyprowadzeniu piłki. W drugiej połowie znacznie odważniejszy w ofensywie, momentami nieźle współpracował z Kucharczykiem czy Aleksandarem Prijoviciem. Należy jednak pamiętać, że to jego stroną Napoli zdobyło czwartego gola.

Michał Kucharczyk - 1+. Nieco słabszy niż Guilherme, ale trzeba mu oddać, że dwa razy ładnie pokazał się z prawej strony. W 51. minucie przeprowadził bardzo ładną akcje z Bereszyńskim. Ale to tylko przebłyski. Podobnie, jak koledzy, nie potrafił utrzymać się przy piłce dłużej niż dwie, trzy sekundy. W 79. minucie został zmieniony przez Pablo Dyego.

Stojan Vranjes - 2. Strzelec pierwszej bramki dla Legii. W pierwszej połowie, kiedy Legia ustawiona była bardzo głęboko na własnej połowie, potrafił co jakiś czas przeciąć akcję rywala. Gorzej z wyprowadzeniem piłki. W pierwszej połowie nie było ani jednej sytuacji, kiedy rozrzucił piłkę na skrzydło czy do Nemanji Nikolicia. W konsekwencji drużyna Stanisława Czerczesowa nie potrafiła wyprowadzić akcji.

Tomasz Jodłowiec - 1. W zasadzie można powiedzieć o nim dokładnie to samo, co o Vranjesu. Z jedną małą różnicą - zamiast strzelonej bramki, zaliczył fatalną "asystę" przy trafieniu Lorenzo Insigne. Reprezentant Polski w 40. minucie nie wiedział co zrobić z piłką, dlatego zagrał ją do tyłu... wprost pod nogi niepilnowanego Włocha, któremu zostało tylko strzelić obok bezradnego Kuciaka. Tak też się stało.

Ondrej Duda - 1. Słowak od początku miał bardzo mało miejsca. Grając w ekstraklasie nie spotyka się zbyt często z tak agresywnym pressingiem rywala. W lidze włoskiej, gdzie miał przed sezonem trafić, coś takiego jest normalnością. Słowak nie spełnił swojej roli, nie wypracował choćby jednej akcji, po której swoją okazję miałby Nemanja Nikolić.

Guilherme - 3. Najjaśniejsza postać w formacji ofensywnej warszawskiego zespołu. W pierwszej połowie miał 92 proc. skutecznych podań (niektórzy legioniści ok. 45 proc.), kilka razy potrafił na pełnym biegu minąć rywala. Nic z tego jednak nie wynikało, bo natychmiast do Brazylijczyka doskakiwał ktoś inny. Niezły też w drugiej części gry - oddał jeden groźny, podkręcony strzał zza pola karnego. Niestety, piłka przeleciała obok bramki.

Nemanja Nikolić - 1. Węgier żyje z podań, a tych w czwartkowym meczu nie dostawał w ogóle. Najskuteczniejszy legionista w tym sezonie oddał jeden strzał. I na tym koniec. Co jakiś czas schodził gdzieś na lewą stronę, ale ginął pomiędzy agresywnymi neapolitańczykami. W 42. minucie chciał ładnie przepuścić piłkę do wybiegającego Ondreja Dudy, ale dobrze całą sytuację przeciął Kalidou Koulibaly.

Aleksandar Prijović - 3+. Szwajcar wszedł na boisko w momencie, gdy Legia nie walczyła już o nic. Zagrał bez stresu, przedłużył swoją dobrą passę. Zaliczył asystę przy golu Stojana Vranjesa oraz zdobył bramkę w doliczonym czasie gry. Dobry występ Prijovicia raczej nie zaburzy dotychczasowej hierarchii napastników, w której wciąż będzie na drugim miejscu.

Iwan Triczkowski i Pablo Dyego pozostają bez oceny. Warto jednak odnotować asystę Macedończyka przy trafieniu Prijovicia.





Stanisław Czerczesow został św. Mikołajem, czyli Mikołajki na Legii [ZDJĘCIA]