Legia zatrzyma Duszana Kuciaka? Słowak dostał pierwszą ofertę przedłużenia kontraktu, ale...

Słowak od klubu z Łazienkowskiej dostał ofertę przedłużenia umowy. Raczej ją odrzuci, co może sprawić, że nie wiadomo, kiedy wróci do bramki i czy zostanie w Legii na przyszły sezon.


Kontrakt 30-letniego bramkarza z Legią wygasa w czerwcu przyszłego roku. Jeśli w najbliższych tygodniach go nie przedłuży, to w styczniu ma prawo związać się z innym klubem, do którego po zakończeniu sezonu odejdzie za darmo. Czy Legii uda się zatrzymać Duszana Kuciaka?

Klub z Łazienkowskiej na początku tygodnia złożył Słowakowi ofertę przedłużenia kontraktu. Zaproponował mu dwuletnią umowę na podobnych warunkach jak dotychczas. Tych Kuciak raczej nie zaakceptuje. Ale negocjacje mają się toczyć i choć w tej chwili trudno powiedzieć, jak się skończą, to wiadomo, że czasu jest niewiele, a do tego Słowak ma też inne propozycje - znowu z Championship.

Hull City z drugiej ligi angielskiej już latem pytało o Kuciaka i składało oferty. Obecnie czwarty zespół Championship w sierpniu, tydzień przed zamknięciem letniego okienka transferowego, oferował Legii za bramkarza pół miliona euro. Choć Słowak wyraził zainteresowanie, to właściciele zdecydowali się odrzucić propozycję Hull. Weto postawił bowiem Henning Berg, który nie chciał stracić ważnego piłkarza przed fazą grupową Ligi Europy. - Duszan nie jest na sprzedaż, wciąż jest zawodnikiem Legii - ucinał wszystkie spekulacje transferowe Norweg.

Wtedy Kuciaka udało się zatrzymać, ale teraz może być problem. Tym większy, że Stanisław Czerczesow przestał na niego stawiać. Ostatni raz Słowak w bramce Legii stanął na początku listopada w spotkaniu z Club Brugge (0:1). W drugiej połowie piłkarz belgijskiego klubu rozciął Kuciakowi kolano. I choć Legia dzięki ofiarnej interwencji bramkarza nie straciła gola, to po meczu konieczne było założenie mu pięciu szwów. Z tego powodu Kuciak opuścił rozegrany kilka dni później mecz ligowy z Pogonią (1:0).

Po 10 dniach szwy z kolana zostały zdjęte, Kuciak wrócił do treningów, ale nie do bramki Legii. W niej Czerczesow wciąż wolał stawiać na Arkadiusza Malarza. - Oczywiście, że mamy hierarchię bramkarzy. Kuciak jest numerem jeden. Wypracował sobie tę pozycję przez kilka ostatnich sezonów, ale nie gra przez kontuzję - tłumaczył jego nieobecność Rosjanin przed spotkaniem z Midtjylland (1:0). W niedzielę Kuciaka, który już normalnie trenuje, jednak znowu posadził na ławce i w meczu z Podbeskidziem (2:2) po raz kolejny postawił na Malarza.

Ta decyzja była o tyle zrozumiała, że 35-letni golkiper w ostatnich tygodniach go raczej nie zawodził. W meczu z Pogonią (dla Malarza pierwszym po ponadpółrocznej przerwie) zachował czyste konto, co Legii nie udało się od 17 spotkań. To na pewno miało wpływ i w dużym stopniu tłumaczy decyzję Czerczesowa o trzymaniu Kuciaka na ławce.

W dalszej perspektywie mało który z kibiców wyobraża sobie jednak, by taki stan rzeczy się utrzymywał. No, chyba że do Legii wróci Artur Boruc. Ale na to na razie się nie zanosi, bo choć 35-letni golkiper w ekipie Bournemouth ostatnio nie gra regularnie, to jego kontrakt z beniaminkiem Premier League wygasa dopiero latem. To właśnie wtedy Boruc miałby wrócić do Legii, ale można zakładać, że jeśli Bournemouth utrzyma się w lidze (obecnie zajmuje 18. miejsce), to sprowadzić Boruca z powrotem do Warszawy będzie trudno. Tym bardziej że, podpisując przed sezonem kontrakt, zapewnił sobie możliwość przedłużenia go o kolejny rok.

- Nie będę opowiadał głupot, chcę zrobić krok do przodu. Jeśli zgłosi się dobry klub, w którym będę miał szansę grać, to pewnie odejdę z Legii. Ale jeśli nie, to mogę tu nawet bronić do końca kariery. Nic na siłę. Fajnie, jakby na moje miejsce wrócił na Łazienkowską Boruc. To on jest idolem trybun i najlepszym polskim bramkarzem, którym ja nigdy nie będę - przyznawał Kuciak rok temu podczas spotkania z kibicami w Instytucie Słowackim.

Odkąd Kuciak pierwszy raz pojawił się w bramce Legii, w rewanżowym spotkaniu ze Spartakiem Moskwa (25 sierpnia 2011 r.), miał pewne miejsce w składzie. O ile tylko był zdrowy, grał we wszystkich ważnych meczach. Zmieniło się to dopiero na początku tego roku po tym, gdy klub na Łazienkowską sprowadził Malarza. Doświadczony bramkarz miał być realnym konkurentem dla Kuciaka, który jesienią w lidze popełniał błędy.

Malarz swoją szansę wykorzystywał, dobrymi występami posadził konkurenta na ławce, ale po niezrozumiałym wyjściu poza pole karne i czerwonej kartce w meczu z Lechem w Poznaniu (1:2) znowu ustąpił mu miejsca. I to na dobre, bo Kuciak od tamtego meczu grywał wszystko, co tylko mógł. Latem występował nawet we wcześniejszej rundzie Pucharu Polski, co w poprzednich sezonach zdarzało się rzadko.

Teraz jednak nie wiadomo, kiedy wróci do bramki. Czerczesow kilka dni temu w kontekście Michała Żyry, który najprawdopodobniej zimą nie przedłuży z Legią wygasającego latem kontraktu, miał powiedzieć, że nie potrzebuje w drużynie takich zawodników, którzy zamierzają w najbliższej przyszłości pożegnać się z klubem. Na razie z Żyry Rosjanin jednak korzysta, ale czy zacznie korzystać z Kuciaka?

Do końca roku Legii do rozegrania zostały cztery spotkania w ekstraklasie (z Górnikiem Łęczna, Wisłą, Piastem, Koroną) i jedno w Lidze Europy (z Napoli).









Czy Duszan Kuciak powinien zostać w Legii?