Igor Lewczuk: Piast się wreszcie zmęczy

- Czy rosła w nas frustracja? Nie, wręcz przeciwnie. Zachowywaliśmy spokój, kontrolowaliśmy grę - wierzyliśmy, że prędzej czy później ta bramka wpadnie, bo czuliśmy się lepsi od wrocławian - powiedział Igor Lewczuk po meczu ze Śląskiem.
W sobotę przy Łazienkowskiej Legia pokonała 1:0 Śląsk i wciąż traci osiem punktów prowadzącego w tabeli ekstraklasy Piasta. W zespole Stanisława Czerczesowa kolejny dobry występ zaliczył Igor Lewczuk.

Zdobyliście trzy punkty, jednak można mieć zastrzeżenia co do waszej skuteczności.

- Rzeczywiście mieliśmy sporo sytuacji, nasze akcje się zazębiały i można było pokusić się o wyższy wynik. Jednak w naszym położeniu, gdy tracimy do Piasta kilka punktów, najważniejsze są zwycięstwa. Szczególnie w meczach u siebie.

W drugim ligowym meczu z rzędu nie straciliście gola.

- Jako obrońca czuje z tego powodu dużą satysfakcję. Oczywiście najważniejsze są zwycięstwa, bez względu na wynik. Cieszyłbym się więc nawet z wygranej 5:4. Ale mecz na zero z tyłu to zawsze dodatkowy plus.

Rosła w was frustracja, gdy kolejne akcje nie przynosiły skutku?

Nie, wręcz przeciwnie. Zachowywaliśmy spokój, kontrolowaliśmy grę - wierzyliśmy, że prędzej czy później ta bramka wpadnie, bo czuliśmy się lepsi od Śląska.

Flavio Paixao zapowiadał, że jest w świetnej formie. Odczułeś to na boisku?

- Skupiałem się na innych zawodnikach. Flavio grał daleko ode mnie, nie będę więc oceniał jego gry.

Punktujecie regularnie, ale dystans do gliwiczan się nie zmniejsza.

- Piast w końcu się zmęczy. Muszą cały czas oglądać się za siebie, a pilnowanie przewagi jest trudniejsze niż pogoń za liderem.

W czwartek gracie z Midtjylland. Wierzycie jeszcze w awans z grupy?

- Szanse są małe, ale wciąż jesteśmy w grze. Nie pozostaje nam nic innego jak walka o zwycięstwo. Tym bardziej, że Midtjylland to drużyny w naszym zasięgu.