Od 10 lat porywamy tłumy, czyli aż pięć opraw "Nieznanych Sprawców" na meczu Legia - Śląsk [WIDEO]

Na wejście piłkarzy, po kwadransie spotkania, na koniec pierwszej połowy, na początku drugiej i na sam koniec. Aż pięć opraw na meczu Legii ze Śląskiem (1:0) zaprezentowali "Nieznani Sprawcy", czyli grupa kibiców-ultrasów, którzy w sobotę świętowali na trybunach swoje 10. urodziny.


- Proszę państwa, przed nami szczególny mecz, dlatego nie czekajcie, tylko zajmujcie swoje miejsca jak najszybciej - apelował do kibiców na niespełna godzinę przed spotkaniem spiker Legii Dariusz Urbanowicz. I choć w trakcie meczu na stadionie kompletu nie było - dokładnie 17875 widzów, to "Żyleta", czyli trybuna tych najzagorzalszych kibiców, wypełniła się niemal po brzegi. To pomogło, by każda z opraw "Nieznanych Sprawców" (grupy ultrasów świętujących swoje 10. urodziny) bez problemu została zaprezentowana.

Zaczęło się standardowo, czyli od "Snu o Warszawie", który odśpiewali kibice na całym stadionie.



Chwilę później, jak już piłkarze pojawili się na boisku, na "Żylecie" zaprezentowana została pierwsza oprawa. A właściwie kartoniada, która utworzyła napis: "Nieznani Sprawcy". Pod nim, przez całą długość trybuny, rozciągnięty został transparent: "Od 10 lat porywamy tłumy".



Minął kwadrans spotkania, a kibice z pozostałych trzech trybun mogli już podziwiać kolejną oprawę przygotowaną przez "NS". Większość fanów - a na pewno połowa z nich - siedząca na sektorach VIP tuż pod trybuną prasową, nie tylko wstała, ale też zaczęła patrzeć już tylko w kierunku "Żylety". Tam ultrasi rozwinęli sektorówkę nawiązującą do kibicowskiej wersji Bitwy pod Grunwaldem. A na dole pod trybuną już wcześniej rozwiesili transparent z napisem: "A my na tej wojnie ładnych parę lat".



Po kilku minutach sektorówka oświetlona została stroboskopami i racami zza stadionu.



Gdy sędzia kończył pierwszą połowę na "Żylecie" odpalone zostały czerwono-biało-zielone race oraz świece dymne w tych samych kolorach.



W trakcie przerwy kibice bawili się dalej: "Bo Warszawa, bo Warszawa, bo Warszawa jest od tego, aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego" - śpiewano na trybunach. Po tym jak sędzia wznowił mecz na trybunie pojawiła się kolejna oprawa, też sektorówka. Konkretniej flaga z wizerunkiem kibica-ultrasa w kominiarce, która przykryła środkowe sektory "Żylety", na bocznych zapłonęły race.



Po golu Aleksandara Prijovicia w 73. minucie cała "Żyleta" machała czerwono-biało-zielonymi flagami. Na sam koniec znowu odpalone zostały na niej race, a pod trybuną pojawił się napis: "Dbajmy o to, by sprawcy tych czynów pozostali nieznani".



Skomplikowane kartoniady, malowane sektorówki i transparenty, rozświetlane setkami rac - tym od 10 lat na Legii zajmują się "Nieznani Sprawcy". W marcu tego roku grupa zawiesiła swoją działalność. Decyzja ta tłumaczona była m.in. ciągłymi karami, jakie spadają na klub za zachowania swoich kibiców. Po niespełna dwóch miesiącach działalność została jednak wznowiona.