Legia - Chojniczanka. Kilka "czwórek", sporo "trójek", ale też "pała" [OCENY]

W czwartek Legia pokonała Chojniczankę 4:1 i awansowała do półfinału Pucharu Polski. Zobacz, jak oceniliśmy legionistów za to spotkanie (skala 1:6)


Arkadiusz Malarz: 3. Za wpuszczonego gola bardzo winić go nie można. Malarz próbował wyjść do piłki, skrócić kąt, ale niewiele mógł zrobić, bo goście atakowali w przewadze. Poza tym przez większość meczu był bezrobotny. W 53. minucie obronił mocny strzał Pawła Zawistowskiego. Ale nie była to wielka sztuka, bo piłka po uderzeniu gracza Chojniczanki leciała w sam środek bramki.

Łukasz Broź: 3+. Po przerwie nieźle wyglądała jego współpraca z Robertem Bartczakiem, z którym najczęściej rozgrywał piłkę. Przed przerwą z przodu też był aktywny. Z prawej strony często szukał sobie miejsca na dośrodkowanie w pole karne Chojniczanki. Obrona? Tam bez większych błędów. Co prawda akcja bramkowa Chojniczanki rozpoczęła się po jego stronie, ale trudno winić go za tego gola.

Igor Lewczuk: 3+. Skutecznie asekurował środek pola, zaliczył też kilka przechwytów, przerwanych akcji i podań do przodu. W meczu z Chojniczanką był tym zdecydowanie pewniejszym z dwójki środkowych obrońców, ale to akurat żaden wyczyn...

Michał Kopczyński: 1+. No właśnie... Wystarczyło kilka minut spotkania, by przekonać się, że Kopczyński na środku obrony, to pomysł z cyklu tych głupich, absurdalnie głupich. 23-letni pomocnik na stoperze - delikatnie mówiąc - się nie sprawdził. To po jego stracie Chojniczanka w 5. minucie strzeliła jedynego gola w tym meczu. Później Kopczyński nie miał niestety okazji do rehabilitacji, bo goście rzadko pochodzili pod pole karne Legii, a w ataku też go było mało.

Tomasz Brzyski: 4. Gol na 3:1? Marzenie. W 39. minucie lewy obrońca Legii huknął z lewej strony pola karnego, piłka poszybowała jak rakieta, odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki. Co poza tym? Asysta przy trafieniu Nemanji Nikolicia, dużo ryzyka w grze do przodu i kilka przerwanych akcji gości. W skrócie: niezły występ na tle pierwszoligowca.

Guilherme: 3+. W pierwszych minutach starał się grać szybko (na jeden, dwa kontakty), ale nie za bardzo miał z kim (ani w środku, ani na bokach). Po przerwie próbował brać na siebie odpowiedzialność za grę - podawał, dryblował, strzelał, ale goli z tego nie było.

Dominik Furman: 4. Dopóki przebywał na boisku (w 45. minucie, tuż przed przerwą, z powodu kontuzji zmienił go Bartczak), był najlepszym legionistą na boisku. Zabierał piłkę, dorzucał, podawał po ziemi, do przodu. Słowem, robił wiele, by rozruszać, pobudzić swoich kolegów. Do tego miał duży, by nie napisać bardzo duży, udział przy golu na 2:1, kiedy piłka po jego strzale z rzutu wolnego odbiła się od słupka, a po chwili wpakował ją do siatki Prijović.

Stojan Vranjes: 3. Często w polu lub przed samym polem karnym Chojniczanki. Próbował strzałów głową i w końcu (za trzecim razem) udało mu się trafić do siatki. Poza tym w środku pola raczej bez błędów. Jak już się mylił, to bliżej własnej bramki, ale na szczęście bez przykrych konsekwencji. Dostałby wyższą ocenę, gdyby nie głupi faul (odepchnięcie łokciem) na Marcinie Biernacie, za który zobaczył czerwoną kartkę

Michał Kucharczyk: 3+. Zaczął od niedokładnego podania w kierunku Brzyskiego. Później było trochę lepiej, ale wciąż dobre zagrania przeplatał z tymi słabymi. Po przerwie często schodził do środka, w obrębie pola karnego grał szybko, na jeden kontakt, ale - tak jak w przypadku Guilherme - bez efektów w postaci goli.

Marek Saganowski: 3. Walczył, i na ziemi, i w powietrzu. Jak zwykle dużo pracował, biegał, ale dynamiki w tym wszystkim było niewiele. Przed przerwą co prawda wpakował piłkę do siatki, ale był na spalonym. Zdjęty z boiska po godzinie.

Aleksandar Prijović: 2. Jedno uderzenie piłki głową, do tego wbicie jej do bramki (gol) po strzale Furmana - to właściwie tyle dobrego, co można napisać o jego grze. Niby biegał, wracał po piłkę, ale to trochę mało, by zachwycić. Przekonać do siebie Czerczesowa, u którego przecież Prijović jest na cenzurowanym po scysji z Igorem Lewczukiem, do której doszło po meczu z Lechem. Z Chojniczanką Rosjanin zdjął go z boiska w 55. minucie.

Robert Bartczak: 3+. Dał niezłą, choć wymuszoną, zmianę. Na początku drugiej połowy odważnie z piłką wpadł w pole karne, chwilę później się przewrócił, ale nie wymusił "jedenastki" na arbitrze. Kilka minut później mógł zaliczyć asystę, gdyby Guilherme po jego podaniu nie trafił w poprzeczkę, tylko do siatki.

Nemanja Nikolić: 4. Wszedł po przerwie za Prijovicia i zrobił swoje, czyli strzelił gola (już 20. w tym sezonie!). Później miał kolejne okazje, ale więcej do siatki nie trafił. Patrząc jednak na jego grę przez pryzmat Saganowskiego i Prijovicia należy wystawić mu dobrą ocenę.

Michał Żyro wszedł na boisko w 66. minucie (za Saganowskiego), oddał trzy strzały - w tym dwa w jednej akcji (w bramkarza i obok bramki) - ale to za mało, by wystawić mu notę.