Igor Lewczuk: Legia to taki klub, który nie wybacza błędów i porażek [ROZMOWA]

- Gram teraz o wiele więcej niż wcześniej i bardzo się z tego cieszę. Może po prostu pasuję do koncepcji? - mówi obrońca Legii, Igor Lewczuk.


Legia ze Stanisławem Czerczesowem na ławce trenerskiej rozegrała do tej pory siedem spotkań - cztery w ekstraklasie, dwa w Lidze Europy i jedno w Pucharze Polski. W każdym z nich, od pierwszej do ostatniej minuty, na środku obrony zagrał Igor Lewczuk. 30-letni obrońca, sprowadzony do Warszawy półtora roku temu z Zawiszy Bydgoszcz, nigdy wcześniej nie miał tak mocnej pozycji w klubie z Łazienkowskiej.

Paweł Jędrusik: Po pierwszym meczu pod wodzą Stanisława Czerczesowa powiedziałeś, że obrońcy będą grać teraz inaczej niż wcześniej - bliżej rywala i agresywniej. Jak się odnajdujesz w takiej grze?

Igor Lewczuk: - Bardzo mi to pasuje. Lubię grę w kontakcie z przeciwnikiem, lubię być ustawiony na boisku wysoko. Wydaje mi się, że na tej zmianie skorzystałem zarówno ja, jak i drużyna.

Jesteś największym wygranym pierwszych tygodni u nowego trenera?

- To pytanie należy skierować do trenera, ja nie czuję się kompetentny, by na nie odpowiadać. Nie jest jednak żadną tajemnicą to, że gram teraz o wiele więcej niż wcześniej i bardzo się z tego cieszę. Może po prostu pasuję do koncepcji?

Jesteś bardziej pewny siebie?

- Cała drużyna jest bardziej pewna siebie. Wygraliśmy trzy z czterech ostatnich meczów ligowych. Uważam, że to niezły wynik. Każdy z nas poczuł się dzięki tym zwycięstwom lepiej. Wciąż jednak dużo pracy przed nami, bo zarówno w spotkaniach z Lechem, jak i w Lidze Europy powinniśmy się lepiej zaprezentować.

Grasz teraz bliżej prawej strony. Czy ma to duży wpływ na twoją dyspozycję w ostatnich meczach?

- Jestem zawodnikiem prawonożnym, więc to naturalne, że lepiej się czuję bliżej tej strony boiska. Jeśli chodzi o samo bronienie, to wiele się nie zmieniło. Łatwiej jest mi jednak wyprowadzać piłkę, czuję się bardziej komfortowo, i to jest kluczowe w tej sytuacji.

Ale Jakub Rzeźniczak też jest prawonożny, a został ustawiony bliżej lewej strony.

- Może ma lepszą słabszą nogę od mojej. A mówiąc poważnie, to wydaje mi się, że decyzja trenera wiąże się z tym, że niemal całą karierę grałem na prawej obronie.

Potrafisz ruszyć do przodu, minąć jednego, dwóch rywali. Ciągnie cię do ataku?

- Nie, takie akcje zdarzają się sporadyczne, wynikają z sytuacji na boisku. Mamy na tyle dobrą ofensywę, że mogę się skupiać tylko na defensywie. Chłopakom z przodu moja pomoc nie jest potrzebna.

Możesz z pełnym przekonaniem nazwać siebie stoperem czy wciąż przekwalifikowanym prawym obrońcą?

- Zdecydowanie stoperem. Od półtora roku gram na tej pozycji i mam nadzieję, że nic się w tej kwestii nie zmieni.

Twoje początki przy Łazienkowskiej były trudne. Zdarzały ci się błędy, nieporozumienia. Nie bałeś się, że przygoda z Legią szybciej się skończy, niż się zaczęła?

- Zdawałem sobie sprawę, że nie gram tak, jak się ode mnie oczekuje. Mogło być różnie. Legia to taki klub, który nie wybacza błędów i porażek. Nie pozostawało mi jednak nic innego, jak ciężko trenować i wierzyć, że to, co robię, ma sens. Nie ma co się tłumaczyć zmianą pozycji.

Jesteś teraz lepszym piłkarzem niż wtedy, gdy przychodziłeś z Zawiszy?

- Tak.

Jaki element gry najbardziej poprawiłeś?

- Wolałbym, żeby o tym mówili trenerzy. Niezręcznie mi się wypowiadać o swojej grze. Dostrzegam natomiast różnicę między moimi początkami w Legii a aktualną sytuacją. Jestem odporniejszy na presję, oswoiłem się z atmosferą towarzyszącą Legii.

Myślisz o Euro we Francji?

- Oczywiście, jak każdy Polak, który interesuje się piłką. Nie wiem jeszcze, gdzie będzie transmisja. Polsat w każdym razie mam, w razie czego Polsat Sport też się znajdzie. Jestem gotowy.

Poważnie? Nie marzysz o wyjeździe do Francji?

- Jasne, że marzę. Nie znam zawodnika, który by o tym nie myślał. Jeśli będę prezentował odpowiednią formę, to kto wie, wszystko się może zdarzyć. Byle się tylko niepotrzebnie nie nakręcać i dalej robić swoje.