Sport.pl

Młoda Legia walczy w Danii. Warszawscy juniorzy starsi mierzą się z FC Midtjylland

W środę o 18 juniorzy Legii zmierzą się z FC Midtjylland w II rundzie rozgrywek Młodzieżowej Ligi Mistrzów. - To najważniejszy mecz w mojej przygodzie z piłką - mówi przed spotkaniem w Danii trener Piotr Kobierecki.


Młodzi legioniści grę w Młodzieżowej Lidze Mistrzów rozpoczęli od dwóch zwycięstw nad Liteksem Łowecz. W pierwszym meczu warszawianie dość szczęśliwie pokonali na wyjeździe Bułgarów 2:1, w rewanżu nie pozostawili już wątpliwości, która z drużyn jest lepsza - pewnie wygrali 3:1. Trener Piotr Kobierecki nie ma wątpliwości, że kolejne wyzwanie jest o wiele trudniejsze. - Litex to drużyna mocniejsza niż te, z którymi na co dzień walczymy w lidze, ale nie tak mocna jak Midtjylland. Bułgarzy bazowali przede wszystkim na indywidualnych umiejętnościach. Duńczycy są zgranym, dobrze poukładanym i zorganizowanym zespołem. Potrafią zachować odpowiednie proporcje między obroną a atakiem - wyjaśnia trener Legii.

Juniorzy FC Midtjylland są wierną kopią drużyny seniorskiej, z którą "dorosła" Legia już mierzyła się z w tym sezonie w fazie grupowej Ligi Europy (i przegrała 0:1). Wynika to z filozofii, jaką kierują się władze mistrza Danii. W FC Midtjylland obowiązuje system pracy i szkolenia, w którym grę wszystkich roczników ustala się według jednego modelu. Dużą rolę w tej dobrze funkcjonującej maszynie odgrywa mocno rozbudowana akademia, która już zbiera pierwsze owoce. Jej wychowankami są m.in. Simon Kjaer i Winston Reid, sprzedani odpowiednio do Palermo i West Ham United, za łączną kwotę ok. 8 milionów euro.

Na przykładzie meczów "dorosłego" zespołu FC Midtjylland w Lidze Europy można wziąć za pewnik, że młodych legionistów czeka spotkanie z drużyną silną fizycznie, wybieganą, dobrze przygotowaną motorycznie i szczególnie niebezpieczną przy stałych fragmentach gry. Pierwszy zespół mistrzów Danii ma ok. 40 sposobów na ich rozegranie. Zgodnie z filozofią klubu podobnie powinno to wyglądać w juniorach.

Jak Legia będzie chciała się przeciwstawić atutom gospodarzy? - Mamy szeroką wiedzę na temat Duńczyków. Postaramy się zagrać mądrze, tak jak z Liteksem, długo utrzymując się przy piłce. Na pewno mecz zaczniemy lekko wycofani, szukając okazji do kontrataku. To przyniosło skutek w meczach z Bułgarami i mamy nadzieję, że teraz będzie podobnie - mówi Kobierecki. Atutem warszawian powinna być też obecność w składzie zawodników na co dzień trenujących z pierwszym zespołem - Rafała Makowskiego, Roberta Bartczaka i Adama Ryczkowskiego. - Ich obecność nas cieszy i jest w dużej mierze efektem bardzo dobrej współpracy z Aleksandarem Vukoviciem, który jest łącznikiem między pierwszą drużyną a juniorami. Aleksandar jest bardzo ważną postacią z punktu widzenia naszej drużyny. Myślę, że bez niego nie mielibyśmy takiego komfortu pracy - cieszy się trener.

Młodzi legioniści do Danii wylecieli we wtorek. Po przesiadce w Berlinie na miejsce dotarli wczesnym popołudniem. Po obiedzie mieli trening, a po nim - odprawę meczową poświęconą analizie przeciwnika. Środowe spotkanie rozpocznie się o 18. - To dla nas wielkie wydarzenie. Jeśli awansujemy dalej, znajdziemy się w gronie 24 najlepszych drużyn w Europie. Bardzo byśmy tego chcieli i mam nadzieję, że zaprezentujemy się z jak najlepszej strony. Nie ukrywam, że także przede mną najważniejsze spotkania w mojej przygodzie z piłką - dodał Kobierecki.

Rewanżowe spotkanie Legii z Midtjylland odbędzie się 24 listopada. Młodzi legioniści, podobnie jak w rewanżu z Liteksem, zagrają w Nowym Dworze Mazowieckim. Jest to związane z obawą o stan murawy przy Łazienkowskiej - 21 listopada pierwszy zespół gra w ekstraklasie ze Śląskiem Wrocław, 26 listopada... z FC Midtjylland w Lidze Europy. - Udział w rozgrywkach Młodzieżowej Ligi Mistrzów to dla nas świetna przygoda, która będzie procentowała w przyszłości. Nadal żałujemy jednak, zarówno ja, jak i zawodnicy, że nie możemy grać w domu, na Legii. Nie pozostaje nam jednak nic innego, jak awansować do kolejnej rundy i liczyć, że wreszcie pokażemy się kibicom przy Łazienkowskiej - zakończył Kobierecki.

Więcej o: