Igor Lewczuk: Wciąż wierzymy w awans

- Wszystko zależy od nas. Przed nami dwa decydujące mecze z Club Brugge. Jeśli wygramy, przechodzimy dalej. Natomiast jeżeli przegramy, wtedy pojawi się kłopot - mówi Igor Lewczuk serwisowi Legia.Net.
a href="http://www.warszawa.sport.pl/sport-warszawa/0,125688.html" target="_blank">

Lewczuk w rozmowie z serwisem Legia.Net opowiada m.in. o zmianach w sposobie gry obrony warszawian po objęciu drużyny przez Stanisława Czerczesowa. - Obrońcy muszą wywierać presję na napastnikach. Wychodziliśmy bardzo wysoko i myślę, że zdawało to egzamin w meczu z Cracovią. Trochę mniej kalkulujemy. Wcześniej musieliśmy się pilnować, żeby w odpowiednim monecie odpuścić napastnikowi, abyśmy zdążyli wrócić na swoją pozycję. Teraz gramy odważniej - mówi stoper Legii.

29-latek został ustawiony przez Czerczesowa bliżej prawej strony boiska. U Henninga Berga ta pozycja zarezerwowana była dla Jakuba Rzeźniczaka. - Całe życie występowałem na prawej obronie i łatwiej jest mi operować moją lepszą nogą. Z Cracovią zagrałem więc na większym luzie. Moja pozycja w tym spotkaniu ma przełożenie przy wyprowadzeniu piłki, ponieważ gdy przeciwnik mnie atakował, mogłem się zastawić i zastanowić, jak rozegrać akcję. Wcześniej nie miałem takiej możliwości - zauważa Lewczuk.

Legionista odniósł się także do Ligi Europy, w której warszawianie po dwóch meczach nie mają jeszcze punktu na swoim koncie. - Wszystko zależy od nas. Przed nami dwa decydujące mecze z Club Brugge. Oczywiście dużo też zależy od tego, jak Napoli zagra z FC Midtjylland. Jeśli wygramy, przechodzimy dalej. Natomiast jeżeli przegramy, wtedy pojawi się kłopot. Teraz jednak podejmujemy Belgów na naszym obiekcie, i to będzie kluczowa rywalizacja - zakończył Lewczuk.