Marcin Komorowski: Czerczesow to żaden oprawca

- Jeśli ktoś myśli, że do Polski przyjechał facet, który nie miał w ręku telefonu komórkowego, nie potrafi korzystać z komputera, tylko przeklina, pije i pali, to się mocno zdziwi. Czerczesow to obyty gość - mówi były gracz Legii i Tereka Grozny Marcin Komorowski


Marcin Komorowski to były obrońca Legii, który na początku 2012 r., razem z Maciejem Rybusem, został sprzedany do prowadzonego przez Stanisława Czerczesowa Tereka Grozny. 31-letni obrońca tak opisuje nowego trenera wicemistrzów Polski: - To nie jest szkoleniowiec ze starej radzieckiej szkoły. Nie spodziewałbym się na treningach Legii wielu sztang i biegania wokół boiska - mówi Komorowski.

52-letni Rosjanin papiery trenerskie robił w Austrii, tam też przez wiele lat grał w piłkę, a w Innsbrucku wciąż mieszka jego rodzina. Zna angielski, niemiecki. - W skrócie: jest obyty. Jeśli ktoś myśli, że do Polski przyjechał facet, który nie miał w ręku telefonu komórkowego, nie potrafi korzystać z komputera, tylko przeklina, pije i pali, to się mocno zdziwi. Nigdy nie widziałem, by Czerczesow pił alkohol czy palił papierosy. To jest naprawdę w porządku gość, który potrafi pożartować, ale i ochrzanić - zaznacza były legionista.

Komorowski dodaje też, że Rosjanin wcale nie jest tak groźny, jak opisują go media. - W Polsce wszyscy mają pełne gacie, ale zapewniam: żaden radziecki oprawca i dręczyciel tutaj nie przychodzi. Kiedy w Tereku graliśmy słabo, reagował zdecydowanie. Ale jak rezultat nie był dobry, ale nasza gra wyglądała nieźle, całej drużyny nie op...ał - zakończył 31-latek.

Komorowski grał na Łazienkwoskiej w latach 2009-2012. Piłkarz od jakiegoś czasu nie ukrywa, że chętnie wróciłby do Legii. W połowie września obrońca przeszedł operację ścięgna Achillesa, niebawem zacznie rehabilitację. Jego kontrakt z Terekiem wygasa w czerwcu.







10 najlepszych meczów Legii pod wodzą Henninga Berga


Jak oceniasz decyzję o zatrudnieniu przez Legię Stanisława Czerczesowa?