Sport.pl

Iwan Triczkowski: Transfer do Legii to mały restart mojej kariery

- Decydując się na transfer do Legii, miałem jeden cel: chciałem pokazać w Europie, że potrafię grać w piłkę. Zależy mi na odniesieniu sukcesu w Warszawie. Możemy więc uznać, że był to mały restart mojej kariery, ale żadna rewolucja - mówi na oficjalnej stronie klubowej pomocnik Legii Iwan Triczkowski.


28-letni pomocnik trafił do Legii ponad miesiąc temu, jego poprzednim klubem był Al Nasr z Dubaju.

- Spędziłem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich jeden rok. Sześć miesięcy grałem, sześć nie. Decydując się na transfer do Legii, miałem jeden cel: chciałem pokazać w Europie, że potrafię grać w piłkę. Zależy mi na odniesieniu sukcesu w Warszawie. Możemy więc uznać, że był to mały restart mojej kariery, ale żadna rewolucja. Nie występowałem przez pół roku, lecz wcześniej dobrze radziłem sobie w Al Nasr. Jasne, liga arabska jest kilka kroków za Europą, ale jednak stale się rozwija, szejkowie dużo inwestują w futbol i starają się nadrabiać zaległości - mówi Macedończyk w obszernym wywiadzie dla legia.com.

Pomocnik wspomina też grę w Lidze Mistrzów z cypryjskim APOEL-em w sezonie 2011/12.

- To było niesamowite uczucie, którego nie da się porównać z niczym innym. Święto dla całego Cypru. Nigdy nie zapomnę tych chwil. I powiem ci, że teraz doceniam je jeszcze bardziej. Kiedy wychodzisz na boisko, nie do końca zdajesz sobie sprawę, jak wiele osiągnąłeś, mogąc być w tym miejscu. Traktujesz to jako normalny mecz. Dziś grasz z Porto, jutro z Zenitem, później z Szachtarem, a następnie z Lyonem - opisuje piłkarz Legii.

- Po wyeliminowaniu Lyonu przeglądaliśmy zespoły, na które możemy trafić w ćwierćfinale, i ściskaliśmy kciuki za to, by wylosować Benficę. Dzięki znakomitym wynikom nabraliśmy takiej pewności siebie i mieliśmy tak dużą wiarę w swoje umiejętności, że wierzyliśmy w dalszy sukces. Szczególnie że wydawało nam się, że skoro poradziliśmy sobie z Porto, to mamy szansę i z Benficą, która jest na podobnym poziomie. Gdy Gianni Infantino wyciągnął kartkę z napisem "Real Madryt"..., no cóż. Zdaliśmy sobie sprawę, że cudowna bajka powoli się kończy. Wierzyliśmy w siebie, wierzyliśmy w swoje umiejętności. Nie baliśmy się, ale jednak zdawaliśmy sobie sprawę, naprzeciw kogo stajemy. To był dla nas historyczny moment.

Cała rozmowa na legia.com

Komentarze (1)
Iwan Triczkowski: Transfer do Legii to mały restart mojej kariery
Zaloguj się
  • Piotr Gostkowski

    0

    Trzeba było iść do Barcelony to na pewno byś się pokazał , zamiast się mazać po porażce z Napoli bądż mężczyzną i pokaż że chłopaki mogą na ciebie liczyć albo nie zawracaj sobie głowy i nie marnuj czasu swojego i innych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX