Liga Europy. Przesądny palacz, pracoholik i futbolowy geniusz. Poznajcie trenera Napoli Maurizio Sarriego

Napoli jest jego osiemnastym klubem w 25-letniej trenerskiej karierze. Zaczynał od lig amatorskich, jako trener w Serie A zadebiutował dopiero rok temu w wieku 55 lat. Pomimo to nie zmienił się za wiele - ciągle jest pracoholikiem, pali jak smok, jest przesądny, a na mecze od 25 lat przychodzi w dresie. W czwartek Napoli Maurizio Sarriego zagra z Legią. Początek o 21.05, relacja na żywo na legia.sport.pl.
To przykład człowieka, który budował swoją reputację w piłce od zera. Nie był profesjonalnym piłkarzem, nawet amatorsko grał jedynie przez chwilę. Karierę trenerską rozpoczął na początku lat 90. (urodził się w 1959 r.) w ligach amatorskich, ale łączył ją z pracą bankiera. Był nim przez 18 lat w banku Monte dei Paschi di Siena. Wiodło mu się bardzo dobrze, pracował m.in. w Londynie, Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu. W 2000 roku objął swój siódmy klub w karierze - Sansovino i otwarcie powiedział, że zrezygnuje z kariery trenerskiej, jeśli nie wygra ligi. Zrobił to, a w ciągu kolejnych dwóch lat awansował do czwartej ligi. W między czasie podjął najważniejszą decyzję w swoim życiu. - Szalony krok - wspomina po latach. Rzucił dobrą posadę bankiera, by trenować półamatorski zespół. Poświęcił się pracy trenera w całości. - To jedyny zawód, który mogę wykonywać za darmo - twierdzi do dzisiaj.

W kolejnych latach pracował w klubach z drugiej oraz trzeciej ligi. Z Arezzo spadł na trzeci poziom rozgrywkowy, ale zdołał wygrać w rewanżowym spotkaniu ćwierćfinału Pucharu Włoch z Milanem 1:0 (ten sam Milan wygrał wtedy Ligę Mistrzów!) czy zremisować na wyjeździe z Juventusem w lidze 2:2. W barwach rywali zagrali m.in. Gianluigi Buffon, Giorgio Chiellini, Claudio Marchisio, Alessandro Del Piero czy David Trezeguet. W jego ekipie grał młody Andrea Ranocchia (dziś Inter) czy Antonio Floro Flores (Sassuolo).

Przełomowy sezon w Empoli

Ma dobrą rękę do młodzieży, w Empoli wypromował Daniele Ruganie czy Riccardo Saponarę. - Gdzie indziej panuje terror błędów. Zła piłka i już nie zagrasz. Zespół musi być zorganizowany, ale te dzieciaki siedzące w piłkarzach też muszą mieć nieco radości na boisku - tłumaczy. Patrzy na stosunek dobrych i ryzykownych zagrań do błędów. Pomocnikowi, który nie gra "na alibi", jest w stanie wybaczyć bardzo dużo.

W Empoli stał się ulubieńcem. Trafił tam w 2012 roku, do Serie A awansował w drugim sezonie. W drużynie miał i nieco podstarzałych piłkarzy (m.in Massimo Maccarone czy Francesco Tavano), i młodych zawodników (wypożyczony z Juve Rugani czy Elseid Hysaj). Wielu wróżyło im spadek do Serie B, ale Empoli zajęło bezpieczne 15. miejsce.

Grało jednak zdecydowanie lepiej, niż wskazywałaby na to tabela; tak niska pozycja to efekt zbyt częstych remisów (18). "Azzurri" przegrali tylko 12 spotkań, tyle samo co Torino i Milan, jedno więcej od Interu, Napoli czy trzeciego Lazio. Za odważny styl gry chwalił go legendarny Arrigo Sacchi, inny były selekcjoner reprezentacji Włoch Cesare Prandelli uznaje go za "futbolowego geniusza". - Wolę, by mój zespół starał się grać w piłkę nożną, aniżeli miałby się zamurować przed Juve i przegrać - mówił w poprzednim sezonie.

Sarri chciał zostać "Sir Alexem Fergusonem Empoli". Ale nie było mu to dane. Jego sukcesy zauważyło Napoli szukające zastępcy dla Rafaela Beniteza. Decyzja była oczywista. Urodził się w Neapolu i choć od trzeciego roku życia mieszkał w Toskanii, to i tak kibicował Napoli jako jedyny w swojej okolicy. Tam większość wspierała Fiorentinę lub kogoś z wielkiej trójki Inter-Juventus-Milan. Ale to nie oznacza, że pożegnanie z Empoli było łatwe. - Jestem pewny, że przez następne 10 lat od razu po każdym meczu zapytam też o wynik Empoli. Trudno było odchodzić, wspólnie osiągnęliśmy tam cele, jakie wydawały się niewyobrażalne.

Robiłby to nawet za darmo

Wtedy był jednym z najgorzej opłacanych trenerów w Serie A. Ale nie śmiał na to narzekać. - Nie żartujmy. Płacą mi za coś, co i tak robiłbym za darmo po pracy. Jestem szczęściarzem - mówił. Jest też pracoholikiem, pracuje po czternaście godzin dziennie, od 8 do 22. Ale nie jest zmęczony, bo "męczące jest wstawanie do pracy w fabryce na szóstą". Jego agent powiedział, że podczas trzech lat spędzonych w Empoli wyszedł na miasto "trzy, cztery razy", bo "żyje jedynie na boisku".

Jego ogromną słabością są papierosy. - Nie liczę, ile ich palę - stwierdził. Fani Empoli częstowali go nimi nawet podczas meczów. - Poza tym tak często jestem odsyłany na trybuny, że nie muszę długo czekać, by zapalić kolejnego - powiedział, odnosząc się do zakazu palenia na ławkach trenerskich.

Na meczach ciągle jest ubrany w dresy, niezmiennie od 25 lat. Zdaniem jego prawnika Marco Titiego przez to, że nie dba przesadnie o swój wizerunek, dotarcie na szczyty włoskiego futbolu zajęło mu dłużej niż powinno. Sarri woli, by za niego przemawiało boisko - styl gry oraz wyniki jego drużyn.

Na treningach korzysta z pomocy dronów, by obserwować ruchy swoich podopiecznych z lepszej perspektywy. Jest też przesądny, bo "piłka nożna to sport, w którym to, czy piłka trafi w słupek czy obok niego decyduje o twojej karierze". Podczas meczów zawsze ma na sobie jakiś czarny element ubrania, bo ten kolor uznaje za szczęśliwy. Przy ważnych okazjach nosi ciemną koszulkę polo.

Maniak stałych fragmentów gry

Słynie z zamiłowania do stałych fragmentów gry. Czasem nazywany jest "Misterem 33", bo podobno tyle schematów ma rozrysowanych. - Mam tego dość. Nie ma ich 33 - stwierdził w jednym z wywiadów. Ma być ich więcej niż trzydzieści! Dla niego stały fragment gry to "harmonijne poruszanie się oraz wyczucie czasu". Podczas okresu przygotowawczego każdego dnia zespół trenował jeden ze schematów i na mecz wybierał cztery, pięć. I to dawało wymierne efekty. Z 46 goli zdobytych przez Empoli w ubiegłym sezonie 14 padło po stałych fragmentach gry (wyłączając karne). To czwarty najlepszy wynik Serie A, taki sam jak Juventusu i Interu.

Jak twierdzi, praca w banku pomogła mu nauczyć się odpowiedzialności, organizacji i szybkiego reagowania. Za najważniejsze cechy trenera uważa osobowość, umiejętność klarownego wypowiadania się oraz wiedzę. - Napoli przejęło wyśmienitego kucharza, który przygotowywał wyśmienite jedzenie w Empoli z dobrymi składnikami. Teraz ma świetne składniki, więc jestem przekonany, że efekty będą jeszcze lepsze - w ten obrazowy sposób Sarriego zachwala jego agent Alessandro Pellegrini. - Aurelio De Laurentiis [właściciel i prezydent Napoli - red.] wybrał mnie, bo chciał, by Napoli opierało się na pracy, a nie wielkich nazwiskach - wyjawił Sarri. Ale jednocześnie ma nieco ograniczone zaufanie. Dostał zaledwie roczny kontrakt z opcją przedłużenia go o kolejny rok.

Problemy ze słabszymi rywalami

Pomimo to nie boi się wprowadzać swoich porządków. Weteran i wicekapitan Christian Maggio przesiaduje na ławce rezerwowych. Nie patrzy przychylniejszym okiem na Mirko Valdifioriego, mimo że piłkarz przyszedł z nim z Empoli. Odstawił go na ławkę po słabszych występach i otwarcie mówi, że oczekuje od niego więcej. Z pierwszych wyników - porażka z Sassuolo, remisy z Sampdorią, Empoli i Carpi, zwycięstwa z Juventusem (2:1), Lazio i Club Brugge (oba po 5:0) - można wyciągnąć ciekawe wnioski.

- Piłkarze przyznali, że mają problemy ze znalezieniem motywacji i utrzymywaniem koncentracji w meczach ze słabszymi rywalami - ujawnił Sarri. Już te spotkania wystarczyły, by Diego Maradona stwierdził, że "Napoli nic nie wygra z Sarrim". Ale natychmiast w jego obronie stanęli De Laurentiis ("Maradona nie zna realiów, chce jedynie wzbudzić sensację") i Marcello Lippi. - Gdy byłem trenerem Napoli zacząłem jeszcze gorzej niż Sarri. Po dwóch meczach nie miałem punktu, ale udało mi się zakwalifikować do Pucharu UEFA. Na początku na San Paolo przychodziło 25 tys. kibiców, ale już na piątym meczu było ich 75 tys. - tłumaczy Lippi. De Laurentiis również prosi o to, by dać mu spokój. - Jeśli będzie ciążyła na nim jeszcze większa presja, to będzie palił 600 papierosów tygodniowo zamiast 300!



Jakim wynikiem zakończy się mecz Legia - Napoli?