"Napoli, czyli zespół, który rozpada się na pół, ale momentami gra jak Real czy Barcelona" [ROZMOWA]

- Może to porównanie zabrzmi dziwnie, ale dobra dyspozycja dnia Napoli równa się trochę słabszej Realu Madryt czy FC Barcelony. To świetna drużyna. Szczególnie w ofensywie - mówi o SCC Napoli przed czwartkowym meczem z Legią Warszawa ekspert ligi włoskiej w NC+ Tomasz Lipiński.


Paweł Korzeniowski: Napoli to najlepsza drużyna, jaka od lat zagości przy Łazienkowskiej. O ile jest silniejsza od Lazio Rzym sprzed dwóch sezonów, które ogrywało Legię w LE - 0:1 i 0:2?

Tomasz Lipiński: Znacznie. To inny zespół, ale myślę, że o klasę lepszy od tamtego Lazio. To, że Napoli nie występuje w Lidze Mistrzów, może być mylące. Ich siłę ofensywną określiłbym jako ścisłą europejską czołówkę. Może to porównanie zabrzmi dziwnie, ale dobra dyspozycja dnia Napoli równa się trochę słabszej Realu Madryt czy FC Barcelony. Problem w tym, że Włosi takich świetnych spotkań w całym sezonie grają maksymalnie dziesięć. Ale nawet bez takiej formy to wciąż świetna drużyna.

Higuain, Hamsik, Mertens, Callejon, Insigne. Można wymieniać i wymieniać...

- Maurizio Sarri ma wiele opcji w ofensywie i cokolwiek wybierze, będzie albo dobrze, albo bardzo dobrze. Po zwycięstwach z Lazio, Club Brugge i Juventusem oni są na fali wznoszącej. Ale trzeba pamiętać, że po drodze był remis z beniaminkiem - Capri. Ta drużyna też notuje wpadki.

Ci, którzy nie interesują się Serie A, o Napoli myślą przez pryzmat dawnej ekipy z Edisonem Cavanim lub Rafą Benitezem. Jaki rzeczywiście jest zespół z Neapolu w 2015 roku?

- Obecnie jest to drużyna mniej ustabilizowana, są zdecydowanie większe dysproporcje. Choć wcześniej grał tam Cavani, który zdobywał 60-70 proc. goli, to generalnie ofensywa "tamtego" Napoli była gorsza niż teraz. Przeciwnie w defensywie. Dziś Napoli jest zespołem, który rozpada się na pół - atak plasuje się w pierwszej trójce Serie A, a obrona nie łapie się nawet do dziesiątki.

Wspomniał pan o trenerze - Sarrim. Podobno zawsze ma ponad 30 wariantów wykonania stałych fragmentów gry.

- To prawda. W niższych ligach przylgnęła do niego etykietka "pan 33 schematów". Bardzo barwna osobowość. Jego historia może natchnąć optymizmem trenerów, którzy nie zaczynali z przytupem w stylu Pepa Guardioli czy Antonio Conte. Okazuje się, że dzięki cierpliwości i ciężkiej pracy w niższych ligach można dostać prawdziwą szansę, i to nawet po pięćdziesiątce.

Ale przy Benitezie, poprzednim trenerze, Sarri prezentuje się jako opcja niskobudżetowa. Czy to nie oznacza, że w 2015 r. aspiracje Napoli zmalały?

- Nie. W Napoli zrozumieli, że potrzebują człowieka, który pracuje u podstaw. Drużyna za czasów Maradony też nie miała gwiazdy na ławce trenerskiej. Sarri zasłużył na szansę. W poprzednim sezonie był polecany do Milanu jako następca Filippo Inzaghiego. Inny trener - Sinisa Mihajlović - jeździł oglądać do Empoli jego metody treningowe. W skrócie na Półwyspie Apenińskim Sarri cieszy się wielkim szacunkiem mediów i kolegów po fachu. Na swoim koncie ma kilka awansów pomiędzy niższymi klasami rozgrywkowymi. To wcale nie są małe sukcesy.

Jak Napoli traktuje Ligę Europy?

- Spadający ranking Włochów zmobilizował kluby do dobrej gry nawet w Lidze Europy. Dodatkowo nakręca ich "marchewka", którą dała UEFA - czyli awans do Ligi Mistrzów przez Ligę Europy. Czasami to łatwiejsza droga niż awans z tabeli Serie A.

Czyli nie spodziewa się, by w Warszawie przegrali albo stracili choćby punkt?

- Sarri nie będzie bardzo eksperymentował ze składem. Z drugiej strony w niedzielę czeka ich mecz z Milanem. Myślę, że trochę odpoczynku dostanie Gonzalo Higuain - przy Łazienkowskiej nie zagra. Ale Włoch to bardzo rozsądny trener, jest nauczony błędami Beniteza, który często rotował i potrafił się na tym przejechać.

Powiem tak: jeśli po dziesięciu minutach okaże się, że jest tak samo dysponowane i zmobilizowane jak w meczu z Club Brugge [wygrało 5:0 - przyp. red], to niestety, nie będzie czego zbierać. Może być oczywiście tak, że Włosi pokażą gorsze oblicze - wolne tempo, brak pomysłu, ale na to bym specjalnie nie liczył.

Co Legia powinna zrobić, by postawić się Napoli?

- Może spróbować ograniczyć moc ich skrzydeł, dołożyć do tego walkę, błysk indywidualności - np. takiego Nemanji Nikolicia. Poza tym ten ciągły doping w Warszawie też może pomóc. Robi na pewno większe wrażenie niż doping fanów Neapolu. Byłem tam przy okazji meczów Ligi Mistrzów i odrobinę się rozczarowałem. Czym? Włoscy kibice, gdy szło dobrze, to wspierali zespół, gdy przez chwilę było gorzej, to potrafili bardzo szybko zdeprymować swoich piłkarzy.



Jakim wynikiem zakończy się mecz Legia - Napoli?