Prijović na piątkę, dobre dośrodkowania Brzyskiego. Dobra druga połowa podwyższyła noty [OCENY]

Legia wygrała na własnym boisku z Lechią Gdańsk 4:1 (1:0) i awansowała do 1 finału Pucharu Polski. Jej rywalem będzie Chojniczanka Chojnice. Zobacz, jak oceniliśmy legionistów za czwartkowe spotkanie (w skali 1-6).


Duszan Kuciak: 3. - Trudny występ do oceny. Przy wyniku 1:0 zatrzymał pędzącego na bramkę Bruno Nazario. Ale to Brazylijczyk bardziej zepsuł tę sytuację, niż Kuciak ją obronił. Wcześniej odbił dwa strzały Macieja Makuszewskiego. Poza tym dwukrotnie fatalnie wybijał piłkę. Raz uratował go świetny powrót i wślizg Dominika Furmana.

Bartosz Bereszyński: 3+. - Niezły występ w wykonaniu prawego obrońcy, który umocnił w czwartek swoją pozycję w drużynie. Bereszyński był przede wszystkim bardzo solidny i waleczny w defensywie. Należy go też pochwalić za kilka wyjść ofensywnych, szczególnie w drugiej połowie, ale i zganić za akcję z 44. minuty. Wpadł wtedy w pole karne, miał dużo czasu, ale zamiast zagrywać do Michała Kucharczyka, starał się wycofać do Nemanji Nikolicia.

Jakub Rzeźniczak: 3. Zdecydowany w swoich interwencjach i raczej pewny. W bezpośrednich kontaktach silny, często przestawiał swoich rywali. W pierwszej połowie nie miał jednak pomysłu na wyprowadzenie piłki, choć zadania nie ułatwiali mu statyczni pomocnicy. Coraz lepiej wygląda za to jego współpraca z Igorem Lewczukiem, choć w 56. minucie popełnili błąd, po którym sam na sam z Kuciakiem był Nazario.

Igor Lewczuk: 3+. Nie ustępował Rzeźniczakowi, choć w pierwszej połowie miał dokładnie ten sam problem, czyli wyprowadzenie piłki. Ale i tak wydaje się, że Lewczuk z meczu na mecz jest coraz mniej spięty. Pewność siebie widać szczególnie w polu karnym, gdzie potrafi zaryzykować i czystym wejściem zatrzymać rywala (tak było w 63. minucie). No i oczywiście plus za zdobytą bramkę.

Tomasz Brzyski: 4. W pierwszej połowie miał ciężką przeprawę ze Sławomirem Peszką, ale jego gra w obronie była co najmniej solidna. Brakowało błysku w ataku. Kiepska współpraca z będącym w słabej formie Michałem Kucharczykiem chwały mu nie przynosi. Nareszcie popisał się kilkoma świetnymi dośrodkowaniami. Miał duży udział przy bramce Nikolicia i bezpośrednio asystował na głowę Lewczuka. Tego się od niego oczekuje, a do tej pory nie wychodziło to zbyt dobrze. Ale i tak czwórka trochę na zachętę.

Guilherme: 4. Legia w pierwszej połowie w ofensywie prezentowała się źle. Tylko Guilherme był zawodnikiem, który potrafił przyspieszyć akcję i dzięki swojej dynamice minąć rywala (akcja w 10. minucie). W 32. minucie po jego odbiorze i podaniu dobrą sytuację miał Prijović.

Dominik Furman: 3+. W defensywie dobry, twardy, zdecydowany. W pierwszej połowie miał bardzo trudne zadanie - Lechia w środku grała agresywnie, atakowała legionistów wysokim pressingiem. Furman w tej sytuacji miał bardzo duże problemy z wyprowadzeniem akcji, przebiciem się przez szczelny mur składający się z Ariela Borysiuka i Daniela Łukasika. W 44. minucie naprawił wspomniane katastrofalne wybicie Kuciaka i za to zagranie należy mu się plus do oceny. Na czwórkę jednak trochę za mało.

Stojan Vranjes: 2+. Wykonywał ciężką pracę w defensywie, ale od środkowego obrońcy chyba więcej trzeba wymagać też w grze do przodu. Vranjes miał z tym problemy. Poza tym za to, że Lechia w pierwszej połowie radziła sobie lepiej niż Legia, dużą odpowiedzialność ponosi właśnie Bośniak.

Michał Kucharczyk: 2+. Słaba forma Kucharczyka, który przez zdecydowaną większość spotkania był niewidoczny. Lewy pomocnik jest zawodnikiem, o którego jakości często świadczą pojedyncze zrywy, rajdy, minięcia rywali. W czwartek tego zabrakło. Na plus asysta, choć rywal wtedy już się odsłonił i legioniści wychodzili trzech na jednego.

Aleksandar Prijović: 5. Najlepszy w czwartkowym meczu. Jego wielki spryt w polu karnym dał Legii prowadzenie, na które drużyna Henninga Berga kompletnie nie zasłużyła. I to się ceni. W 50. minucie pięknie podał do Nikolicia, który dzięki temu zagraniu wyszedł sam na sam z bramkarzem Lechii. Większość jego zagrań była przemyślana, choć zdarzało się, że podawał niecelnie. Ale ta technika... Ją przykrywa swoje wszystkie mankamenty.

Nemanja Nikolić: 4. Niewidoczny przez większą część pierwszej połowy, ale kiedy trzeba było, to w 32. minucie bardzo przytomnie podał do Prijovicia (Szwajcar swojej sytuacji wtedy nie wykorzystał). W 50. minucie był bliski zdobycia bramki, minął Maricia w sytuacji sam na sam, ale ostatecznie nie udało mu się pokonać bramkarza. Swoje trafienie zaliczył po stałym fragmencie gry - wykorzystał zamieszanie i spokojnie strzelił na bramkę. Wydaje się, że w niektórych sytuacjach brakuje mu szybkości.

Rezerwowi Rafał Makowski, Łukasz Broź i Marek Saganowski - bez oceny.