Michał Żewłakow: Będę się starał, by Henning Berg skorygował pewne rzeczy

- W rozmowach z Henningiem Bergiem przedstawiam mu swój plan, ale nie jestem osobą, która coś mu z góry narzuca. Owszem, mogę żądać wyjaśnienia albo wytłumaczenia, ale przecież to trener bezpośrednio odpowiada za wyniki - powiedział Michał Żewłakow, nowy dyrektor sportowy klubu, w programie ?TOK gra Legia?


W piątek klub poinformował swoich pracowników, że Michał Żewłakow zastąpi na stanowisku dyrektora sportowego Jacka Mazurka (został w Legii nowym dyrektorem ds. wyszkolenia), a jego dotychczasową funkcję (dyrektor ds. skautingu) przejmie Radosław Kucharski. - Od początku sezonu przygotowywaliśmy się do tych zmian. Porażka z Midtjylland [w czwartek Legia przegrała 0:1 - przyp. red.] nie miała z tym żadnego związku - zaznaczył Bogusław Leśnodorski na początku programu "TOK gra Legia", którego gościem był Żewłakow.

- Cieszę się, że ktoś we mnie wierzy, że właściciele Legii nie bali się powierzyć mi takiej funkcji. Będę osobą, która wizję klubu będzie próbowała zbliżyć z wizją trenera, który tutaj pracuje - powiedział Żewłakow. Mam tu na myśli sprawy związane z transferami, kontakty z zawodnikami z pierwszej drużyny, sztabem szkoleniowym, ale też z juniorami Legii oraz całą naszą Akademią - wyjaśnił po chwili.

W dalszej części programu nowy dyrektor sportowy Legii opowiadał m.in. o tym, jak wygląda jego współpraca z Henningiem Bergiem. - W rozmowach z trenerem przedstawiam swój plan, ale nie jestem osobą, która mu coś z góry narzuca - powiedział. - Owszem, mogę żądać wyjaśnienia albo wytłumaczenia, ale przecież to trener bezpośrednio odpowiada za wyniki. Nie wyobrażam sobie sytuacji, by wręczać Bergowi kartkę ze składem. Aczkolwiek pewne rzeczy będę się starał, by skorygował - dodał.

Żewłakow odniósł się także do ostatniego meczu z Ruchem, który Legia wygrała 4:1, przełamując tym samym serię pięciu meczów bez zwycięstwa w lidze. - Wynik jest imponujący, ale ocena tego meczu, jak się go obejrzy na chłodno, wcale nie jest taka rewelacyjna. Do przerwy w Chorzowie mogło być 3:3.

- Jednak w momencie kiedy prowadzimy już 4:1, kontrolujemy grę i poczynania przeciwnika, życzyłbym sobie innych zmian - powiedział Żewłakow i od razu wskazał: - Życzyłbym sobie, by wszedł np. Triczkowski i się wykazał, bo nie musieliśmy bronić wyniku, miał do tego idealne warunki, albo np. Bartczak, który mógłby złapać trochę doświadczenia.

- Zgadzam się w tej kwestii z panem dyrektorem. I nie uzgadnialiśmy tego wcześniej - odparł Leśnodorski.

- Ciężko ganić za styl, jeśli wygrywa się w takich rozmiarach. Ale nie może to też zamazać pewnego obrazu, który pokazuje nam, że jest nad czym pracować - zakończył temat meczu z Ruchem Żewłakow.