Solidni i skuteczni. Z przodu odstawał tylko... Kucharczyk. Jak zagrała Legia z Ruchem [OCENY]

Wicemistrz Polski, pokonując na wyjeździe 4:1 Ruch przełamał serię pięciu meczów bez wygranej w ekstraklasie. Zobacz, jak oceniliśmy legionistów za spotkanie w Chorzowie (w skali 1-6).


Duszan Kuciak: 4. Pod koniec pierwszej połowy efektownie jedną ręką wybił piłkę ponad poprzeczkę (uderzenie Łukasza Surmy). Na początku drugiej obronił niezbyt mocny strzał Tomasza Podgórskiego. I to właściwie tyle. Słowak pracy w Chorzowie miał niewiele (cztery celne strzały oddał Ruch), ale przez cały mecz był skoncentrowany. Przy golu dla Ruchu niewiele mógł zrobić.

Łukasz Broź: 3. Jego dwa błędy mogły się skończyć opłakanie. W 17. minucie we własnym polu karnym źle trafił głową w piłkę i niewiele brakowało, a Marek Zieńczuk pokonałby Kuciaka. W 42. minucie zbyt lekko podał w kierunku swojej bramki i tylko przytomne wyjście bramkarza uratowało Legię w tej sytuacji. Poza tym większość swoich zadań wykonał poprawnie. W ofensywie starał się być aktywny, choć więcej było w tym chaosu niż przemyślanych akcji.

Jakub Rzeźniczak: 3+. Był zamieszany w utratę gola - przy szybkiej kontrze Ruchu zbiegł do boku, zostawiając w środku sporo miejsca Mariuszowi Stępińskiemu. Zagrał co najwyżej poprawnie. Ale trzeba pamiętać, że to jego długie podanie w pierwszych sekundach meczu rozpoczęło akcję bramkową Legii.

Igor Lewczuk: 4. Przy golu Stępińskiego - podobnie jak Rzeźniczak - też zrobił niewiele, by przerwać kontratak gospodarzy. Ale z perspektywy całego meczu był tym lepszym, pewniej grającym stoperem. Agresywnie podchodził do rywali, nie bojąc się z nimi wchodzić w kontakt. Ma za sobą dobry mecz, po którym nie za bardzo jest się do czego przyczepić.

Tomasz Brzyski: 3. Poważnych błędów nie popełnił, ale kilka razy dał się ograć. Kiedy Kamil Mazek rozpędzał się z piłką na skrzydle, to miał problemy, by go dogonić. W 58. minucie dobrze zaasekurował Lewczuka, który nie przechwycił prostopadłego podania Ruchu. Jego wrzutki w pole karne ze stałych fragmentów gry nie były złe, ale też nie na tyle dobre, by jego koledzy z drużyny stwarzali po nich zagrożenie.

Guilherme: 4+. Forma Guilherme faluje, ale nie można odmówić Brazylijczykowi, że się nie stara. W Chorzowie od początku spotkania był ruchliwy, szukał gry, starał się być aktywny. Jak zwykle często schodził do środka i zagrywał (raz lepiej, raz gorzej) prostopadłe piłki do napastników. Po jednym takim podaniu w 59. minucie czwartą bramkę dla Legii zdobył Aleksandar Prijović.

Dominik Furman: 4. Od początku spotkania trzymał kontakt z linią obrony, nieźle panował nad środkiem pola, często podawał do przodu. Gdyby nie strata w 21. minucie, po której padł gol dla Ruchu, to za pierwszą połowę można było zastanawiać się nad postawieniem mu piątki. W drugiej niestety już tak pewny i błyskotliwy nie był. Złapał głupią żółtą kartkę za faul taktyczny.

Stojan Vranjes: 4. Zaczął od straty, a potem... było coraz lepiej. Znacznie lepiej grał w ofensywie niż w obronie. Groźny przy stałych fragmentach. W 10. minucie strzelił gola po tym, jak sprytnie w polu karnym Ruchu uwolnił się od obrońców. Napracował się w środku pola. Po jego skutecznych odbiorach zaczynały się akcje zespołu.

Michał Kucharczyk: 3+. Albo podawał niedokładnie, albo brakowało zrozumienia z partnerami. Poza tym długimi momentami zupełnie niewidoczny. O jego grze w pierwszej połowie można napisać właściwie tyle, że strzelił gola. W drugiej zagrał solidniej, ale to wszystko. Przyda mu się odpoczynek (w czwartek Legia gra z Lechią w PP). Tym bardziej że w Chorzowie nie miał łatwego życia z Martinem Konczkowskim, który kilkukrotnie go faulował.

Aleksandr Prijović: 4+. Dużo widział, dobrze się ustawiał, dobrze współpracował z kolegami w ataku, ale też wracał i pomagał środkowym pomocnikom. Duży plus za podanie przy pierwszym golu dla Legii, kiedy sprytnie między dwoma obrońcami wyłożył piłkę Nemanji Nikoliciowi.

Nemanja Nikolić: 5. Najlepszy na boisku. Starał się, biegał, przekładał piłkę pod nogą, strzelał i świetnie podawał. Chwalić trzeba go nie tylko za gola i dwie asysty, ale też za niezły pressing na połowie gospodarzy. A także za niezłą współpracę Prijoviciem i Guilherme.

Rafał Makowski, Arkadiusz Piech i Marek Saganowski na boisku przebywali zbyt krótko, by zasłużyć na ocenę.