Po pierwsze dialog. Jak Legia reaguje na ksenofobię

- Wiemy, że nie każdemu musi podobać się przekaz płynący z ?Żylety?. Pracujemy nad ograniczeniem treści, które mogą sprawiać dyskomfort pozostałym kibicom - mówi szef komunikacji Legii Seweryn Dmowski po antyimigranckich przyśpiewkach na meczu z Zagłębiem.


"Cała Legia głośno krzyczy - nie dla tej islamskiej dziczy" - takim okrzykiem "Żyleta" kilkadziesiąt sekund po odśpiewaniu "Snu o Warszawie" przywitała w piątek piłkarzy Legii i Zagłębia. Antymuzułmańskie okrzyki trwały do 10. minuty spotkania.

- Nikt nie powinien być wyzywany od dziczy. Potępiamy wszelkie zachowania o charakterze rasistowskim, ksenofobiczne i poniżające innych - mówi szef komunikacji Legii Seweryn Dmowski.

Kibice z trybuny północnej w intonowaną przez siebie wulgarną przyśpiewkę próbowali włączyć pozostałą część stadionu. Hasło "Żylety", by śpiewać razem z nią, zostało jednak przez większość widzów zignorowane.

- Mamy świadomość, że nie każdemu musi podobać się przekaz płynący z "Żylety". Pracujemy nad ograniczeniem treści, które mogą sprawiać dyskomfort pozostałym kibicom - mówi Dmowski.

Legia wciąż z kibicami chce rozmawiać. - Dzięki polityce opartej na dialogu ze stadionu w zasadzie zniknęły symbole odwołujące się do zbrodniczych reżimów i ideologii, które jeszcze niedawno były realnym problemem. Wektor i kierunek zmian jest pozytywny. Jesteśmy otwarci na każdego kibica, dokładamy wszelkich starań, by każdy czuł się na Łazienkowskiej komfortowo.

Poza okrzykami na piątkowym meczu zawisły też - rozwieszone między dolnymi i górnymi sektorami na "Żylecie" - transparenty sprzeciwiające się przyjęciu muzułmańskich uchodźców. "Stop Hijra", "Cała Legia głośno krzyczy - NIE dla tej islamskiej dziczy. 2.09.2015, 15:30 - Hotel Metropol - wszyscy na marsz!" oraz przekreślony symbol Państwa Islamskiego (ISIS).

Incydenty na stadionie Legii, w których uchodźców z Bliskiego Wschodu łączy się z terrorystami, wydarzyły się kilka dni po ogłoszeniu akcji ECA (Europejskie Stowarzyszenie Klubów). Zgodnie z nią kluby mają przekazać na pomoc uchodźcom jedno euro od każdego biletu z pierwszego meczu u siebie w Lidze Mistrzów i Lidze Europy.

Legia pomoc chce skierować do polskich uchodźców wojennych w Donbasie. Dmowski: - Pojawiają się pytania, dlaczego nie wyszliśmy z podobną inicjatywą wcześniej. A przecież na tej zasadzie można by zapytać, dlaczego kluby europejskie zajęły się pomocą uchodźcom syryjskim dopiero teraz, chociaż wojna trwa od kilku lat? Sugerowanie, że jedni ludzie zagrożeni wojną w mniejszym stopniu zasługują na pomoc niż inni, jest moim zdaniem niedopuszczalnym wartościowaniem - każda pomoc udzielona potrzebującym jest równie cenna.

Za rasistowskie okrzyki oraz bójki kilkudziesięciu chuliganów w belgijskim Lokeren w grudniu stadion Legii został zamknięty na dwa mecze Ligi Europy (z Trabzonsporem i Ajaksem), klub także musiał zapłacić 105 tys. euro kary. - Stadion to jest ostatnie miejsce na manifestowanie swoich poglądów. Doszliśmy do ściany. Jeszcze jeden rasistowski incydent i UEFA wyrzuci nas z pucharów - mówił wówczas prezes Bogusław Leśnodorski.

Incydentami na trybunach Legii zajmie się Komisja Ligi. Ekstraklasa SA ogłosiła w poniedziałek, że jakiekolwiek manifestacje o charakterze rasistowskim, poniżające innych oraz nawołujące do przemocy nie będą tolerowane.

- Dążymy do tego, aby eliminować z trybun treści o charakterze politycznym, choć sam jako akademicki badacz futbolu uważam, że w praktyce jest to zadanie niemożliwe do całkowitego zrealizowania. Pamiętajmy, że stadion jest zwierciadłem społeczeństwa i nastroje społeczne czasami również tam się uwidaczniają. Kwestia udzielenia pomocy imigrantom z Bliskiego Wschodu ostro dzieli nie tylko polską, ale i europejską opinię publiczną, stała się problemem jednoznacznie politycznym - kończy Dmowski.