Nemanja Nikolić najlepszy, pozostali równie dobrzy. Legia na mocną czwórkę [OCENY]

W niedzielę Legia wygrała z Górnikiem Łęczna 2:0. Po trzech kolejkach ekstraklasy - z kompletem punktów, bilansem bramkowym 11:1 - jest liderem tabeli. Zobacz, jak oceniliśmy legionistów za spotkanie z Górnikiem (w skali 1-6).
Duszan Kuciak: 4. W poprzedniej kolejce Legia rozbiła Podbeskidzie 5:0, ale - o dziwo - to właśnie Kuciak był najlepszym piłkarzem ekipy Henninga Berga. Z Łęczną słowacki bramkarz nie musiał się aż tak natrudzić. W pierwszej połowie, będąc zasłonięty, odbił strzał Bartłomieja Śpiączki. W drugiej części gry Górnik strzelał znacznie częściej, ale praktycznie wszystkie uderzenia były niecelne. Kuciak bronić ich nie musiał, ale w bramce nie spał - jak zawsze żywo reagował na boiskowe wydarzenia.

Łukasz Broź: 3. Trudno go ocenić. Poprawny w defensywie, kilka razy przerwał akcję rywala, był ofiarny i zdeterminowany, choć nie ustrzegł się błędów. Jego zapędy na połowę rywala były mało efektywne. Być może swoją grą wymuszał to Guilherme, który na prawym skrzydle często zmieniał pozycję i schodził do środka, przez co Broź musiał być bardziej uważny i odpowiedzialny. W rywalizacji z Bartoszem Bereszyńskim wciąż remis.

Jakub Rzeźniczak: 4. W defensywie jeden poważny błąd, po którym strzał oddał Śpiączka. Poza tym grał bez zarzutu. Górnik, mimo że sporo strzelał, to nie potrafił znaleźć się w bardzo dobrej sytuacji. Znowu plus za grę w ofensywie. Szczególnie za rzuty rożne, kiedy starał się dochodzić do strzałów albo robić miejsce kolegom.

Michał Pazdan: 4. Dobry mecz. Mało kto ma szanse na zwycięstwo w pojedynkach siłowych z Pazdanem. Bez zarzutu, jeśli chodzi o grę w powietrzu, choć trafiając na napastnika mierzącego 190 cm, już w poprzednich spotkaniach pokazał, że może mieć problemy. Tym, czym przede wszystkim imponuje, to szybkość. Z Górnikiem często doskakiwał do rywala, opuszczając linię defensywy, po czym natychmiast wracał na swoją pozycję. Do tego nieźle wyglądała jego współpraca z Rzeźniczakiem.

Tomasz Brzyski: 3+. W porównaniu do prawego skrzydła Legii w niedzielę lewa strona wyglądała lepiej. I duża w tym zasługa Brzyskiego. Dobrze wyglądała jego współpraca z Kucharczykiem. Miał sporo okazji do dośrodkowań, zarówno w pełnym biegu, jak i po stałych fragmentach gry. Co prawda jego licznik asyst w tym sezonie wciąż wskazuje zero, ale jeśli będzie grał tak jak z Górnikiem, to szybko to powinno się zmienić.

Guilherme: 4+. Kolejny raz był właśnie tym zawodnikiem, który robił różnicę. Nie tylko znacząco przyspieszał grę Legii, ale potrafił też odebrać piłkę czy zagrać bardzo długiego, celnego crossa. Przy pierwszej bramce Nikolicia zaliczył kluczowy dla akcji przechwyt. Mógł zaliczyć jeszcze dwie bezpośrednie asysty, ale najpierw Kucharczyk nie wykorzystał znakomitego podania, a później zagrywał do Nikolicia, który do siatki trafił, ale był na minimalnym spalonym.

Dominik Furman: 3+. Od meczu ze Śląskiem wszedł na dobry poziom i stale go gwarantuje. W meczu z Łęczną miał jednak odrobinę inną rolę niż choćby tydzień temu z Podbeskidziem. Mając u swojego boku Michała Masłowskiego, a nie kontuzjowanego Tomasza Jodłowca, to Furman był tym bardziej defensywnym graczem. Stąd może był mniej efektywny i efektowny pod bramką Górnika. Znowu miał szansę z rzutu wolnego, strzelił zaskakująco w odsłoniętą część bramki (nie nad murem), piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką.

Michał Masłowski: 2. Słaby mecz. Kolejny. Tym razem grał w środku pola, czyli na swojej optymalnej pozycji. Czasami zagrywał dobrą piłkę do przodu, kilka razy dłużej starał się przy niej utrzymać, wykreować akcje, ale zazwyczaj mu to nie wychodziło. W defensywie często spóźniony, przegrywał stykowe piłki, w pojedynkach z zdeterminowanymi rywalami brakowało mu siły. Gdyby wszyscy środkowi pomocnicy byli zdrowi, to Masłowski meczem z Górnikiem raczej nie zyskał w oczach Berga. W hierarchii nadal nisko.

Michał Kucharczyk: 4. Zagrał na swoim solidnym poziomie. Kilkakrotnie dynamicznie wchodził w pole karne rywala. Zdecydowana większość ataków Legii przeprowadzana była jego stroną boiska. Na swoim koncie zapisał asystę przy fantastycznym strzale głową Nikolicia (pod poprzeczkę). W drugiej połowie mniej widoczny. W 58. minucie wślizgiem zamykał akcję Prijovicia. Przy odrobinie lepszym ustawieniu mógłby zdobyć bramkę.

Nemanja Nikolić: 5. Fala komplementów na jego temat po tym meczu z pewnością jeszcze się nasili. I dobrze, bo Nikolić zagrał kolejne spotkanie, które można określić mianem idealnego. Dobre zejścia na skrzydła, pomaganie w obronie, dwie bramki. O ile pierwsza była formalnością, tak druga to majstersztyk. Nikolić (dodajmy: obstawiony przez obrońców) wybił się w powietrze i precyzyjnym strzałem głową umieścił ją pod poprzeczką. Pięć goli w trzech meczach - to ligowy dorobek Nikolicia. Imponujący. W XXI wieku żaden napastnik Legii nie zaliczył takiego wejścia do drużyny.

Aleksandar Prijović: 4. Szwajcar wciąż pozostaje nieco w cieniu Nikolicia, ale konsekwentnie pracuje na dobrą opinię. Bez bramki, ale za to z asystą i kilkoma niezłymi momentami. Jego świetna technika daje mu przewagę nad rywalami. Widać, że potrafi nie tylko zagrać szybko z pierwszej piłki (te zagrania nadają dynamiki w grze Legii), ale też dłuższymi podaniami starać się szukać kolegów. Gdyby w 40. minucie - po ładnym rozegraniu z Nikoliciem - nie pomylił się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Górnika, dostałby wyższą notę. I to nawet mimo że w drugiej połowie, jako najbardziej wysunięty zawodnik z Dudą za plecami, był bardziej osamotniony i nieco gorszy.

Ondrej Duda: 3. Zastąpił w przerwie Nikolicia. Widać, że techniką przerastał o klasę swoich rywali. Przyjemnie oglądało się jego wymiany piłki z Guilherme, nieźle wyglądał, mając obok siebie Furmana. Nie przekładało się to jednak na jakość gry Legii. Ale wpływ na to miało w dużej mierze to, że w porównaniu z pierwszą połową drużyna Berga grała znacznie gorzej, nie forsowała tempa i nie chciała za wszelką cenę strzelić kolejnych goli.

Marek Saganowski i Michał Żyro grali zbyt krótko, by ich ocenić.