Roman Kosecki: Kuba wyrwał się z lokalnego piekiełka

PRZEGLĄD PRASY. - Mój syn nosi ciężkie nazwisko. Dla niego SV Sandhausen jest wyzwaniem, nie ucieczką - mówi Roman Kosecki o transferze Jakuba Koseckiego do średniaka 2. Bundesligi.


Kosecki od niespełna dwóch tygodni jest zawodnikiem Sandhausen (12. miejsce w poprzednim sezonie 2. Bundesligi). Zawodnik, który w sezonie 2012/13 był jednym z liderów mistrzowskiej Legii, o zmianie klubu mówił już od poprzedniego lata. Skrzydłowy w drużynie Henninga Berga głównie przesiadywał na ławce rezerwowych. - Nie ma sensu mówić, czy ktoś go lubił czy nie. Berg ma swój styl pracy i odpowiada za wyniki - mówi Roman Kosecki dla "Przeglądu Sportowego" .

Zmiana klubu w przypadku Koseckiego nie jest uznawana za sportowy awans. Jego ojciec twierdzi, że pomocnik musiał zmienić otoczenie ze względu na narastającą falę hejtu. - Jeśli komuś lepiej smakuje kawa i jajecznica, bo obśmieje Kubę, jego sprawa - twierdzi były piłkarz.

W Legii Jana Urbana Kosecki był zawodnikiem podstawowego składu. W szczytowej formie mówiło się o rzekomym zainteresowaniu Atletico Madryt oraz Osasuny Pampeluna. - Jeszcze sporo przed nim. Wybrał odważnie. Kiedyś poprowadził Legię do mistrzostwa, później przyplątały się kontuzje. Miał zabieg pachwiny. To nie jest atleta - dodaje ojciec zawodnika.

Roman i Jakub Koseccy są byłymi piłkarzami Legii. Na swoim koncie mają podobną liczbę występów i bramek w klubie z Łazienkowskiej - Roman 41 meczów i 12 goli, Jakub 45 meczów i 11 goli.