Michał Pazdan: Wybrałem Legię, bo nie chciałbym stracić reprezentacji [ROZMOWA]

- W ostatnich dniach szanse na mój transfer do HSV Hamburg wzrosły do 50 procent. Byłem jednym z dwóch kandydatów, ale trzeba było dalej czekać. Z drugiej strony była Legia. Bardzo zdeterminowana - mówi Michał Pazdan, nowy piłkarz stołecznego klubu, z którym związał się czteroletnim kontraktem.


Przemysław Zych: W czwartek wieczorem zostałeś piłkarzem Legii. Bardzo szybko się to potoczyło.

Michał Pazdan: W zeszły wtorek, zaraz po meczu z Grecją, dostałem informację od mojego agenta, Marcina Lewickiego, że jest bardzo poważne zainteresowanie ze strony Legii. Szybko weszła do akcji, okazała się bardzo konkretna, dogadała z Jagiellonią i ze mną.

Kluby Bundesligi wykazywały zainteresowanie. Nie chciałeś poczekać?

- Chciałem przepracować okres przygotowawczy z nowym klubem, bo to bardzo ułatwia adaptację. Nie chciałem zmieniać klubu w trakcie rozgrywek. Ostatnio wróciłem do reprezentacji Polski, liczę na kolejne mecze w eliminacjach. Zapracowałem na to i nie chciałbym tego stracić. Chciałem przejść do klubu, w którym będę miał szansę na szybką adaptację. Były oferty z Niemiec, trzy kluby wchodziły w grę, ale okazało się, że jeszcze chwilę musielibyśmy poczekać na finał tych spraw. Z drugiej strony była Legia. Bardzo zdeterminowana.

Byłeś jednym z trzech stoperów na liście HSV Hamburg.

- W ostatnich dniach szanse na mój transfer do HSV wzrosły do 50 procent. Byłem już jednym z dwóch kandydatów, ale trzeba było dalej czekać. Nie wiadomo, jaki byłby tego finał i kiedy okazałoby się, czy przejdę do HSV. Może za tydzień, może za dwa? Oczywiście, chciałem kiedyś wyjechać do dobrej ligi zagranicznej, ale gdyby tym razem okazało się, że nic z tego nie wyjdzie, czy Legia by czekała? Zapewne w tym czasie ściągnęłaby innego stopera. Podjąłem taką decyzję i jestem zadowolony z tego, co mam.

Rozmawiałeś z selekcjonerem Adamem Nawałką na zgrupowaniu o zmianie klubu?

- Selekcjoner był przygotowany, że zmienię klub, ale o końcowym wyborze, jak dotąd, nie rozmawialiśmy. Bardzo fajnie zachowała się Jagiellonia. Gdy rok temu przedłużałem kontrakt w Białymstoku, szefowie klubu powiedzieli mi, że będę mógł zmienić drużynę, gdy pojawi się oferta. I tak też się stało.

Trener Jagiellonii Michał Probierz próbował cię zatrzymać?

- Rozmawialiśmy. Ale już po meczu z Grecją wiedział, że trudno będzie mnie zatrzymać. Byliśmy na bieżąco, byłem fair i informowałem go o obrocie spraw. Bardzo mu za wszystko dziękuję. Zachowam też miłe wspomnienia z Białegostoku, Jagiellonia dała mi szansę rozwoju i o tym nigdy nie zapomnę.

Przychodzisz do Legii jako środkowy obrońca czy defensywny pomocnik?

- Wydaje mi się, że jako środkowy obrońca (śmiech). Odpowiem tak - chcę stabilizacji. Lepiej grać na jednej pozycji, bo wtedy piłkarz czuje się pewniej. Przychodzę do Legii jako obrońca, na tej pozycji chcę się rozwijać i być w kadrze.

Rozmawiałeś z trenerem Henningiem Bergiem?

- Trener gratulował mi nagrody dla najlepszego obrońcy ligi na Gali Ekstraklasy, ale nie mieliśmy za wiele czasu, by porozmawiać. Takie rozmowy dopiero przed nami. Ale teraz nie ma się co nad sobą pieścić, tylko wziąć ostro do roboty. Wkrótce dołączę do chłopaków na zgrupowaniu w Austrii.

Słyszałeś wypowiedzi Dariusza Dziekanowskiego na twój temat? Sądzi, że pękniesz w Legii.

- Każdy ma prawo do swojej opinii. Nie będę się nad tym rozwodził. Krótka piłka - wszystko zweryfikuje boisko.