Sport.pl

Legia ściąga swoich napastników. Udane wypożyczenia im pomogą?

- Liczę na to, że Henning Berg mi zaufa - mówi 30-letni Arkadiusz Piech. - Presji nie czuję, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chcę już teraz zaistnieć w Legii - dodaje 10 lat od niego młodszy Jakub Arak.


Legia cały czas rozgląda się za nowym snajperem, ale poza Nemanją Nikoliciem na razie pewne tylko jest, że do klubu wracają Arkadiusz Piech i Jakub Arak. Obaj gracze przez ostatnie pół roku bardzo dobrze prezentowali się na wypożyczeniach (pierwszy w GKS Bełchatów, drugi w Zagłębiu Sosnowiec), dlatego sztab szkoleniowy Legii postanowił dać im szansę. W niedzielę razem z drużyną wicemistrzów Polski rozpoczną przygotowania do nowego sezonu.

30-letni Piech i dziesięć lat młodszy Arak znajdują się w zupełnie innych punktach swojej kariery. O ile Arak, który ostatni rok spędził w drugoligowym Zagłębiu Sosnowiec, tak naprawdę otrzyma dopiero swoją pierwszą poważną szansę, o tyle dla Piecha będzie to druga i zapewne ostatnia możliwość przekonania do siebie Henninga Berga.

Latem ubiegłego roku Norweg był wielkim entuzjastą sprowadzenia Piecha na Łazienkowską. Szybko okazało się jednak, że strzelanie goli, jak choćby w Zagłębiu Lubin, z którego Piech został pozyskany (kosztował 250 tys. euro), w Warszawie już takie proste nie jest. Napastnik szybko, bo już po kilku tygodniach treningów, spadł w hierarchii Berga na ostatnią pozycję. Wyprzedzili go nie tylko pewni miejsca w jedenastce Miroslav Radović i Ondrej Duda, ale też Marek Saganowski i Orlando Sa.

Piech jesienią w Legii wystąpił zaledwie w czterech spotkaniach. Częściej grywał w trzecioligowych rezerwach u Jacka Magiery (sześć meczów i pięć bramek), do których spychany był przez Berga. Efekt był taki, że w przerwie zimowej na Łazienkowskiej zdecydowano, że najlepszym rozwiązaniem będzie wypożyczenie zawodnika do GKS Bełchatów.

Na zesłaniu Piech się sprawdził. W Bełchatowie szybko dostał szansę i udowodnił, że nie zapomniał, jak się zdobywa bramki. W 15 meczach zdobył ich aż 11. I choć GKS spadł z ekstraklasy, to były zawodnik m.in. tureckiego Sivassporu nie mógł mieć do siebie wielkich pretensji.

- Odejście z Legii wyszło mi na dobre - mówi teraz. - Na pewno jestem zadowolony z tego wypożyczenia. Moja forma w Bełchatowie była zadowalająca. Choć myślę, że mogłem dać tej drużynie jeszcze więcej - mówi Piech.

Dobra postawa napastnika nie pomogła GKS w utrzymaniu w ekstraklasie, ale została doceniona. I to nie tylko w Bełchatowie, ale też przez sztab szkoleniowy Legii. Piech jeszcze przed końcem sezonu dowiedział się, że na pewno wróci do Warszawy, gdzie otrzyma szansę.

- Wracam na Łazienkowską z pozytywnym nastawieniem. Czekam na pierwszy trening. Liczę na to, że Henning Berg mi zaufa, że zacznę u niego grać więcej, że w końcu przekonam go, iż warto na mnie postawić - mówi Piech.

Drugim powracającym do Legii napastnikiem jest Jakub Arak. Jego sytuacja jest zupełnie inna niż Piecha. 20-latek jest dopiero na początku swojej kariery - nie ciąży na nim żadna presja i tak naprawdę będzie to jego pierwsza styczność z ekstraklasą.

Arak ostatni rok spędził w Zagłębiu Sosnowiec, z którym awansował do pierwszej ligi. Młody zawodnik miał w tym swój niemały udział. W 34 występach zdobył 17 bramek, zostając drugim (po Łukaszu Sekulskim ze Stali Stalowa Wola, 30 goli) strzelcem ligi.

- Mam za sobą naprawdę świetny rok - nie ukrywa Arak. - W Sosnowcu poznałem wielu wspaniałych ludzi, zarówno trenerów, jak i zawodników. Ale cieszę się, że wracam. Presji nie czuję, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chcę już teraz zaistnieć w Legii - dodaje.

Arak o tym, że wraca, dowiedział się w czerwcu. Po ostatnim meczu z Górnikiem Zabrze Berg oświadczył, że będzie on jednym z dwóch mniej doświadczonych zawodników (drugi to Michał Kopczyński, wracający z wypożyczenia do Wigier Suwałki), który pojedzie z jego drużyną na obóz.

- Tak na 100 proc. o tym, że jadę z drużyną do Austrii, dowiedziałem się tydzień temu - mówi Arak. - Spotkałem się z dyrektorem Jackiem Mazurkiem, który poinformował mnie o tym, że na pewno dostanę szansę - tłumaczy.

Legii zależy na udanych powrotach swoich zawodników, tym bardziej że w ataku na razie tłoku nie ma. Zimą drużynę opuścił jej lider Miroslav Radović, który przez Berga był wystawiany na szpicy. Niemal pewne jest też odejście Orlando Sa. A wciąż nie wiadomo, czy kontrakt z Legią przedłuży Marek Saganowski. Kontrakt doświadczonego napastnika wygasa z końcem miesiąca.

Poza Piechem i Arakiem jedynym pewnym napastnikiem, którego Norweg w czerwcu będzie miał do dyspozycji, jest Nemanja Nikolić. W Legii zakładają, że Serb z węgierskim paszportem będzie podstawowym piłkarzem w przyszłym sezonie. Ale to na razie tylko założenia. Zweryfikuje je dopiero pierwszych kilka spotkań.

Legia na obozie w Austrii przebywać będzie od 24 czerwca do 4 lipca. W tym czasie zaplanowane ma dwa sparingi - jednym z rywali będzie Steaua Bukareszt, drugim prawdopodobnie Rubin Kazań.





Więcej o: