Marcin Mięciel: Decyzja o podyktowaniu karnego dla Legii była słuszna

PRZEGLĄD PRASY. - Najlepszym pomysłem byłaby zmiana przepisów. Na przykład za jakiekolwiek zagranie ręką w polu karnym jest odgwizdywany rzut karny i koniec - mówi były piłkarz Legii w rozmowie z ?Polską?.


Nie milkną echa kontrowersyjnej decyzji sędziego Gila, który w końcówce meczu z Jagiellonią podyktował dla Legii rzut karny. Ostatecznie po bramce Orlando Sa mistrzowie Polski wygrali 1:0.

- Obecnie piłkarze pamiętają, by we własnym polu karnym trzymać ręce za sobą - mówi były piłkarz Legii Marcin Mięciel w rozmowie z "Polską". I kontynuuje: - Natomiast Giorgi Popchadze miał jedną rękę wysuniętą, dośrodkowanie było z kilku metrów. Piłka leciała w stronę bramki. Na pewno była to trudna w ocenie decyzja, ale w mojej opinii słuszna. Najlepszym pomysłem byłaby zmiana przepisów. Na przykład za jakiekolwiek zagranie ręką w polu karnym jest odgwizdywany rzut karny i koniec. Inaczej każdy będzie oceniał takie sytuacje w swoją stronę.

Kilka minut wcześniej w polu karnym gospodarzy upadł Przemysław Frankowski. - Jestem kibicem Legii, ale patrzę obiektywnie. Moim zdaniem faulu Bereszyńskiego na Frankowskim nie było - ocenia Mięciel. I dodaje: - Legionista lekko go trącił, ale to nie spowodowało upadku zawodnika. Takie kopnięcia zdarzają się w co drugiej akcji.

Wiosną obrońcy tytułu dobre mecze przeplatają bardzo słabymi, niedługo po zdobyciu Pucharu Polski stracili pozycję lidera na rzecz Lecha Poznań. - Z Jagiellonią Legia zrobiła minimalnie lepsze wrażenie niż w kilku poprzednich meczach. Wciąż jednak jest bez formy i nieskuteczna. W tym momencie, gdy toczy się ostateczna gra o mistrzostwo, musi wykorzystywać sytuacje, jakie ma. Ale i tak - bo patrzę pod kątem europejskich pucharów - to, co gra, to za mało, by zaistnieć w Lidze Mistrzów czy Europy. Potrzebne są transfery i zwyżka formy - ocenia był napastnik reprezentacji Polski.

Już w sobotę mistrzowie Polski zagrają na wyjeździe z Pogonią. Muszą wygrać, by wciąż liczyć się w walce o tytuł. Jesienią w Szczecinie gospodarze wygrali 2:1. - Faworyt jest jeden - Legia. Tyle że trudno jej się gra przeciwko słabszym zespołom. Stawiam na legionistów, ale muszą wspiąć się na wyżyny, żeby wygrać. Tym bardziej że sam ich przyjazd daje gospodarzom kopa. Nie oszukujmy się, tak jest i było od zawsze. Na Legię sprężają się wszyscy, choćby nie wiem, jak byli słabi czy bez formy. Śląsk w niedzielę walczył na 200 proc., a pojechał w środę do Poznania i łatwo przegrał z Lechem - kończy Mięciel.

Czy sędzia wypaczył wynik meczu Legii z Jagiellonią?