Lech - Legia. Finał najsłabszych ogniw. Kto zadecyduje o... porażce?

Im bliżej sobotniego meczu Lecha Poznań z Legią Warszawa (Stadion Narodowy, godz. 16), tym częściej kibice obu drużyn zadają sobie pytanie o to, kto rozstrzygnie finał Pucharu Polski. Jednak niekoniecznie powinni w tym kontekście wymieniać najlepszych zawodników swoich klubów.
Może to przekonanie podświadome, może to po prostu narzucana narracja, ale gdy mówi się o finałach czy kluczowych dla losów sezonu spotkaniach, wszyscy skupiają się na największych gwiazdach. Spójrzcie na półfinały Ligi Mistrzów - Cristiano Ronaldo czy Carlos Tevez, Lionel Messi czy Robert Lewandowski? Nikt nie zastanawia się nad tym, czy przypadkiem bardziej istotnie nie będą wady zespołów.

- Może to brzmieć trywialnie, ale pomyślcie o konsekwencjach - zauważają Chris Anderson i David Sally w książce "Futbol i statystyki". - Futbol jest grą najsłabszych ogniw, w której o sukcesie stanowi nie tylko to, co robisz dobrze, lecz także to, czego nie robisz źle, a to oznacza, że najsilniejsze ogniwa nie są w niej kluczowe.

Anderson i Sally podjęli się trudnego zadania sprawdzenia najpopularniejszych mitów krążących od dekad w piłce nożnej. W książce, w kontekście znaczenia najmocniejszych i najsłabszych ogniw, odnoszą się do teorii o-ringu ekonomisty z Uniwersytetu Harvardu, Michaela Kramera. Pokazują też przykłady m.in. z finału play-off Championship pomiędzy Swansea i Reading z maja 2011 roku, gdy o wyniku meczu zadecydowały fatalne błędy Zuraba Chizaniszwilego, wtedy najsłabszego ogniwa tej drugiej ekipy.

Gdyby Legia nie kupiła Masłowskiego, tylko obrońcę...

Są to jednak wyłącznie punkty wyjściowe do własnych badań i analiz statystycznych, które jednoznacznie wskazują, że w przekroju całego sezonu znacznie bardziej opłacalne (w liczbie zdobytych punktów) jest wzmacnianie najsłabszego ogniwa, a nie najmocniejszego. - Ten fakt ma ogromny wpływ na to, jak postrzegamy grę, jak należy budować kluby i tworzyć drużyny, jak zarządzać składem i robić zmiany - dodają autorzy.

- To jest podobnie jak w przysłowiu z za krótką kołdrą - mówi Rafał Ulatowski, były szkoleniowiec Lechii Gdańsk, GKS-u Bełchatów, Cracovii oraz asystent w kadrze Leo Beenhakkera. - W piłce, jeśli masz słabsze ogniwo w ataku, to dwukrotnie więcej musisz napracować się w obronie, i to wiedząc, że szanse na strzelenie są mniejsze. Gdybyśmy mieli problem w obronie, to większa odpowiedzialność byłaby na napastnikach, bo oni wiedzieliby, że słabsi zawodnicy z tyłu zawsze swoje przepuszczą.

W książce "Futbol i statystyki" autorzy przypominają szaleńcze zakupy Florentino Pereza w Realu Madryt oraz jego filozofię budowania drużyny szumnie nazwaną "Zidanes y Pavones", która nie dała "Królewskim" tak wiele, jak się spodziewano. Można jednak posłużyć się także rodzimym przykładem - gdyby zimą Legia nie wydała 800 tys. euro na Michała Masłowskiego, by zastąpić Miroslava Radovicia lub Ondreja Dudę, a zainwestowała w środkowego obrońcę (dlaczego akurat na tę pozycję, wyjaśniamy niżej), mogłaby wyjść na tym znacznie lepiej nawet w tym sezonie.

Najsłabsze ogniwa w defensywie

Metodą Andresona i Sally'ego było porównywanie wyników pierwszego i jedenastego zawodnika danej drużyny w rankingu "Castrol Index", co miało wskazać na najmocniejsze oraz najsłabsze ogniwo w zespole, a także odnieść je do osiąganych rezultatów. W Polsce jedynym podobnym narzędziem, który daje możliwość sprawdzenia tą metodą, jest "InStat Index", algorytm oceniający piłkarzy - w dużym uproszczeniu - przez pryzmat statystyk oraz poziomu ligi na tle innych. Jak wypada porównanie różnic między najsilniejszym i najsłabszym ogniwem w obydwu drużynach?

Jest... remis. Zarówno w Legii, jak i w Lechu różnica między pierwszym a jedenastym piłkarzem w rankingu InStat Index wynosi 8,3 proc. Zdecydowaną przewagą mistrzów Polski jest to, że wskaźniki ich piłkarzy są wyższe, jeśli chodzi zarówno o najsilniejsze ogniwo - 218 punktów Orlando Sa wobec 205 Sadajewa, jak i najsłabsze - 200 Guilherme i 188 Arajuuri.

Jednak w finale Pucharu Polski ważniejsze może okazać się to, gdzie są najsłabsze ogniwa Legii i Lecha, a nie jaka jest między nimi różnica. Patrząc na możliwe składy obydwu drużyn i używając InStat Index widać, że największym problemem mistrzów Polski są, zwłaszcza pod nieobecność Dossy Juniora (Index 208) środkowi obrońcy: Astiz (184) i Rzeźniczak (192). Tymczasem Maciej Skorża może obawiać się postawy zawodników na bokach bloku defensywnego, Kędziory (183) i Douglasa (182), którzy mają problemy z łączeniem skutecznej gry w ataku z solidną obroną.

Mecze Legii z Lechem rozstrzygały błędy

Można także zaryzykować twierdzenie, że większość poprzednich spotkań Lecha z Legią było właśnie rozstrzyganych właśnie przez indywidualne błędy obrońców. W marcu zeszłego roku to Marcin Kamiński przegrał pojedynek siłowy z Miroslavem Radoviciem przy akcji bramkowej, on także zawinił przy drugim golu Bereszyńskiego, gdy Legia wygrywała 2:0 w czerwcu. W rundzie jesiennej obecnego sezonu padł remis, bo zawinili i Dossa Junior, i Maciej Wilusz. Dwa miesiące temu najsłabszym ogniwem mistrzów Polski był Inaki Astiz, którego złe ustawienie eksperci Canal+ wyróżniali przy bramkach Lecha, nie skupiając się np. na winie Arkadiusza Malarza, który obejrzał wtedy czerwoną kartkę. Futbol to gra błędów, ale kto i jak je popełnia, zdecydowanie pomaga przy wskazaniu najsłabszego ogniwa.

To, że przed ważnymi meczami szkoleniowcy skupiają się w swojej analizie głównie na nich, potwierdza Ulatowski. I podaje przykład: - Mając takiego piłkarza jak Sadajew, który słynie z agresywnej gry, nie możemy wykluczyć, że jego zadaniem będzie zdenerwowanie rywala, by ten w efekcie dał się sprowokować i dostał czerwoną kartkę. Zwłaszcza pamiętając o tym, że Legia ostatnio nie radzi sobie, grając w dziesiątkę - mówi. W osłabieniu mistrzowie Polski przegrali z Lechią w Gdańsku (0:1) i z Lechem w Poznaniu (1:2). A może któryś z piłkarzy zawaha się przy interwencji, bo będzie pamiętał konsekwencje ostrzejszej gry? To również może okazać się decydujące.

Legia - europejska. Lech - zwycięski

Chociaż Ulatowski twierdzi, że nie można jednoznacznie wskazać na najsłabsze ogniwa każdej z drużyn jako możliwe przyczyny ich porażek w finale, to podkreśla, jak istotne będzie podejście mentalne. - Finał nie jest od tego, by podejmować ryzyko. Spodziewam się tego, że zespoły nie wyjdą na boisko z chęcią natychmiastowego ataku, ale wyczekując na błąd rywala. Kto pierwszy go popełni, ten może okazać się przegranym. Wiadomo, że nie da się utrzymać koncentracji przez 90 minut u każdego z zawodników na takim samym wysokim poziomie - mówi.

Więc czyim najsłabszym ogniwem może być nie konkretny piłkarz, ale przygotowanie mentalne? Tu według Ulatowskiego również jest remis. - Legia jest doświadczona grą w europejskich pucharach, rozegrała kilkanaście spotkań w tym sezonie, jednocześnie utrzymując się na szczycie tabeli. Z kolei najmocniejszym ogniwem Lecha jest to, że zdobył cztery punkty z Legią w tym sezonie - podkreśla.

W niedawnym wywiadzie ze Sport.pl rozgrywający Lecha, Kasper Hamalainen, powiedział, że on i jego koledzy "wreszcie wiedzą, że mogą pokonać Legię". - Fajnie się to układa, bo Legia ma pewność siebie wyniesioną z europejskich pucharów, a Lech ma pewność siebie z bezpośrednich pojedynków z Legią. Dlatego wszystko wskazuje na to, że mecz będzie bardzo wyrównany - dodaje Ulatowski.

Do pierwszego błędu?



Zdjęcie Adidas Legia Warszawa koszulka meczowa domowa S Zdjęcie CADI148: piłka Adidas Zdjęcie RLPN15: Lech Poznań - koszulka Nike
Adidas Legia Warszawa koszu... CADI148: piłka Adidas RLPN15: Lech Poznań - koszu...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Kto zdobędzie Puchar Polski?