Niezdecydowani, nieskuteczni z przodu. Solidni, skoncentrowani z tyłu. Tak grała Legia z Ruchem [OCENY]

12 strzałów w pierwszej połowie, doskonałe okazje w drugiej, ale wszystko na nic. Legioniści powinni, ale nie zdołali wygrać z Ruchem w Chorzowie. Tylko zremisowali 0:0. Zobacz, jak oceniliśmy ich za to spotkanie w skali 1-6.


Duszan Kuciak: 2+.. Nuda, nic się nie dzieje - mógł sobie mówić pod nosem Słowak w pierwszej połowie. Ruch nie oddał żadnego celnego strzału na jego bramkę. Nie musiał nawet specjalnie wysilać się przy czterech rzutach rożnych chorzowian, bo koledzy z drużyny, wybijając piłkę, go wyręczali. W drugiej połowie Kuciak celnych strzałów też się nie doczekał. Ale musiał być bardziej skoncentrowany, bo obrońcy Legii częściej dopuszczali piłkarzy Ruchu pod jego bramkę.

Łukasz Broź: 4. Ze swoich zadań wywiązał się przyzwoicie. W obronie potrafił naprawiać nie tylko swoje błędy, ale też pomyłki kolegów. Na początku spotkania rzadko podłączał się do akcji ofensywnych, ale jak już pojawił się pod bramką Ruchu, to było groźnie. To po jego wejściu w pole karne sędzia podyktował rzut karny dla Legii. W drugiej połowie grał nadal skoncentrowany. Przede wszystkim duże brawa za jego wślizg z 49. minuty, którym zatrzymał groźną kontrę Ruchu.

Inaki Astiz: 3. Spisał się przyzwoicie, zaliczając poprawny występ w defensywie. Był czujny, potrafił przecinać prostopadłe podania, wyprzedzać rywali i wygrywać pojedynki w powietrzu. W 35. zarobił żółtą kartkę (za przerwanie kontry Ruchu), która eliminuje go ze spotkania z Pogonią Szczecin.

Jakub Rzeźniczak: 3+. Nie bał się wyprowadzać piłki, często zagrywał do przodu i wychodziło mu to całkiem nieźle. Pod własną bramką czujny i skoncentrowany nawet bardziej niż Astiz. W drugiej połowie w odbiorze bez większych błędów. Starał się też nadal podejmować ryzyko w grze do przodu. Dwukrotnie dochodził nawet do strzałów, ale bramkarza Ruchu pokonać nie zdołał.

Tomasz Brzyski: 2. Bez dużych błędów w obronie, ale zdarzało się mu spóźniać z powrotami. W pierwszej połowie - podobnie jak Broź - pod bramką Ruchu praktycznie niewidoczny. A nawet jak można było go tam dostrzec, to pożytku z jego ofensywnych wejść drużyna nie miała żadnego. Po przerwie nieźle wykonywał stałe fragmenty. W 61. minucie łatwo ograł z lewej strony pola karnego Eduardsa Visnakovsa, ale to za mało, by zasłużyć na coś więcej.

Dominik Furman: 4. Dobrze zastąpił kontuzjowanego Ivicę Vrdoljaka. Przez większość meczu mało widoczny, ale to nie znaczy, że grał słabo. Dużo pracował dla drużyny, a przede wszystkim dla Jodłowca, który często zapędzał się pod bramkę Ruchu. W 15. minucie zaliczył stratę, po której piłkarze Ruchu mieli rzut rożny. Ale to właściwie był jego jedyny błąd w tym meczu.

Tomasz Jodłowiec: 4. Próbował dalekich przerzutów z własnej połowy. Ale też dobrze grał pod bramką Ruchu, gdzie potrafił przechwycić piłkę i rozegrać ją do kolegów czy oddać strzał. W środku pola dobrze się ustawiał, grał mądrze i rozważnie. Nie zaliczał głupich strat, co zdarzało mu się w poprzednich spotkaniach. Zanotował do tego kilka przechwytów, ale mniej niż Furman.

Michał Żyro: 2. Zaczął spotkanie od nieprzyjemnego zderzenia z bramkarzem Ruchu. Pozbierał się, wrócił na boisko, ale jakoś szczególnie nie błyszczał. Co prawda oddał groźny strzał z rzutu wolnego. Kilkanaście minut później znalazł się z piłką w polu karnym, miał doskonałą okazję, ale zamiast strzelać, szukał podania. Po przerwie miał jedną dobrą okazję, którą tak samo, jak w pierwszej połowie, zmarnował - zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału.

Guilherme: 3. Gdyby wykorzystał rzut karny, to pewnie zostałby piłkarzem meczu. Od początku spotkania był wszędobylski, ruchliwy, szukał gry. Szybko doskakiwał do przeciwników, wracał się po piłkę do linii środkowej, próbował rozgrywać, dryblować. Piłkarze Ruchu mieli z nim dużo problemów. Po zmarnowanej jedenastce trochę przygasł. Nie dawał drużynie tak wiele, jak wcześniej.

Michał Kucharczyk: 1+. Do przerwy - poza strzałem z dystansu z 41. minuty - praktycznie niewidoczny. Nie miał za dużo miejsca, by się rozpędzić. Od początku meczu dobrze kryli go obrońcy Ruchu. Po przerwie zaliczył kilka udanych rajdów, kilka dobrych podań, ale wszystko było jakieś takie anemiczne, spóźnione. Tak, jak w 83. czy 90. minucie, kiedy nie potrafił z kilku metrów nie tylko wcelować w bramkę Ruchu, ale też w piłkę...

Marek Saganowski: 1+. Mały plus za pewne interwencje we własnym polu karnym przy rzutach rożnych Ruchu. Ale to właściwie tyle. Saganowski w Chorzowie mógł się przełamać (na gola w ekstraklasie czeka od ośmiu miesięcy). A nawet powinien, bo już w pierwszym kwadransie miał trzy niezłe sytuacje strzeleckie. Później dochodził do kolejnych, ale do siatki nie trafił. Po przerwie niewidoczny. W 66. minucie zmieniony przez Orlando Sa.

Orlando Sa zastąpił Saganowskiego, ale zagrał bez przekonania. Niby wymuszał faule, oddawał strzały, był w polu karnym, walczył, ale nie na tyle, by zasłużyć na ocenę. Tak samo, jak Jakub Kosecki, który pod koniec spotkania zmienił Żyrę.