Bogusław Leśnodorski o Orlando Sa: Nikt siłą go w Legii nie zatrzyma

- To ambitny gość, który chce grać, a nie siedzieć na ławce. Przyjeżdżają różni skauci, obserwują go i jeśli będzie chciał odejść, to pewnie odejdzie. Nikt siłą go przecież nie zatrzyma - mówi Bogusław Leśnodorski o Orlando Sa.


Nie zna w ogóle polskiego, ale to nie jest problem. Widać, że przestało mu zależeć. Od zimowych przygotowań nie stara się. On po prostu uważa, że wszystko mu się należy - takie opinie o Orlando Sa krążą w szatni Legii. O tym, że Portugalczyk ma trudny charakter, mówi się od dawna. Właściwie od początku, czyli od lutego ubiegłego roku, kiedy za 450 tys. euro został sprowadzony z AEL Limassol.

- Co to w ogóle za wymówka, że ktoś ma trudny charakter? - pyta Michał Żewłakow, który sprowadził Portugalczyka do Legii. - Nie wiem, kto rozpowiada, że Sa mentalnie nie pasuje do tej drużyny. Takie same opinie krążyły o Danijelu Ljuboi. Mówili, że był krnąbrny, trudny w prowadzeniu, ale na boisku robił swoje - dodaje dyrektor sportowy.

Piłkarze Legii widzą jednak różnicę między Sa a Ljuboją. - Danijel nie obnosił się z tym, że potrafił grać w piłkę. W szatni zachowywał się normalnie. Można było z nim normalnie porozmawiać, pożartować - mówi jeden z piłkarzy. - Wszyscy krytykują trenera, że stawia na "Sagana", który nie strzela goli. Ale już wolę grać z "Saganem", bo wiem, że w trudnych chwilach nam pomoże - będzie walczył, a nie stał, machał rękami i miał pretensje, że mu nie podajesz. Taki właśnie bywa Orlando - mówi inny z legionistów.

Przewrażliwiony na punkcie urazów, niechciany przez trenera, leniwy. Sa postrzegano tak praktycznie od początku jego pobytu w Legii. Przez ostatni rok dyskusja na temat jego konfliktu z trenerem wracała wielokrotnie. Ostatni raz po niedzielnym meczu z Zawiszą (2:0). Najpierw wśród kibiców, którzy na internetowych forach zaczęli krytykować Henninga Berga za to, że w ataku postawił na Marka Saganowskiego. A później w tekstach, które publikowane były w "Przeglądzie Sportowym" oraz w serwisie Legia.Net.

Poruszenie wywołał szczególnie tekst Legia.Net. Dziennikarz opisał w nim rozgrzewkę legionistów w trakcie drugiej połowy meczu z Zawiszą. Ta w skrócie wyglądała tak, że Sa oparty o bandę reklamową długo naciągał rękawiczki, nie reagując na polecenia trenera od przygotowania fizycznego.

Piłkarz po tej publikacji był wściekły - wydzwaniał do klubu, rozmawiał nawet z dziennikarzem. - Do mnie Orlando nie dzwonił. Śmieszne w ogóle jest to, bym to komentował - mówi Leśnodorski, który rozumie frustrację piłkarza i tłumaczy go w ten sposób: - Orlando to ambitny gość, który chce grać, a nie siedzieć na ławce.

3 mln euro - tyle wynosi kwota odstępnego, którą Portugalczyk ma wpisaną w swoim kontrakcie (wygasa w czerwcu 2017 r.). Wątpliwe jednak, by ktoś zdecydował się tyle za niego zapłacić. - Przyjeżdżają różni skauci, obserwują go i jeśli będzie chciał odejść, to pewnie odejdzie. Nikt siłą go przecież nie zatrzyma - mówi Leśnodorski.

Sa w tym sezonie od pierwszej do ostatniej minuty zagrał tylko w dziewięciu spotkaniach ekstraklasy (w sumie na boisku spędził 1146 minut). Z 11 bramkami na swoim koncie jest najskuteczniejszym legionistą.

Zdjęcie Adidas Legia Warszawa koszulka treningowa lw22 Zdjęcie KLEG01: Legia Warszawa - kurtka Adidas Zdjęcie Adidas Legia Warszawa koszulka meczowa domowa S
Adidas Legia Warszawa koszu... KLEG01: Legia Warszawa - ku... Adidas Legia Warszawa koszu...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info