Henning Berg: Nie patrzymy na wyniki, jakie osiąga Lech [ROZMOWA]

- Nie wyznaczamy sobie, ile przewagi po fazie zasadniczej chcemy mieć nad Lechem. I tak najważniejsze będzie to, kto po 37 kolejkach będzie na pierwszym miejscu w tabeli. Tylko to się liczy - mówi Henning Berg.


W niedzielę Legia pokonała Zawiszę 2:0. Mistrzowie Polski powiększyli przewagę w tabeli nad Lechem do czterech punktów (poznaniacy w sobotę zremisowali 1:1 z Górnikiem Łęczna). Do końca sezonu zasadniczego zostały jeszcze dwa spotkania - w piątek Legia zagra na wyjeździe z Ruchem (godz. 20.30), w środę u siebie z Pogonią Szczecin (godz. 20.30). 2 maja zmierzy się na Stadionie Narodowym z Lechem w finale Pucharu Polski.

Piotr Nowicki: Po zwycięstwie z Zawiszą wszystko wraca do normy?

Henning Berg: Mamy wszystko pod kontrolą. W niedzielę zagraliśmy dobry mecz z drużyną, która w dużym stopniu potwierdziła, że w tym roku jest najlepsza w lidze. Ale już przed spotkaniem mówiłem, że będę zdziwiony, jeśli nie zdobędziemy w tym meczu trzech punktów. Wygraliśmy, bo zagraliśmy zespołowo.

Czyli nikogo po tym meczu pan nie wyróżni?

- Wyróżnię. Pochwały należą się przede wszystkim obrońcom, którzy zagrali bardzo mądrze - blisko kryli i dobrze się przesuwali, nie pozwalając Zawiszy na zbyt wiele sytuacji pod naszą bramką.

Piątkowy mecz z Ruchem będzie 50. w tym sezonie. Zawodnicy nie czują się zmęczeni?

- Nic na to nie wskazuje. Przez większą część sezonu graliśmy dwa razy w tygodniu i zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Teraz gramy co tydzień i mamy więcej czasu na regenerację. Zawodnicy fizycznie i mentalnie czują się świetnie. Taktycznie cały czas staramy się być lepsi, poprawiamy się. Na koniec rozgrywek na pewno sił nam nie zabraknie.

Gdyby nie wpadki Lecha, to już dwie kolejki temu mogliście stracić pierwsze miejsce w tabeli.

- Nie patrzymy na wyniki, jakie osiąga Lech. Nie wyznaczamy sobie, ile przewagi chcemy mieć po fazie zasadniczej. I tak najważniejsze będzie to, kto po 37 kolejkach będzie na pierwszym miejscu w tabeli. Tylko to się liczy.

Planujecie jakieś specjalne przygotowania na te ostatnie tygodnie?

- Nie planujemy. Idziemy wyznaczonym torem, a ten jest taki, że najpierw musimy dobrze zagrać w piątek w Chorzowie, a dopiero później myśleć o następnej kolejce w lidze i Pucharze Polski. To będzie ważny tydzień. Na pewno musimy znaleźć odpowiednie proporcje i równowagę w przygotowaniach. Możliwe, że będą zmiany w składzie, musimy wziąć pod uwagę również kontuzje w zespole.

Jeśli po 30 kolejkach będziecie na pierwszym miejscu w tabeli, to z Lechem zagracie w Warszawie. Ma to dla was znaczenie?

- Wiadomo, że chcemy skończyć sezon zasadniczy na pierwszym miejscu w tabeli, ale samo miejsce rozegrania meczu z Lechem nie ma dla nas aż tak dużego znaczenia. To będzie bardzo wyrównane spotkanie, niezależnie od tego, czy zagramy w Warszawie, czy w Poznaniu.

Dlaczego tak rzadko stawia pan na Orlando Sa?

- Czy rzadko? Marek Saganowski ostatnio mnie nie zawodzi, dlatego gra. Ale to nie znaczy, że w następnym meczu może być pewny miejsca w składzie. Na treningach jest duża rywalizacja. Na razie wygrywa ją Marek, ale do końca sezonu zostało jeszcze 10 spotkań i mogą być jeszcze zmiany w składzie.

Saganowski dobrze realizuje zadania taktyczne, które pan mu nakreśla?

- Tak, jestem z niego bardzo zadowolony. Może nie strzela wielu goli, ale gra z dużym zaangażowaniem. Pamiętajmy też, że wciąż jesteśmy w momencie przejściowym. W lutym odszedł Miroslav Radović, kontuzji doznał Ondrej Duda, który teraz nie może grać za kartki, Adam Ryczkowski wrócił ze zgrupowania kadry młodzieżowej z kontuzją, więc trzeba szukać nowych rozwiązań.

W ostatnim czasie znów świetnie broni Duszan Kuciak. To efekt tego, że w ważnych i prestiżowych meczach z Wisłą i Lechem postawił pan na Arkadiusza Malarza?

- Nie sądzę. Po prostu każdy piłkarz ma wahania formy. Zresztą, nie wracajmy do przeszłości. Obecnie Duszan gra na bardzo wysokim poziomie, broni tak jak w swoich najlepszych czasach, dlatego nie mam powodów, by siedział na ławce.

Jak radzi sobie Pablo Dyego?

- To ciekawy, utalentowany chłopak. Z każdym treningiem prezentuje się coraz lepiej, ale nie umiem teraz powiedzieć, czy latem do nas wróci. Na pewno przez te najbliższe dni bacznie będziemy mu się przyglądać, a po sezonie podejmiemy decyzję.