Jacek Bednarz: Legia będzie faworytem meczu z Ruchem

PRZEGLĄD PRASY. - Jeżeli ktoś tak długo jak Legia przewodzi ligowej stawce, to musi być mocny. Stwierdzenie, że warszawski zespół nie jest faworytem meczu na Cichej, zakrawa o brak zdrowego rozsądku - mówi były piłkarz drużyny z Warszawy i obecny prokurent Ruchu w rozmowie z katowickim ?Sportem?.


Jacek Bednarz grał przy Łazienkowskiej w latach 1994-2000. W Legii sprawował również funkcje rzecznika prasowego i dyrektora sportowego. Od października zeszłego roku odpowiada w Chorzowie za finanse i organizację klubu.

- Z satysfakcją wspominam sprowadzenie do Legii Jana Muchy - wspomina Bednarz na łamach katowickiego "Sportu". I kontynuuje: - To był wtedy drugi, a może i trzeci bramkarz Żiliny. Kosztował niewiele, bo jak dobrze pamiętam, około 15 tys. euro. Braliśmy więc bramkarza, który zdaniem innych był jednym z wielu. Dla nas miał jednak potencjał i to się potem potwierdziło. Mucha pomógł Legii wygrać wiele ważnych spotkań, a potem został jeszcze z zyskiem sprzedany.

W piątek mistrzowie Polski zagrają na wyjeździe z Ruchem. Legia jest liderem, ale wiosną nie gra na miarę możliwości. - Legia to wciąż maszynka do wygrywania. Nie bronią co prawda mistrzostwa Polski tak łatwo, jak się wielu spodziewało, ale tak to już w futbolu bywa. My obecnie mordujemy się, walcząc o utrzymanie, ale przecież nikt nie wie, na co nas będzie stać za kilka miesięcy, gdy ruszy kolejny sezon. To jest naprawdę krótki cykl. Ten sam zespół, ci sami ludzie, a wyniki mogą być diametralnie inne - komentuje mistrz Polski z 1995 roku.

Legii w Chorzowie nigdy nie gra się łatwo. Od powrotu "Niebieskich" do ekstraklasy w 2007 roku wygrała tam tylko dwa razy, ostatnio cztery lata temu. - Do takiego rywala jak Legia zawsze trzeba podchodzić z szacunkiem, ale nie powinno się go bać. Chociaż z tym strachem też różnie bywa. Strach także może być na boisku dobrym motywatorem - ocenia były piłkarz warszawskiego klubu. - Jeżeli ktoś tak długo jak Legia przewodzi ligowej stawce, to musi być mocny. Stwierdzenie, że warszawski zespół nie jest faworytem meczu na Cichej, zakrawa o brak zdrowego rozsądku. Chcemy zapunktować w meczu z Legią, a potem w kończącym pierwszą część sezonu spotkaniu z Jagiellonią Białystok - zakończył Bednarz.