Sport.pl

Igor Lewczuk: Nie pora bić na alarm

PRZEGLĄD PRASY. - Nie wmawiajcie Legii stanu klęski. W Gdańsku przegraliśmy ósmy raz w sezonie, nasz komfort zmalał, ale wciąż to my pociągamy za wszystkie sznurki - komentuje obrońca Legii w rozmowie z ?Przeglądem Sportowym?.


Wiosną mistrzowie Polski wygrali tylko pięć z 14 meczów. W sobotę przegrali w Gdańsku z Lechią 0:1. Utrzymali jednak pozycję lidera tabeli, bowiem swojej szansy w niedzielę nie wykorzystał Lech, który tylko zremisował z Koroną. Lewczuk przekonuje jednak, że nie ma powodu do większego niepokoju. - Męczą mnie pytania o kryzys. Wiemy, co zrobiliśmy źle, ale nie ciosajcie nam kołków na głowie. Zawaliliśmy mecz w Gdańsku, ale niczego nie przegraliśmy, do wygrania nadal jest wszystko - mówi "Przeglądowi Sportowemu " stoper Legii.

I dodaje: Nie wmawiajcie Legii stanu klęski, nie pora bić na alarm. W Gdańsku przegraliśmy ósmy raz w sezonie, nasz komfort zmalał, ale wciąż to my pociągamy za wszystkie sznurki. Nie musimy nikogo gonić ani czekać na potknięcie rywali.

W niedzielę Legia zagra z Zawiszą, który pod wodzą Rumaka spisuje się niespodziewanie dobrze. Na wiosnę drużyna z Bydgoszczy zdobyła już 20 punktów, o 9 więcej niż Legia. Choć nadal zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, traci już tylko dwa punkty do miejsca gwarantującego utrzymanie. - W grudniu dawałem mu 30 procent szans na utrzymanie, a i to z sympatii. Podejrzewam, że jeśli piłkarze Zawiszy wierzyli bardziej, to i tak są zaskoczeni obecną passą - komentuje Lewczuk.

- Zawisza pewnie trochę się cofnie, dobrze ustawi i spróbuje poczekać na nasz błąd. Chociaż może też zagrać odważniej, ostatnio piłkarze trenera Rumaka nabrali luzu, nie boją się mieć piłki przy nodze. W tym momencie dla nas liczy się tylko zwycięstwo, nie ważne w jakim stylu. Jeśli to jedyna droga do mistrzostwa, nie mam nic przeciwko - kończy Lewczuk.

Więcej o: