Maciej Wandzel: W piłce interesuje mnie Legia

- Nie będę kandydował na funkcję prezesa PZPN. Mój cel to Legia w Lidze Mistrzów, a nie rywalizacja z prezesem Bońkiem - mówi współwłaściciel Legii Maciej Wandzel w rozmowie z portalem Ekstraklasa.org.


Maciej Wandzel od czterech lat jest szefem Rady Nadzorczej Ekstraklasa S.A. We wrześniu 2014 roku odkupił 20% akcji Legii od Dariusza Mioduskiego i stał się trzecim, także obok prezesa Bogusława Leśnodorskiego, współwłaścicielem klubu z Łazienkowskiej.

- Moja rola w Ekstraklasie i Legii to rola jak to mówimy w biznesie "non executive" - mówi Wandzel w rozmowie z oficjalną stroną T-Mobile Ekstraklasy. I dodaje: - Jestem dość aktywnym szefem Rady Nadzorczej Ekstraklasy, ale jednak to Rada Nadzorcza, a nie Zarząd. W Legii jestem wspólnikiem, jednym z trzech. Jeden z nas Bogusław Leśnodorski jest charyzmatycznym prezesem i ma świetny zespół współpracowników. Także to nie jest moja praca na co dzień, aczkolwiek dwa-trzy projekty nadzoruję osobiście. Podobnie robi Darek Mioduski.

W ostatnim czasie pojawiały się plotki o tym, że Wandzel ma zamiar wystartowania w wyborach na szefa polskiej piłki. - Kandydowanie na prezesa PZPN mnie nie interesuje i nie będę tego robił. Legia jest projektem, w który nie tylko mam zaangażowane swoje emocje na dobre i na złe, ale także zapewnia mi satysfakcję i daje wiele radości - przeplatanych frustracjami, jak to w piłce. Mój cel to Legia w Lidze Mistrzów, a nie PZPN. Nie mam żadnej motywacji, aby to zmieniać - rozwiewa wątpliwości współwłaściciel mistrza Polski.

Wandzel nie zamierza jednak usuwać się w cień. - W interesie Legii i Ekstraklasy oraz moim osobistym nie będę więc rywalizować z prezesem Bońkiem o funkcję prezesa PZPN. Będę natomiast skupiał się na tym, aby współpracę pomiędzy Ekstraklasą i PZPN w zakresie piłki profesjonalnej podnieść na wyższy poziom. I tu będę się ewentualnie angażował osobiście - zapowiada.

Na czym ta współpraca będzie polegać? - Kluby ekstraklasy podpisały wniosek do PZPN o zniesienie opłat transferowych. To jest jedna z ważnych inicjatyw środowiska klubowego. - mówi szef Rady Nadzorczej Ekstraklasy. - Ustaliliśmy, iż przez ostatnie sezony łącznie zapłaciliśmy z tego tytułu około 15 milionów złotych. Zbadaliśmy regulacje w Europie i z naszego wywiadu wynika, iż żadna federacja nie pobiera opłat będących procentem od transferu. Po prostu żadna. Legia, sprzedając Radovicia, zapłaciła 5 proc. od sumy transferu do PZPN i właściwego związku wojewódzkiego. Zastanawiamy się wspólnie z prezesem Bońkiem jak to zmienić. Pilnujmy stabilności budżetów związków wojewódzkich, które łożą na szkolenie i na utrzymanie mniejszych klubów i systemu rozgrywek. Zbyteczne jest natomiast wsparcie majętnej dziś centrali związku - tłumaczy.

Wandzel odnosi się również do reformy rozgrywek i podziału sezonu na fazę zasadniczą i rundę finałową. - System z podziałem punktów powstał, aby walczyć z "bezpiecznym środkiem", a także, aby nie tworzyła się grupa drużyn zdemotywowanych i wynikające z tego ewentualne patologie. Jako całość działa dobrze i wydaje się, iż będzie działał przez kolejne dwa lata. Na dziś nikt nie postuluje powrotu do ESA 30, a zmiana liczby drużyn ekstraklasy nie jest obecnie możliwa z uwagi na kształt statutu PZPN - opowiada. I kontynuuje: - W organizacji piłki ważna jest stabilność i przewidywalność. I tu po ostatnim spotkaniu klubów mogę powiedzieć, że w sezonach 2015/2016 i 2016/2017 sprawa jest raczej jasna. Co potem? Zobaczymy. Zmiany rozgrywek powinny być dokonywane w cyklach kilkuletnich. Tylko wtedy można ocenić ich efekty. Właśnie wchodzimy w pierwszy finisz sezonu związany z podziałem na grupy. Już czuć napięcie i walkę wszystkich o każdy punkt. O to nam chodziło.

Najbardziej kontrowersyjną kwestią jest podział punktów po fazie zasadniczej. - Decyzja na temat dzielenia punktów zapadnie w maju. Chodzi mi po głowie, aby przygotować porządną debatę z autorytetami trenerskimi i najlepszymi ludźmi odpowiedzialnymi za sport w klubach i zrobić taki rachunek sumienia. To zresztą pomysł jednego z dziennikarzy sportowych. Na dziś jednak uczciwie sygnalizuję, iż większość kolegów jest za nie dzieleniem punktów - kończy Wandzel.

Więcej o: