Pewny Kuciak, agresywny Rzeźniczak, szarżujący Kucharczyk. Tak grała Legia z Podbeskidziem [OCENY]

Mistrzowie Polski bez żadnych problemów pokonali Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:1 w pierwszym półfinałowym meczu Pucharu Polski. Zobacz, jak oceniliśmy legionistów za to spotkanie w skali 1-6.


Duszan Kuciak: 4. W pierwszej połowie ani razu nie był zmuszony do trudnej interwencji. Wyręczali go albo ofiarnie grający obrońcy, albo piłkarze Podbeskidzia, którzy nie potrafili wcelować w bramkę. Kuciak wykazał się dopiero po przerwie (ale to jak!), kiedy obronił rzut karny. Już chyba nikt nie ma wątpliwości, kto powinien stać w bramce Legii do końca sezonu.

Bartosz Bereszyński: 3. Sporo przebiegniętych kilometrów. Podłączał się do akcji ofensywnych (szczególnie w pierwszej połowie), ale momentami też znikał z radarów. Po drugim golu dla Legii rzadziej przy piłce. W obronie miał problemy z Piotrem Malinowskim, ale dobrze asekurowali go koledzy z drużyny.

Jakub Rzeźniczak: 4+. Filar defensywy. Grał agresywnie, nie bał się odbierać piłki wślizgami, wygrywał pojedynki w powietrzu. Groźny też pod bramką gospodarzy, gdzie próbował szczęścia przy stałych fragmentach gry.

Igor Lewczuk: 3+. W 5. minucie odebrał piłkę Damianowi Chmielowi, który z prawej wbiegał w pole karne Legii. Chwilę później był już na lewej stronie, gdzie asekurował Brzyskiego. Podobnie jak Rzeźniczak nie bał się wchodzić w kontakt z przeciwnikami, ale to nie on kierował linią obrony. Stąd niższa ocena od Rzeźniczaka.

Tomasz Brzyski: 4. Dobrze z przodu, gorzej z tyłu. W pierwszej połowie w obronie popełniał błędy, ale nie tak rażące, by mu je specjalnie wytykać. Po przerwie się poprawił. Poza tym wykonywał wszystkie stałe fragmenty gry. Po jednym z nich zaliczył asystę (12. w tym sezonie) przy golu Vrdoljaka. W drugiej połowie też nieźle dośrodkowywał.

Ivica Vrdoljak 4+. Skoncentrowany od pierwszych minut. Dobrze asekurował ofensywnie nastawionego Jodłowca. Panował w środku boiska, gdzie nie tylko bronił, ale starał się też atakować, a właściwie napędzać ataki Legii, szukając prostopadłymi podaniami kolegów z drużyny (głównie Kucharczyka). W pierwszej połowie ładnym uderzeniem głową skierował piłkę w samo okienko bramki Podbeskidzia. W drugiej połowie grał spokojniej, ale nadal dużo widział, dobrze się ustawiał, dobrze współpracował z kolegami w ataku i w obronie.

Tomasz Jodłowiec 3+. Na początku meczu starty przeplatał z dobrymi odbiorami. Ale szybko się przebudził i zaczął grać lepiej. Często podawał do przodu, często też zapędzał się pod bramkę Podbeskidzia, gdzie dośrodkowywał i próbował strzelać. Po przerwie w jego grze było mniej ryzyka, ale w środku pola nie zawodził.

Guilherme: 3. Ponad rok czekał na to, by znowu zagrać na skrzydle, a nie na lewej obronie, gdzie przez ostatnie miesiące wystawiał go Henning Berg. Pod koniec pierwszej połowy mógł zdobyć bramkę, gdyby wcześniej dostał podanie od Kucharczyka. Drugą połowę zaczął od podania w aut. Później niby się starał, niby był przy piłce, niby rzadko ją tracił, ale dużego zagrożenia pod bramką Podbeskidzia nie stwarzał. Zszedł z boiska w 75. minucie.

Michał Masłowski: 3+. W końcu strzelił gola. Fakt, po błędzie Richarda Zajaca, ale i tak plus za decyzję. Za to, że w końcu zdecydował się na uderzenie zza pola karnego. Po bramce znowu się cofnął. Grał w środku pola albo schodził na lewe skrzydło. Drugą połowę zaczął od głupiej straty i żółtej kartki. Później w ofensywie był niewidoczny, znowu cofnął się do środka.

Michał Kucharczyk: 4+. Zaczął energicznie. Od pierwszych minut aktywny na lewym skrzydle, gdzie bez większych problemów radził sobie z Adamem Pazio. Grał wysoko, często podaniami szukali go koledzy z drużyny. Jego strzały, rajdy w pole karne (czy nawet próba wymuszenia rzutu karnego) nie przynosiły jednak wymiernych efektów. Te nadeszły dopiero po przerwie, kiedy przeprowadził akcję meczu. I to sam! Najpierw odebrał piłkę na własnej połowie, później minął jak tyczki piłkarzy Podbeskidzia, a na koniec strzałem zza pola karnego pokonał Zajaca.

Marek Saganowski: 2+. Zaczął od nieudanej próby wymuszenia rzutu wolnego na własnej połowie. Przed przerwą rzadko przy piłce, i za to ktoś może go krytykować, ale swoją robotę wykonywał poprawnie. Przede wszystkim ściągał na siebie uwagę obrońców, robił miejsce skrzydłowym, a do tego umiał przyjąć piłkę pod kryciem i ją odegrać (tak jak przy golu Masłowskiego). W drugiej połowie to po jego zagraniu ręką we własnym polu karnym sędzia wskazał na 11. metr. Pod koniec meczu nie wykorzystał dwóch doskonałych okazji, co wyraźnie wpłynęło na obniżenie jego oceny.

Jakub Kosecki: 3+. Zmienił Guilherme. Dostał od Berga kwadrans, by się pokazać. I się pokazał, i to z dobrej strony. Strzelił gola, a mógł skończyć mecz z asystą, gdyby jego dobre podanie wykorzystał Saganowski. A nawet z drugim golem, gdyby mocniej i celniej główkował po dośrodkowaniu Brzyskiego w pole karne Podbeskidzia.

Dominik Furman i Helio Pinto na boisku pojawili się kilka minut po Koseckim. Na ocenę nie zasłużyli, ale pretensje wypada mieć do Furmana, który zaliczył "asystę" przy golu Macieja Korzyma, podając mu piłkę wprost pod nogi.