Tomasz Jodłowiec: Henning Berg ukształtował mnie jako zawodnika

PRZEGLĄD PRASY. - Jestem w dobrym klubie, gram w Europie, liczę, że w przyszłym sezonie awansujemy do Ligi Mistrzów. Nie żałuję, że nie wyjechałem z Polski - mówi pomocnik Legii w rozmowie z Przeglądem Sportowym.


W niedzielę w Dublinie reprezentacja Polski zmierzy się z Irlandią w meczu eliminacji do Mistrzostw Europy. W środku pola obok Grzegorza Krychowiaka zagra najprawdopodobniej pomocnik Legii Tomasz Jodłowiec. W kadrze zadebiutował już w 2008 roku, ale dopiero u Adama Nawałki stał się zawodnikiem pierwszej jedenastki.

- Trener Nawałka regularnie mnie powołuje, stawia na mnie, co dodaje mi pewności siebie. Na początku sezonu dobrze prezentowałem się w spotkaniach Legii. To pomogło mi w meczu z Niemcami - mówi Jodłowiec "Przeglądowi Sportowemu". I dodaje: - Selekcjoner bardzo nas uczula, żebyśmy ściśle trzymali się taktyki. Gra strefą, przesuwanie jest bardzo ważne. Nauczyłem się tego przede wszystkim w Legii.

Przed długi okres swojej kariery legionista grał w środku obrony. Na tej pozycji debiutował w reprezentacji, a także po przyjściu do drużyny mistrza Polski. - Jako stoper dobrze radziłem sobie w Groclinie. Potem jednak zdecydowanie lepiej radziłem sobie w środku pomocy, do której kilkakrotnie mnie przesuwano. Niestety za każdym razem trwało to tylko chwilę. W Legii początkowo w ogóle nie było takiego tematu. Dopiero po niemal połowie rundy Jan Urban w meczu Pucharu Polski z Ruchem Chorzów ustawił mnie jako defensywnego pomocnika - opowiada zawodnik. - Potem znów w kilku spotkaniach wystąpiłem w obronie i dopiero na koniec sezonu, ze Śląskiem całe spotkanie grałem w pomocy. Bardzo dobrze się w tym zaprezentowałem, czym dałem trenerowi Urbanowi do myślenia. Dużo mu zawdzięczam. - tłumaczy Jodłowiec

Reprezentant Polski jest bardzo zadowolony ze współpracy z Henningiem Bergiem. - Potwierdzam słowa Miroslava Radovicia, że Berg to najlepszy trener, z jakim pracowałem. To on ukształtował mnie jako zawodnika - mówi piłkarz.

Największymi atutami Jodłowca są siła i wydolność. - W szatni mówią na mnie "czołg", bo gram twardo, nie odpuszczam, walczę do końca. Dzięki moim warunkom fizycznym łatwiej mi wygrywać pojedynki, położyć przeciwnika. W meczu z Wisłą przebiegłem ponad 12,5 kilometra. W Polonii grałem bardziej ofensywnie, wciąż chciałem mieć piłkę. Teraz gram bardziej ekonomicznie - komentuje.

W 2008 roku Jodłowiec był bliski przenosin do Napoli. - Gdy dostawałem oferty z zagranicznych klubów, byłem zupełnie innym człowiekiem. Byłem młody, ale brakowało mi odwagi, dlatego nie wyjechałem. Chociaż patrząc przez pryzmat Legii, nie żałuję tej decyzji. Jestem w dobrym klubie, gram w Europie, liczę, że w przyszłym sezonie awansujemy do Ligi Mistrzów - podsumowuje pomocnik warszawskiej drużyny.