Ambitny Żyro, bezmyślny Malarz, zagubiony Duda. Tak grała Legia z Lechem [OCENY]

Pół godziny grali w dziesiątkę po tym, jak czerwoną kartkę zobaczył Arkadiusz Malarz. Ambitnie do końca walczył Michał Żyro, przebudził się Tomasz Jodłowiec, ale to nie wystarczyło, by dogonić Lecha. Mistrz Polski przegrał w Poznaniu 1:2. Zobacz, jak oceniliśmy legionistów za to spotkanie (w skali 1-6).


Arkadiusz Malarz: 1. W drugiej połowie wybiegł za pole karne, zagrał piłkę ręką, dostał czerwoną kartkę i osłabił drużynę. Co było wcześniej? W 22. minucie obronił strzał Gergo Lovrencisa. W 41. minucie Kaspera Hamalainena. W obu przypadkach nie były to jednak pewne interwencje - Malarz nie łapał piłki, tylko nerwowo ją piąstkował.

Bartosz Bereszyński: 3. Obrywało mu się od Sadajewa, obrywało od innych lechitów. Chyba najbardziej przekopany piłkarz Legii. Zdarzały się mu przegrane pojedynki, ale i wygrane. Podłączał się do akcji ofensywnych. Starał się, biegał, asekurował nie tylko prawą stronę, ale i środek obrony. Popełnił kilka błędów w kryciu, ale głównie z powodu dość niefrasobliwej gry stoperów.

Jakub Rzeźniczak: 3. Skoncentrowany od pierwszych minut. Dobrze czytał grę, wyprzedzał lechitów, przechwytywał piłkę, wygrywał pojedynki w powietrzu. Do przerwy - poza jednym nieczystym zagraniem, kiedy w 28. minucie wybił kolanem piłkę za boisko (Lech miał rzut rożny) - nie ma się do czego przyczepić. Pogubił się dopiero, jak Legia grała w dziesiątkę. Gdy trzeba było dobrze się ustawić w obronie, szczególnie w końcówce meczu, miał kłopoty.

Inaki Astiz: 1+. Zaczął podobnie jak Rzeźniczak - skutecznie interweniował, odbierał piłkę i dobrze się przesuwał. Po tym, jak z boiska wyleciał Malarz, zaczął grać gorzej. A nawet dużo gorzej. Największe pretensje można mieć do niego za drugiego gola dla Lecha, kiedy zostawił swoją strefę, poszedł do przodu, ale nie zdołał odebrać piłki Karolowi Linetty'emu.

Tomasz Brzyski: 3. Sporo przebiegniętych kilometrów. Przed przerwą wykonał pięć rzutów rożnych, ale z jego dośrodkowań zagrożenia pod bramką Lecha nie było żadnego. Bez większych błędów w obronie. W miarę pewny występ. Nie unikał akcji ofensywnych. Po niektórych robiło się groźnie pod poznańską bramką.

Michał Żyro: 4+. Najlepszy z legionistów. Zaczął jak nakręcony - od strzału w pierwszych sekundach meczu. Dośrodkowywał, dryblował, mijał obrońców Lecha, wymuszał faule. Widoczny nie tylko z przodu, ale też z tyłu, gdzie w obronie skutecznie przerywał akcje poznaniaków. Ambitnie grał do samego końca. Tak ambitnie, że w doliczonym czasie gry nabawił się kontuzji. I pewnie nie zagra w niedzielę z Irlandią.

Ivica Vrdoljak: 1+. W takim meczu piłkarz o takim doświadczeniu powinien być jednym z wyróżniających się. Nie był... Rzadko podejmował ryzyko. Nie panował nad środkiem pola. Zaliczył kilka niepewnych interwencji blisko własnego pola karnego. Niewiele wniósł do ofensywy.

Tomasz Jodłowiec: 3. Nierówny, ale niezły mecz. Na początku spotkania pomagał w obronie, później zaliczył dwa celne podania w pole karne, ale w środku pola przytrafiały mu się też błędy przy wyprowadzaniu piłki. Pod grą był jednak zdecydowanie częściej niż Vrdoljak. To po jego dokładnym podaniu gola dla Legii strzelił Kucharczyk.

Michał Kucharzyk: 4. Szarpał, strzelał, próbował rajdów lewą stroną, schodził do środka. Gdy tracił piłkę, zaraz biegł ją odebrać. Jednym słowem - aktywny, jak zwykle wybiegany. Zdarzały mu się jednak momenty dekoncentracji, w których zaliczał głupie straty albo niedokładne podania. W drugiej połowie gdzieś zniknął, ale w 83. minucie się pojawił - w środku boiska. Wykorzystał podanie od Jodłowca i ładnym strzałem z pierwszej piłki pokonał Buricia, dając Legii nadzieję na odrobienie strat.

Michał Masłowski: 1. Cofał się do środka, schodził do lewej strony. Tylko co z tego, skoro pod bramką Lecha praktycznie niewidoczny. Od razu po przerwie odważniej ruszył do przodu, ale bez wymiernych efektów. W całym meczu nie oddał ani jednego strzału na bramkę Buricia. Skończył mecz po tym, jak czerwoną kartkę zobaczył Malarz. Można jednak przypuszczać, że nawet, gdyby bramkarz Legii nie wyleciał z boiska, to i tak zmieniony zostałby jako pierwszy.

Ondrej Duda: 2. Na początku spotkania wywalczył (trochę przypadkowo) jeden rzut rożny, przed samą przerwą przytomnie dograł piłkę do Kucharczyka. I właściwie tyle dobrego można napisać o jego grze w pierwszej połowie. Długimi fragmentami niewidoczny, zagubiony między obrońcami Lecha. Po przerwie było już lepiej. A nawet dużo lepiej. Najlepiej w 48. minucie, kiedy efektownym dryblingiem minął jak tyczki trzech rywali i oddał strzał. Niestety za lekki. Po czerwonej kartce dla Malarza znowu niewidoczny.

Duszan Kuciak: 2. Nie miał czasu na rozgrzewkę. Wszedł na bramki i nie minęło pięć minut, a już musiał dwa razy wyciągać piłkę z siatki. Za oba wpuszczone gole jakoś specjalnie winić go nie można, ale całkowicie rozgrzeszać nie wypada. I przy rzucie wolnym Barry'ego Douglasa, i przy golu Kaspera Hamalainena mógł zachować się lepiej.

Guilherme grał zbyt krótko, by go ocenić.