Słaby Kucharczyk, przebłyski Dudy, dobra gra Żyry. Jak grali legioniści z Wisłą? [OCENY]

Zrywy Michała Żyry, sztuczki techniczne Ondreja Dudy czy ofensywne wejścia Guilherme w pierwszej połowie to za mało, by pokonać Wisłę. Legioniści zremisowali 2:2. Zobacz, jak oceniliśmy ich za to spotkanie (w skali 1-6).


Arkadiusz Malarz: 2+. Nie minęło 10 minut spotkania, a już musiał bronić dwa strzały Mariusza Stępińskiego. W pierwszej połowie z ostrego kąta pokonał go Łukasz Burliga, ale całej winy za tę bramkę nie ponosi. Po tym golu pracy miał zdecydowanie mniej. W drugiej połowie nie obronił rzutu karnego. Pretensji do niego mieć nie można, ale niczym specjalnie nie zachwycił, by zasłużyć na więcej.

Bartosz Bereszyński: 3. Gdzie był przy pierwszym golu dla Wisły? Nie wiadomo. Zresztą, tak jak cała Legia, wszyscy jej piłkarze, którzy stali w polu karnym i się tylko przyglądali, co robi Stilić z Burligą. Później się przebudził, odbierał piłkę na własnej połowie, pokazywał się w ofensywie. W drugiej połowie ofiarnym wślizgiem wybił piłkę z linii bramkowej. Na tle kolegów z obrony wypadł przyzwoicie.

Jakub Rzeźniczak: 2. Zaczął nerwowo - od wybicia piłki głową pod nogi Pawła Brożka. Z każdą minutą był spokojniejszy, ale do przodu podawał rzadko. Skupił się na zabezpieczaniu tyłów, co wychodziło mu dużo lepiej od Astiza.

Inaki Astiz: 1+. Przed przerwą bronił, co mógł, choć w pierwszych minutach w polu karnym Legii panował chaos. Pewny, gdy rozpoczynał akcje, bo starał się podawać do przodu. Niestety, tylko w pierwszej połowie. Po przerwie zagubiony i niepewny. W 75. minucie po jego błędzie Wisła powinna strzelić trzeciego gola. I pewnie by strzeliła, gdyby nie wspomniany wślizg Bereszyńskiego.

Guilherme: 2+. Na początku spotkania starał się być aktywny z przodu - podnosił ręce, biegał lewą stroną, wyprzedzał Kucharczyka. Na własnej połowie miał czasami problemy z zatrzymaniem Stępińskiego. Dobrze jednak asekurowali go koledzy z drużyny. W drugiej połowie więcej błędów i mniej pożytku w ofensywie. Pod koniec meczu zmieniony przez Tomasza Brzyskiego.

Michał Żyro: 4. Jeśli kogoś chwalić za pierwszą połowę, to przede wszystkim jego. Nie tylko strzelił gola, pokazywał się do gry, ale też wracał do obrony, gdzie pomagał zatrzymywać akcje Wisły. Tak jak w 2. minucie, kiedy pod własnym polem karnym zabrał piłkę rozpędzonemu Burlidze, a do tego dał się sfaulować. Po przerwie też aktywny, zaliczył "asystę" przy samobójczym trafieniu Wisły.

Ivica Vrdojak: 2.. Łatał dziury w obronie, ale grając w swojej strefie, czasem podejmował złe decyzje. Nie potrafił uporządkować gry w środku pola. Kilka jego strat pozwoliło rywalom na kontry. Niewiele dał drużynie. A na pewno mniej niż zwykle.

Tomasz Jodłowiec: 2. Przepchnięcie, przejęcie piłki w środku, sprint pod pole karne i szukanie podania do kolegów z drużyny. Jodłowiec zaczął energicznie, ofensywnie, a na pewno najagresywniej ze wszystkich legionistów. To po jego przejęciu piłki (wślizgiem) rozpoczęła się pierwsza bramkowa akcja Legii. Po przerwie też grał ostro, ale niestety też we własnym polu karnym, gdzie faulował Stilicia.

Michał Kucharczyk: 1. Może i biegał, ale pożytku z tego zbyt wiele nie było. W 39. minucie pokazywał Jodłowcowi, by podał mu piłkę przed pole karne, ale ten wolał strzelać. Poza tym słabo dośrodkowywał, właściwie słabo grał. Samo bieganie to za mało. Zmieniony przez Michała Masłowskiego.

Ondrej Duda: 2+. Miał dobre wejście w mecz. Od pierwszych minut często cofał się do środkowej strefy, gdzie rozgrywał piłkę, popisywał się sztuczkami technicznymi, podawał na wolne pole. Ale tak jak dobrze zaczął, tak szybko zgasł. Pod bramką Wisły raczej bezbarwny, nieprzydatny. W drugiej połowie to samo - przewrotka, prostopadłe podania, ale nadal nic. Wszystko bez korzyści dla zespołu.

Marek Saganowski: 1+. Z pozytywów: tylko asysta. Poza tym za dużo strat, niecelnych podań, niepewności. Nie kreował okazji dla Legii. Niby przepychał się z obrońcami, wracał do środka, ale piłkę przy nodze i tak miał rzadko. A jak ją miał, to partaczył akcje - tak jak w 63. minucie, kiedy z kilku metrów uderzył nad poprzeczką. Chwilę później zmieniony przez Orlando Sa.

Michał Masłowski i Orlando Sa pojawili się na boisku w 68. minucie, starali się ożywić grę legionistów, ale nie udało im się tego zrobić na tyle, by zasłużyć na oceny. Jeśli już, to na małą pochwałę zasługuje jedynie Sa, który naciskając na Bobana Jovicia, spowodował, że ten skierował piłkę do własnej bramki.

Tomasz Brzyski wszedł na boisko w 88. minucie, dwa razy dośrodkowywał w pole karne - za pierwszym razem w piłkę nie trafił Sa, za drugim zrobił to niedokładnie.

Malta, Wietnam, Oman, Ekwador... Egzotyczne przygody zagranicznego zaciągu Legii