Bomba Milika wybuchła, ale mistrz Polski nie przyniósł nam wstydu [PRZEGLĄD PRASY]

"Bomba Milika wybuchła", "Do przerwy 0:1", "Mistrz Polski nie przyniósł nam wstydu" - to niektóre tytuły z piątkowych gazet, które opisują porażkę Legii 0:1 z Ajaksem w 1/16 finału Ligi Europy. Rewanż w czwartek na Łazienkowskiej (godz. 19, relacja na Sport.pl).


Przegląd Sportowy: Bomba Milika wybuchła

Scenariusz ułożony przez trenera Legii Henninga Berga na pierwszy mecz 1/16 finału Ligi Europy z Ajaksem Amsterdam tym razem nie wypalił. Mistrzów Polski zaskoczył Arkadiusz Milik, który zdobył jedyną bramkę we wczorajszym spotkaniu. Po meczu w Amsterdamie nadzieja na awans do 1/8 jednak ciągle się tli. Ajax zgodnie z przewidywaniami nie okazał się zespołem poza zasięgiem Legii. W rewanżu mistrzowie Polski będą musieli jednak od początku zaatakować rywali, co niekoniecznie musi być atutem.

Gazeta Wyborcza: Awans wciąż jest w zasięgu

"Don't worry about a thing. Cause every little thing gonna be all right" - niosły się słowa piosenki Boba Marley'a w drugiej części meczu po stadionie Amsterdam Arena. Kilka znakomitych okazji spowodowało, że Ajax przed rewanżem w Warszawie nie może czuć się pewnie. Za tydzień Legia spróbuje przełamać czarną serię polskich klubów na wiosnę w europejskich pucharach. Po raz ostatni udało się naszym klubom wygrać taki dwumecz aż 24 lata temu.

Gazeta Stołeczna: Do przerwy 0:1

Zaczęli schowani, przestraszeni. Od początku drugiej połowy przycisnęli, wręcz stłamsili Ajax pod jego bramką, ale gola nie strzelili. Legioniści pokazali w Amsterdamie dwie twarze. Tę brzydszą w pierwszej połowie, gdy stracili gola. Tę ładniejszą w drugiej, gdy zmarnowali wiele okazji do wyrównania. Legia przegrała bitwę, ale udowodniła sobie, że mistrz Holandii nie jest tak straszny, by tylko się bronić i liczyć na kontry. Bitwę przegrała, ale wojnę jest w stanie wygrać. Do przerwy 0:1.

Polska The Times: Legia grała tylko po przerwie

Najważniejszy mecz rundy wiosennej Legia zagrała bez zawodników, którzy w układance Henninga Berga byli kluczowymi elementami. Ondrej Duda wciąż kuruje się po kontuzji odniesionej w okresie przygotowawczym. Miroslav Radović spotkanie obejrzał z trybun, bo prawdopodobnie wkrótce przeniesie się do chińskiej drugiej ligi. Druga połowa pokazała jednak, że Legia jest w stanie odrobić straty. I to nawet bez liderów. Nawet bez nich mistrzowie Polski pokazali się w Amsterdamie lepiej, niż wielu przewidywało.

Fakt: Mistrz Polski nie przyniósł nam wstydu

Piłkarze Legii wyszli na boisko bez najlepszego zawodnika Miroslava Radovicia. Orlando Sa nie był w stanie go zastąpić. Okazało się, że trener Legii przekombinował. Dossa Junior do spółki z Ivicą Vrdoljakiem zostawili Milikowi tak dużo miejsca przed polem karnym, że reprezentant Polski nie miał żadnych problemów z pokonaniem Duszana Kuciaka. W drugiej połowie legioniści rzucili się na rywali, ale byli bardzo nieskuteczni. Po pierwszym meczu wynik dla Legii jest zły, ale iskierka nadziei na awans do kolejnej rundy ciągle się tli.