Michał Masłowski zagra obok Miroslava Radovicia z Ajaksem?

Z obserwacji treningów wynika, że to Michał Masłowski - a nie Orlando Sa - jest bliżej gry z Ajaksem. Nowy pomocnik Legii częściej wystawiany jest obok Miroslava Radovicia.


25-letni Masłowski, którego kilka dni temu Legia kupiła z Zawiszy, doświadczenie międzynarodowe ma skąpe - zagrał w trzech sparingach reprezentacji Polski. Bilans w ekstraklasie - 35 spotkań i 10 goli - także w Legii nie robi na nikim wrażenia. Ale w Sotogrande, gdzie legioniści przygotowują się od soboty do rundy wiosennej, Masłowski prezentuje się dobrze, a trener Henning Berg jest z niego zadowolony.

Norweski trener od początku obozu dużą wagę przywiązuje do taktyki. Na treningach najwięcej czasu poświęca na rozegranie ofensywnych schematów. Tak było przez ostatnie dwa dni. Jego piłkarze w sumie przez ponad dwie godziny ćwiczyli rozegranie piłki na jeden, dwa kontakty.

W takiej grze doskonale odnajdywał się Masłowski, któremu na trzech treningach, jakie odbył z Legią, nie sprawiało problemu rozgrywanie piłki lewą i prawą nogą. - Ma w sobie to coś. Będzie z niego pożytek - chwalił piłkarza Miroslav Radović. Miał za co, bo choć Masłowski strzały na bramkę oddawał rzadko, to Radovicia na boisku dostrzegał. Często zagrywał do niego w tempo, gdy ten wychodził na czystą pozycję. - Brawo, brawo! - ożywiał się Radović, dostając podania od Masłowskiego.

Do 19 lutego, czyli pierwszego wyjazdowego meczu z Ajaksem w 1/16 finału Ligi Europy, zostały nieco ponad dwa tygodnie. Po kontuzji Ondreja Dudy, który gra jako wysunięty pomocnik za plecami napastnika Radovicia, trwają poszukiwania wariantu zastępczego. Największą niespodzianką byłoby, gdyby obok Radovicia zagrał sam Duda, choć słowacki pomocnik, który wciąż porusza się o kulach i w specjalnym bucie usztywniającym, jest optymistą i liczy na szybki powrót. - W czwartek mają zdjąć mi ten but, potem zobaczymy - mówi Duda.

Jeśli Słowak wrócić do zdrowia i formy nie zdąży, to naturalnym - wydawałoby się - partnerem Radovicia w ataku powinien być Orlando Sa. Portugalczyk na obozie w Turcji prezentował się nieźle, ale w Hiszpanii niczym specjalnym się nie wyróżnia. Jesienią, choć w ekstraklasie strzelał regularnie (ma na koncie dziewięć bramek), to Berga do swoich umiejętności nie przekonywał. Sa był dżokerem. Tylko czy aż - głosy są podzielone.

Czy wiosną w dwumeczu z Ajaksem będzie podobnie? Po pierwszych dniach w Hiszpanii nie widać, by Berg szykował coś specjalnego na Ajax. Taktyka będzie podobna do tej, którą Legia stosowała w fazie grupowej, czyli mądra defensywa i szybki kontratak. Norweg nadal najczęściej ustawia zespół bez typowego napastnika, czyli tak, jak ten funkcjonował jesienią, kiedy grali ze sobą Duda i Radović. A do kombinacyjnej gry z Serbem lepiej - wydaje się - pasuje Masłowski niż Sa.

- Ajax, jaki Ajax? Dajcie mi spokojnie potrenować - mówi Masłowski. - Na razie radość sprawia każde wyjście na boisko, każdy trening. Nie myślę o tym, czy zagram z Ajaksem. Nie patrzę na chłopaków z drużyny jak na rywali. Najdalej w przyszłość wybiegam do sparingów z Dynamem i Dnipro. Mam nadzieję, że w którymś z nich zagram - dodaje.

Berg charakteryzuje go tak: - Świetnie radzi sobie z grą kombinacyjną, ma wysokie umiejętności, rozumie grę i szybko pojmuje taktykę. Ma także niezłą szybkość i dobry drybling. Potrafi zdobywać bramki. Doskonale wkomponował się w zespół i wierzę, że będzie w stanie dobrze współpracować z chłopakami.

Legioniści w Hiszpanii przebywać będą jeszcze sześć dni. W czwartek zagrają z Dynamem Bukareszt (godz. 20), w piątek z Dnipro Dniepropietrowsk (godz. 12). Pierwszy mecz z Ajaksem 19 lutego w Amsterdamie, rewanż tydzień później w Warszawie.

Kto, jeśli nie Ondrej Duda, powinien zagrać z Ajaksem obok Miroslava Radovicia?