Bartosz Bereszyński: Zapomniałem o złamanej nodze

- W przerwie zimowej miałem rozpisaną większą liczbę treningów niż reszta chłopaków, na pełnych obrotach pracuję od Bożego Narodzenia. Dzisiaj po kontuzji nie ma absolutnie żadnego śladu, ale już przed samymi świętami czułem się bardzo dobrze - mówi Bartosz Bereszyński, obrońca Legii.


Bereszyński do treningu z pełnym obciążeniem wraca po tym, jak większość rundy jesiennej stracił z powodu kontuzji. Piłkarz we wrześniu złamał nogę, przez co jesienią zagrał zaledwie w ośmiu spotkaniach. Na tym nie kończy się jednak pech obrońcy. 22-latek przed wylotem na obóz do Turcji doznał kontuzji stawu skokowego. Uraz nie okazał się na szczęście groźny i piłkarz razem z zespołem przygotowuje się w Belek do rundy wiosennej.

Konrad Ferszter: Na pierwszych zajęciach każdy z was pojawił się z uśmiechem i w dobrym humorze. Brakowało wam treningów?

Bartosz Bereszyński: Zdecydowanie tak. Każdy z nas lubi tę zimową przerwę, kiedy wolny czas może spędzić w domu z rodziną, ale im dalej w styczeń, tym bardziej odczuwa się tęsknotę za treningami. W domu było naprawdę dobrze, ale najlepiej czujemy się w szatni i na tych boiskach. Stąd te uśmiechy, bo każdy z nas jest zadowolony, że w końcu możemy regularnie potrenować.

Udało się wam przez ten miesiąc zebrać siły na trudną rundę?

- Wydaje mi się, że to nie jest pytanie do mnie, bo ja w rundzie jesiennej nie grałem za wiele. Szczerze mówiąc, to ja nie musiałbym mieć tej świątecznej przerwy, żeby czuć się wypoczętym, bo w ostatnim czasie grałem naprawdę mało. Jeżeli chodzi o resztę drużyny, to po trudnej jesieni ten odpoczynek im się należał. Wydaje mi się, że to wystarczający czas, by odpowiednio się zregenerować, odpocząć i teraz możemy wszyscy zacząć żmudne przygotowania do kolejnego, równie trudnego etapu sezonu.

Jesienią wiele nie grałeś, ale wykonywałeś żmudną pracę w trakcie rehabilitacji. Sam prezes był pod wrażeniem tego, jak rozwinąłeś górne partie mięśni.

- Kiedy nie mogłem biegać, a o grze w piłkę absolutnie nie było mowy, to musiałem skupić się na innych zajęciach i innych częściach ciała. Na siłowni spędzałem dużo czasu, ale wszystko wykonywane było z głową. Zatem uspokajam - nie wyglądam jak żelbetonowy kloc i nie straciłem nic ze sprawności fizycznej czy szybkości.

A jak czujesz się dzisiaj? Po urazie nie ma śladu?

- Dokładnie tak to wygląda. Okres świąteczny przepracowałem bardzo solidnie. W przerwie zimowej miałem rozpisaną większą liczbę treningów niż reszta chłopaków, więc ja w zasadzie na pełnych obrotach pracuję od Bożego Narodzenia. Dzisiaj po kontuzji nie ma absolutnie żadnego śladu, ale już przed samymi świętami czułem się bardzo dobrze. Mogę powiedzieć, że zapomniałem o tym, że miałem złamaną nogę.

Jakie cele stawiasz sobie na rundę wiosenną?

- Przede wszystkim chcę być zdrowy. Moim celem na rundę wiosenną jest rozegranie jak największej liczby meczów i wywalczenie miejsca w pierwszym składzie. To plany indywidualne, a drużynowo oczywiście chcemy jak najlepiej zaprezentować się w Lidze Europy i pokonać Ajax, i po raz kolejny obronić mistrzostwo Polski.

Czeka cię trudna walka o miejsce w podstawowym składzie, bo twój konkurent Łukasz Broź rozegrał doskonałą rundę, która dała mu nawet miejsce w reprezentacji Polski.

- Jeżeli będę grał na swoim najwyższym poziomie, to tylko zadziała na korzyść całej drużyny. Każdy poważny zespół na świecie na każdej pozycji ma dwóch równorzędnych zawodników, i chcę, by tak było także w Legii. W rundzie wiosennej zagramy na trzech frontach, czeka nas wiele spotkań, więc każdy z nas na pewno otrzyma swoją szansę. Mecze zweryfikują, kto ją najlepiej wykorzysta i kto wywalczy stałe miejsce w składzie.

Jak przyjąłeś wylosowanie Ajaksu w 1/16 finału Ligi Europy?

- Mogliśmy trafić zarówno na drużynę mocniejszą, jak i słabszą. Według mnie trzeba się cieszyć z tego, co jest. Ajax niewątpliwie będzie faworytem tej rywalizacji, i nam to odpowiada. Uważam jednak, że nie stoimy na straconej pozycji i jesteśmy w stanie awansować do kolejnej rundy.

Gdzie upatrywałbyś waszych szans w starciu z Holendrami?

- Przede wszystkim musimy utrzymać wysoki poziom w grze defensywnej. W tym sezonie niejednokrotnie pokazaliśmy już, że nietracenie goli może być kluczem do końcowego sukcesu. Zresztą jest to logiczne, że czyste konta w meczu zwiększają szansę na wygranie całego spotkania. Jeżeli tylko będziemy w stanie bronić całym zespołem, tak jak robiliśmy to w rundzie jesiennej, to będę spokojny o wynik rywalizacji. W ofensywie mamy tak dobrych piłkarzy, że swoje szanse na strzelenie gola mieć będziemy, a ze skutecznością większych problemów w ostatnim czasie nie mieliśmy.