Miroslav Radović i Karol Kłos, czyli o "warszawskości" sportowców

Miroslav Radović pokochał nas z wzajemnością i daje Legii tyle, co Legia dała jemu. Karol Kłos to z kolei nasz chłopak, którego wypuściliśmy w świat jako wykształconego siatkarza. Czy jest dla nich miejsce w plebiscycie na sportowca Warszawy? - zastanawia się Łukasz Cegliński ze Sport.pl.


Warszawskie stowarzyszenia i kluby sportowe do 28 listopada mogą zgłaszać swoje kandydatury w Plebiscycie na Najlepszego Sportowca Warszawy w 2014 roku. Zainteresowanie na razie jest niewielkie, na początku tygodnia Biuro Sportu i Rekreacji miało ledwie sześć zgłoszeń do kategorii Najlepszy Sportowiec oraz Trener Roku, co - zważywszy, że kandydatury można było przesyłać od 10 października - jest liczbą zatrważająco niską.

Skąd taka niewielka popularność plebiscytu, którego historia sięga 2000 roku? Może stąd, że nie jest zbyt dobrze wypromowany - Legia i AZS Politechnika, jedyne warszawskie kluby grające w najwyższych ligach najpopularniejszych dyscyplin, o plebiscycie dowiedziały się ode mnie, gdy zadzwoniłem do rzeczników z pytaniem, czy kogoś zgłosili. Oboje byli zaskoczeni, ale zainteresowanie wyrazili i prawdopodobnie już wysłali aplikacje - Legia Miroslava Radovicia i trenera Henninga Berga, a Politechnika Artura Szalpuka i szkoleniowca Jakuba Bednaruka.

Czy te kandydatury znajdą uznanie u członków kapituły, która wybiera najlepszych w tych kategoriach? Irena Szewińska, Dorota Idzi, Teresa Sukniewicz-Kleiber, Andrzej Supron, Ryszard Szurkowski i Jerzy Engel kierują się kryteriami z regulaminu plebiscytu, czyli zwracają uwagę przede wszystkim na osiągnięcia na igrzyskach, w mistrzostwach świata i Europy seniorów, ustanawiane rekordy w dyscyplinach olimpijskich. Radović nie miałby zatem szans, gdyby nie fakt, że spełnia kryterium otwarte - "godnie reprezentuje Warszawę". Najlepszy piłkarz mistrza Polski i zespołu niepokonanego w europejskich pucharach, symbol Legii, ulubieniec kibiców, który właśnie podpisał "dożywotni" kontrakt z Legią, wyróżnienia na pewno jest godny.

Ale czy byłby faworytem? Plebiscyt od początku wygrywają tylko znakomici olimpijczycy - Kamila Skolimowska (2000), Mateusz Kusznierewicz (2001), Otylia Jędrzejczak (2002-2007), Tomasz Majewski (2008-2009 oraz 2012), Katarzyna Woźniak (2010), Zofia Klepacka-Noceti (2011) i Anita Włodarczyk (2013). W tym sezonie wydaje się, że największe szanse na wyróżnienie mają młociarka Włodarczyk (mistrzyni Europy, która ustanowiła też rekord świata na Stadionie Narodowym) oraz łyżwiarka Woźniak (srebrny medal drużynowo na igrzyskach w Soczi). Z ich osiągnięciami trudno dyskutować.

Zastanawiam się jednak nad lokalnym pierwiastkiem plebiscytu. Nie kwestionując osiągnięć Włodarczyk i Woźniak, intuicyjnie kieruję myśli ku reprezentantom najpopularniejszych polskich dyscyplin: piłkarzowi Radoviciowi i siatkarzowi Karolowi Kłosowi - mistrzowi świata, środkowemu PGE Skry Bełchatów. I zastanawiam się, który z nich jest bardziej "warszawski".

Ich drogi - sportowe, ale też życiowe - są skrajnie odmienne. Serb Radović przyjechał do Polski w 2006 roku i na początku mógł być traktowany jako kolejny z zastępu zagranicznych piłkarzy, którzy do Polski i do Warszawy przyjeżdżają co roku. Pograją - lepiej lub gorzej - przez dwa, może trzy sezony, a potem wyjadą do innego kraju i zapamiętają ich tylko statystycy lub najwięksi fani. Ale okazało się, że Radović Legię i Warszawę pokochał, spędzi tu czas do końca kariery. Miał sezony lepsze, miał gorsze, ostatnio błyszczy jak nigdy dotąd. Dla kilkunastu tysięcy fanów, którzy regularnie odwiedzają stadion przy Łazienkowskiej, jest bohaterem, idolem. Nawet jeśli nie jest "stąd", to jest "nasz".

Kłos, 25-letni siatkarz, odwrotnie - jest "stąd", z warszawskiego Powsina, ale już nie całkiem "nasz", bo od 2010 roku reprezentuje Skrę Bełchatów (i dlatego w ogóle nie może być zgłoszony do plebiscytu). Jednak do podstawówki, liceum i na studia Kłos uczęszczał w Warszawie i tutaj - w Metrze Ursynów, przez chwilę w Legii, a potem w AZS Politechnice - wyrósł na siatkarza, który został najlepszym blokującym i gwiazdą mistrzostw świata. I to właśnie w Powsinie, pod rodzinnym domem Kłosów, witali we wrześniu Karola fani z transparentami i szampanami. Fani, czyli sąsiedzi, może koledzy ze szkoły, z podwórka.

Radović pokochał nas z wzajemnością i daje Legii tyle, co Legia dała jemu. Kłos to z kolei nasz chłopak, którego wypuściliśmy w świat jako wykształconego siatkarza. Ich "warszawskość" nie podlega dyskusji, a pytanie zadaję nie tyle po to, by uzyskać odpowiedź, lecz by wywołać refleksję. Dumnym, choć inaczej, można - ba, trzeba! - być i z Radovicia, i z Kłosa.

Może zatem warto zmienić kryteria plebiscytu? Czternaście dotychczasowych edycji można podsumować jako wybory najlepszego olimpijczyka Warszawy. A przecież nie trzeba osiągać sukcesów na igrzyskach, by być bohaterem warszawiaków.

Kto najbardziej zasłużył na tytuł sportowca 2014 roku w Warszawie?