Wygrana i awans Legii! [RELACJA]

Legia pokonała Metalist 2:1 i awansowała do 1/16 finału Ligi Europy. Mistrzowie Polski wygrali dziewiąty mecz z rzędu w pucharach!


Legia straciła pierwszego od 644 minut gola w europejskich pucharach, ale nie przeszkodziło jej to w wygraniu kolejnego spotkania. Podopieczni Henninga Berga pokonali w czwartek Metalist Charków 2:1 i zapewnili sobie grę w Lidze Europy przynajmniej do wiosny.

Spotkanie rozpoczęło się dokładnie tak, jak w środę przewidywał Michał Żyro. Metalist cofnął się głęboko i na własnej połowie czekał na możliwość przeprowadzenia szybkiego kontrataku. Dobrze ustawieni legioniści nie pozwolili jednak rywalom na zbyt wiele i sami w pierwszych dziesięciu minutach stworzyli trzy groźne sytuacje. Jednak ani Michał Kucharczyk (dwukrotnie), ani Tomasz Jodłowiec nie potrafili pokonać Władimira Disljenkovicia.

Po nerwowym początku goście wraz z upływem minut na Pepsi Arenie poczynali sobie coraz śmielej. Dowodem na to był gol, którego podopieczni Igora Rachajewa strzelili w 22. min. Wtedy to genialnym strzałem przewrotką Duszana Kuciaka pokonał Wasyl Kobin.

Na odpowiedź gospodarzy zgromadzeni na Pepsi Arenie kibice czekali jednak zaledwie siedem minut. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kucharczyka strzałem głową do remisu doprowadził Saganowski.

Po zdobyciu wyrównującego gola podopieczni Berga ponownie odzyskali pewność siebie i przewagę na murawie. Legioniści co chwila zagrażali bramce Metalista, a najbliżej trafienia w 43. min był Łukasz Broź, ale jego mocne uderzenie odbił Disljenković.

Drugą część spotkania, podobnie jak pierwszą, Legia zaczęła od zdecydowanego ataku. Najpierw z rzutu wolnego groźnie uderzał Żyro, a chwilę później strzał głową Saganowskiego kapitalnie obronił bramkarz Metalista.

Im bliżej było końca spotkania, tym w grze legionistów więcej było chaosu i niedokładności, czego goście wykorzystać jednak nie potrafili. Aż do 82. min jedynym pomysłem podopiecznych Rachajewa na zagrożenie bramce Kuciaka były uderzenia z dystansu. Wtedy to Słowak dwukrotnie uchronił mistrzów Polski przed stratą gola. Najpierw świetnie interweniował przy strzale Edmara, a chwilę później obronił uderzenie Kobina.

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, o jego ostatecznym wyniku zdecydowała jedna indywidualna akcja wprowadzonego na kwadrans przed końcem Sa. Portugalczyk minął dwóch rywali i dokładnym podaniem znalazł Dudę, który płaskim uderzeniem pokonał Disjlenkovicia.

Legia wygrała czwarty mecz w grupie, co przy remisie w starciu Lokeren z Trabzonsporem zapewniło jej awans do fazy pucharowej.