Ivica Vrdoljak: Rozmawiałem z trenerem, nie będę strzelał karnych [ROZMOWA]

- Wspólnie z trenerem podjęliśmy decyzję, że trzeba zmienić wykonawcę rzutów karnych. A jeśli Legia wygrywa, to mogę być najsłabszy na boisku - mówi Ivica Vrdoljak.


Bartłomiej Kubiak: Chcesz porozmawiać o twoich niewykorzystanych rzutach karnych?

Ivica Vrdoljak: Nie mam z tym problemu, o co konkretnie chcesz zapytać?

To ciekawe, bo w czwartek na serwisie Polsatsport.pl pojawił się wywiad, z którego wynikało, że raczej nie chcesz o nich mówić.

- Nawet dobrze, że o to zahaczyłeś. Opowiem ci, jak to wyglądało. W czwartek skończyłem trening i w garażu na stadionie Legii zaczepił mnie dziennikarz, którego nie znam. Okazało się, że chce ze mną porozmawiać na temat meczu z Metalistem. Garaż to dziwne miejsce na udzielanie wywiadów, ale zgodziłem się, żeby później nie było, że Vrdoljak nie wykorzystał trzeciego karnego w tym sezonie i już się obraża na cały świat.

Z tej rozmowy trochę tak wynikało.

- Już po drugim pytaniu, które nie dotyczyło meczu, tylko tego, czy w przyszłości będę wykonywał rzuty karne, przeczuwałem, w którą stronę idzie ta rozmowa. Starałem się grzecznie odpowiadać na kolejne pytania, ale w pewnym momencie zobaczyłem, że to nie ma sensu. Dlatego grzecznie podziękowałem i poszedłem w kierunku samochodu. Dziennikarz mnie jeszcze zawołał, wróciłem do niego i spokojnie wytłumaczyłem, że skoro moje odpowiedzi mu nie pasują, to ja na siłę nie będę wymyślał innych. Pożegnałem się i to była cała rozmowa.

Czyli obrażony nie jesteś?

- Nie, absolutnie. Naprawdę mogę rozmawiać o swoich niewykorzystanych karnych. Nie miałem z tym problemu zaraz po meczu, kiedy przechwyciły mnie kamery Canal+, nie miałem problemu później. W czwartek też mogłem o tym rozmawiać, ale może nie zaskoczony w garażu i nie w tak prowokacyjny sposób. Znam swój bałkański charakter i już po pytaniu, kiedy usłyszałem sugestię, że Metalist to słaba drużyna, dlatego Legia z nią wygrała, lepiej było nie ciągnąć tej rozmowy.

"Jeśli chodzi o Ivicę i jego rzuty karne, muszę z nim o tym porozmawiać. Dopiero potem podejmę decyzję, czy zmienić wykonawcę" - powiedział po meczu Henning Berg. Rozmawiałeś już z trenerem?

- Tak, w czwartek. Miałem regenerację na siłowni i właściwie to sam zasugerowałem trenerowi, że może lepiej, jak przestanę wykonywać jedenastki. Powiedziałem, że widzę, że wszystkie karne w tym sezonie, nawet te strzelone, nie są przeze mnie tak pewnie wykonywane, jak w poprzednich latach, kiedy regularnie trafiałem za trenera Jana Urbana czy nawet Macieja Skorży, kiedy przez dwa sezony jego pracy, przestrzeliłem tylko raz z GKS Bełchatów.

Co na to trener Berg?

- Zgodził się ze mną i powiedział, że nie chciałby, aby te słabo wykonywane jedenastki miały wpływ na moją formę, którą z perspektywy całego sezonu ocenia bardzo dobrze. Zapytał mnie, jak się czuję psychicznie. Odpowiedziałem, że jestem odporny, mógłbym podchodzić do kolejnych jedenastek, ale w drużynie jest jeszcze kilku innych zawodników m.in. Łukasz Broź, Orlando Sa czy Ondrej Duda, którzy te karne też mogą wykonywać.

Czyli już nie ty będziesz strzelał karne?

- Tak, wspólnie z trenerem podjęliśmy decyzję, że może trzeba zmienić wykonawcę.

Kto teraz będzie strzelał?

- O to trzeba zapytać trenera, ale myślę, że ktoś z trójki Broź, Sa, Duda.

Dziwi cię, że w Polsce nawet, gdy jest dobrze, to wszyscy i tak narzekają?

- Z Metalistem czy Celtikiem nie wykorzystałem karnych, ale oba mecze wygraliśmy. Ja już kiedyś powiedziałem, że jeśli Legia wygrywa, to mogę być najsłabszy na boisku. A do krytyki - po tych kilku latach mieszkania w Polsce - już się przyzwyczaiłem.

W Chorwacji tak nie ma?

- Narzeka się wszędzie i trzeba sobie z tym poradzić. Ale miło jest przeczytać w chorwackiej czy hiszpańskiej prasie - o czym powiedział mi w piątek Inaki Astiz - że Legia, Dynamo Moskwa i Fiorentina po trzech meczach mają komplet punktów i są najlepsze w Lidze Europy. W Polsce oczywiście też się o tym pisze, ale tej krytyki jest więcej. I często nie jest to ona słuszna. Bo tak, jak zgadzam się, że trener powinien zmienić wykonawcę rzutów karnych, tak nie rozumiem, po co ktoś mówi, że Metalist czy Lokeren to słabe zespoły, dlatego z nimi się uporaliśmy.

Co się zmieniło przez ten rok, że z drużyny, z której śmiali się wszyscy, staliście się jedną z najlepszych w Europie?

- Jesteśmy bardziej doświadczeni.

To takie słowo wytrych. Każdy piłkarz je powtarza.

- Ale tak jest. To wszystko wynika właśnie z doświadczenia. Z tego, że spędzamy ze sobą więcej czasu, wiemy lepiej, kto jak może zachować się na boisku. Duży wpływ na to miało to, że zimą nie było wielkiej wyprzedaży. Skład się nie zmienił, a co za tym idzie, z każdym miesiącem poznawaliśmy się coraz lepiej i nabieraliśmy doświadczenia. Jeszcze przed sezonem mówiłem, że chciałbym, abyśmy w tych ważniejszych meczach grali jak reprezentacja Włoch. I w pucharach tak to wygląda. Potrafimy dobrze zabezpieczyć tyły, a z przodu - przy naszym potencjale - zawsze coś wpadnie.

Puchary są dla was ważniejsze od ligi?

- Bolą mnie takie pytania... Ekstraklasę traktujemy poważniej niż puchary. Każdy z nas jest świadomy, że aby w przyszłym sezonie zagrać w Lidze Mistrzów, trzeba zająć pierwsze miejsce na koniec sezonu.

Ale przecież po 30 kolejkach punkty i tak zostaną podzielne.

- No właśnie, dlatego naszym celem jest, aby przed tym podziałem, jak najdalej odskoczyć od reszty stawki. Zresztą, odkąd na Łazienkowskiej jest z nami trener Berg, to od lutego do października przegraliśmy tylko dwa wyjazdowe spotkania - z Podbeskidziem i Piastem. To chyba świadczy o tym, że jesteśmy mocni.

W niedzielę gracie z Zawiszą. To już nie ta sama drużyna, co ogrywała was rok temu 3:1.

- Na pewno się zmieniła, ale czy aż tak bardzo? Teraz po kontuzjach wracają Michał Masłowski i Herold Goulon, którzy już rok temu stanowili o sile tego zespołu. My znamy słabe i mocne strony przeciwnika, ale patrzymy głównie na siebie. Jesteśmy silni i chcemy wygrać.

Kto powinien wykonywać rzuty karne w Legii?