Michał Żyro: Swoje zadanie wykonałem i trener był ze mnie zadowolony

- Według mnie obie drużyny nie stworzyły klarownych sytuacji strzeleckich. Graliśmy zbyt statycznie, czasami atakowaliśmy zbyt małą ilością zawodników. Czasami takie mecze się jednak zdarzają, nigdy nie gra się łatwo po przerwie na mecze reprezentacyjne - powiedział po wygranej nad Lechią Gdańsk skrzydłowy Legii Michał Żyro.


Mistrzowie Polski, mimo słabszej postawy, odnieśli siódme ligowe zwycięstwo w tym sezonie. Dzięki bramce Orlando Sa zdobytej na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry warszawianie zdobyli trzy punkty i przynajmniej do soboty awansowali na pozycję lidera ekstraklasy.

Konrad Ferszter: Szczęścia i dobrych interwencji Duszana Kuciaka potrzebowaliście do pokonania Lechii.

Michał Żyro: - Trudno się z tym nie zgodzić, ale właśnie po to mamy Duszana między słupkami. Na szczęście udało nam się ten mecz wygrać po bramce zdobytej po dobrym dośrodkowaniu. W tej akcji miałem swój udział, bo moim zadaniem było wyblokowanie obrońcy Lechii, z czego skrzętnie skorzystał Orlando Sa.

W ofensywie wiele jednak nie zdziałaliście.

- Według mnie obie drużyny nie stworzyły klarownych sytuacji strzeleckich. Graliśmy zbyt statycznie, czasami atakowaliśmy zbyt małą ilością zawodników. Czasami takie mecze się jednak zdarzają, nigdy nie gra się łatwo po przerwie na mecze reprezentacyjne. Potrzebowaliśmy tego spotkania, by ponownie wejść w odpowiedni rytm.

Tobie tego nie brakowało, skoro przed meczem z Lechią z drużyną trenowałeś tylko dwa dni?

- Nie. Uważam, że wykonałem swoje zadanie i trener był ze mnie zadowolony.

Teraz czeka was wyjazd na Ukrainę. Na mecz z Metalistem jedziecie w roli faworyta?

- Jedziemy tam po trzy punkty. Uważam, że środowe spotkanie w dużym stopniu ustawi naszą tabelę w Lidze Europy. Wiadomo, że jest to mecz wyjazdowy, więc niezbędne będzie odpowiednie ustawienie. Metalistem zajmiemy się jednak w poniedziałek, bo do piątku w głowach mieliśmy tylko rywalizację z Lechią.

W sezonie 2011/12 szybko zapewniliście sobie awans z grupy. Teraz może być podobnie?

- Tak, ale nie zapominajmy, że każdy mecz jest ważny i o punkty, nie tylko w fazie grupowej. Nawet jeśli zapewnimy sobie awans, to nie mamy zamiaru odpuszczać. Chcemy wygrywać nie tylko dla siebie, ale i dla Polski, by nasza liga pięła się w górę rankingu UEFA.

W ostatnim czasie dużo lepiej gra wam się w europejskich pucharach, niż w lidze.

- Tak, a podyktowane jest to tym, że w Europie wszyscy chcą grać z nami w piłkę, a nie ustawiają się całą drużyną w swojej szesnastce.

Za tobą zgrupowanie reprezentacji Polski. Długo w myślach miałeś sobotni, wygrany mecz z Niemcami?

- Nie, ale była to wspaniała przygoda. Na ławce rezerwowych bardzo mocno żyliśmy tym spotkaniem. To cudowne uczucie być częścią historycznego zwycięstwa reprezentacji Polski. Szkoda, że nie dostałem większej szansy, ale ze zgrupowania jestem zadowolony. Kolejnymi meczami w Legii chcę udowodnić, że miejsce w kadrze narodowej mi się należy.

Rozmawiałeś z trenerem Adamem Nawałką o swojej roli w drużynie?

- Tak. Wiem, czego selekcjoner ode mnie oczekuje i chcę mocno pracować na swoje kolejne szanse.

Czyli, mimo że w spotkaniu ze Szkocją zaliczyłeś tylko epizod, to zgrupowanie uważasz za udane?

- O to, jak się zaprezentowałem, trzeba zapytać trenera. Ja dałem z siebie wszystko i zrobię jeszcze więcej, by w kadrze jeszcze zaistnieć.