Liga Europy. Rekordowa Legia

Pobiła Trabzonspor 1:0 i zbliżyła się do 1/16 finału Ligi Europy. Wygrała siódmy mecz z rzędu w pucharach, w ostatnich pięciu nie straciła gola. To najlepsze serie w historii klubu
Gdy Henning Berg zaczynał pracę w Legii, wielu piłkarzy kręciło nosem. Nie podobały im się nowe porządki norweskiego trenera. - To będzie katastrofa - przewidywali niektórzy. Ale wkrótce przywykli, wzięli się do roboty, a efekty pracy triumfatora Ligi Mistrzów z Manchesterem United nie mają precedensu. Legia stała się solidną, zorganizowaną drużyną średniej klasy europejskiej.

Wczoraj we wschodniej Turcji ograła 1:0 Trabzonspor, było to jej siódme z rzędu zwycięstwo w Europie. Najlepsza passa w historii klubu i jedna z najlepszych całej polskiej piłki.

Legia - co niezwykłe dla polskich ekip - przetrwała w Turcji długie oblężenie bramki i osiem minut doliczonego czasu, gdy grała w dziesiątkę. Gola w Europie nie straciła od 532 minut. To też rekord polskiego futbolu. Wcześniejszy również należał do Legii, ustanowiła go w 1991 r. w drodze do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów.

Berg zimą zastąpił Jana Urbana, trenera potrafiącego wprowadzać do gry młodych piłkarzy, ale nie umiejącego ułożyć zespołu taktycznie. - Chcę któregoś dnia w trakcie meczu Legii rozsiąść się wygodnie na ławce rezerwowych, wyłożyć nogi i patrzeć, jak grają moi piłkarze! Dążymy do tego, abym nie musiał podpowiadać im niczego z ławki. Na razie uczymy zawodników Legii, aby sami potrafili na boisku odczytać zamiary rywala, wiedzieli, jak mają zagrać i jak zmieniać swój sposób gry w trakcie meczu - mówił Berg "Wyborczej" po przyjeździe do Warszawy.

Wczoraj najpierw głośno pokrzykiwał z ławki, w nerwowej końcówce tylko się przyglądał, nie pomógł piłkarzom zmianami. Ale znów wyszło na jego. Mistrzowie Polski wygrywali z Saint Patrick's (Irlandia), Celtikiem (Szkocja), Aktobe (Kazachstan), Lokeren (Belgia) i wczoraj z Turkami w różnym stylu. Zgodnie z zapowiedziami trenera Legia nauczyła się zmieniać sposób gry w zależności od rywala. Po awansie do fazy grupowej LE gra mistrzów Polski stała się do bólu pragmatyczna.

Jeszcze w eliminacjach Ligi Mistrzów z Celtikiem legioniści czarowali ofensywną piłką, ale w Trabzonie grali tak jak w drugiej połowie meczu z Lokeren. Bronili się bardzo szczelnie, przesuwając od lewej do prawej, między dwóch obrońców wbiegał defensywny pomocnik Ivica Vrdoljak. Desperacko osłaniali bramkę dopiero w ostatnich 20 minutach, gdy Trabzon trafił nawet w poprzeczkę, a Óscar Cardozo - finalista LE 2013 i 2014 z Benficą Lizbona - zmarnował dogodną okazję na zdobycie gola.

Gdy mistrzowie Polski atakowali, często robili to z pominięciem drugiej linii. Kilkudziesięciometrowym zagraniem (najczęściej kopał Dossa Junior) podawali do Michała Kucharczyka. W 16. minucie po odbiorze Tomasza Jodłowca w środku i podaniu Vrdoljaka skrzydłowy wjechał w pole karne i zdobył bramkę. W akcjach Legii widać pomysł, w końcu są powtarzalne. W podobny sposób strzeliła gola Lokeren, wtedy to Jodłowiec podał do Kucharczyka, który urwał się obrońcom i wyłożył piłkę Miroslavowi Radoviciowi. Podanie prostopadłe ze środka pola Vrdoljaka do Michała Żyry otworzyło też wynik meczu w Edynburgu z Celtikiem. Wczoraj Legia miała jeszcze jedną szansę - Kucharczyk znalazł się w sytuacji sam na sam po rozdzierającym obronę Turków zagraniu Ondreja Dudy - ale ją zmarnowała.

Legia nie była faworytem, bo Trabzonspor latem kupił piłkarzy za 30 mln euro. A rok temu drużyna Urbana, mierząc się w LE z tym samym klubem - choć w znacznie innym składzie - dwukrotnie gładko przegrała. 0:2 w Trabzonie po błędzie arbitra, ale też kiepskiej grze. I znów 0:2 w Warszawie w dziecinny sposób. Legia tamtej jesieni była ekipą niezgraną - na boisku i poza nim. To w Trabzonie w szatni za gardło Henrika Ojamę złapał kapitan Vrdoljak, zirytowany grą kolegi z drużyny. Wtedy Legia zagrała identyczną czwórką w obronie i tym samym duetem środkowych pomocników co wczoraj, a jednak teraz była w stanie przetrwać oblężenie.

Ostatnio oglądamy też przeobrażenie strzelca gola. Kucharczyk, piłkarz o przeciętnych umiejętnościach technicznych, zimą wypychany z klubu i wyszydzany przez kibiców, przekonał ciężką pracą Berga. Jego pucharowy bilans z tego sezonu to trzy gole i trzy asysty.

Legia wygrała teoretycznie najtrudniejszy mecz w grupie LE i zbliżyła się do 1/16 finału. W historii tych rozgrywek (od sezonu 2009/10) do 1/16 finału awansowały wszystkie drużyny, które zaczęły fazę grupową od dwóch zwycięstw. f

Grupa L: Trabzonspor - Legia 0:1 (0:1): Kucharczyk (16.). Trabzonspor: Kivrak (64. Öztürk) - Bosingwa, Belkalem, Papadópoulos Ż, Nizam - Atik (46. Yilmaz Ż), Medjani, Constant Ż, Ekici (76. Yatabaré), Waris - Cardozo. Legia: Kuciak - Broź, Rzeźniczak, Junior Ż, Brzyski Ż - Żyro ŻŻCZ, Vrdoljak, Jodłowiec, Duda Ż, Kucharczyk Ż (90. Kosecki) - Radović (90. Saganowski). Lokeren - Metalist Charków 1:0 (0:0): de Pauw (74.)

1. Legia262-0
2. Trabzonspor232-2
3. Lokeren231-1
4. Metalist201-3
Do 1/16 finału awansują dwie najlepsze drużyny. Następna kolejka (23 października): Metalist - Legia; Trabzonspor - Lokeren.